Problem pijanych kierowców sprowadza się do tego, że w pewnych okresach czasu (jak np. ostatni długi weekend) po drogach jeździ ponad 2000 pijanych kierowców i jest duże ryzyko, że taki pijak spowoduje wypadek, w którym ktoś zginie lub zostanie ranny. Najbardziej obawiamy się, że ofiarą będzie dziecko.
Jeśli dojdzie do takiego wypadku - zarówno prawa przysługujące poszkodowanym jak i kara przysługująca sprawcy są niewiele warte. Co z tego, że ofiara bardzo dużo wtedy (z punktu widzenia prawa) może. Co z tego, że sprawca otrzyma surową karę, że w więzieniu się "nawróci" i powróci do społeczeństwa jako normalny człowiek. Obawiam się, że to wszystko bardzo niewiele znaczy dla rodziców, którzy stracili dziecko w wypadku. Dlatego proszę się nie dziwić nawet najbardziej fantastycznym pomysłom - bo normalni ludzie oczywiście bardzo szanują wysoki poziom wykształcenia, doświadczenia oraz kompetencji wielu prawników, a nawet polityków, ale bardzo potrzebują pewności, że jadąc z rodziną w jakiś kolejny długi weekend - ryzyko spotkania na drodze pijanego kierowcy (lub innego zagrożenia) będzie minimalne. To wszystko. Proste, prawda?
Oczywiście, że rozwiązanie tego problemu nie jest proste. Ale chyba są profesje, od których można wymagać praktycznego i skutecznego rozwiązywania takich problemów?

.png)
.png)
.png)