Thompson-katolik
Istotnym wątkiem w twórczości Thompsona jest wiara. Artysta bez kompleksów śpiewa o Bogu i publicznie wyznaje, że w Jezusie Chrystusie znajduje silną motywację do życia. Album E, moj narode jest pod tym względem wyjątkowo czytelny. W refrenie przebojowego utworu Necu izdat ja(Nie chcę zdradzić) wyznaje: Nie chcę zdradzić Boga nigdy/ Nie chce gasić słońca świecącego na niebie.
Ta piosenka jest swoistą rockową modlitwą. Nie bez powodu w czasie jej śpiewania piosenkarz składa ręce jak do pacierza... Thompson za sprawą swoich religijnych tekstów niczym rockowy krzyżowiec wzywa swój naród do wierności Bogu. Poprzedzony monumentalnym wstępem utwór Radost s visina(Radość z Niebios) skierował do ludzi, którym trudy codzienności nasuwają zwątpienie w Boże miłosierdzie i w szansę na szczęśliwe życie: Odrzuć szatana, to Cię nie zawiedzie/ Podaj rękę Chrystusowi, niech cię prowadzi.
Charakterystycznym elementem wizerunku Perkovicia jako artysty jest Krzyż Świętego Benedykta, który nosi na piersi. Częste nawiązania do katolickiej tożsamości Chorwatów to kolejny powód popularności Thompsona w kraju, w którym katolicyzm jest nierozerwalnie związany z poczuciem narodowej odrębności. Gdy w 2002 roku Chorwację odwiedził papież Jan Paweł II, Marko nagrał z tej okazji specjalny utwór zatytułowany Ivane Pavle II Janie Pawle II, naród chorwacki kocha Ciebie, wyznaje w piosence Thompson.
Marko Perković swoją twórczość traktuje jako misję. Nie tylko przez swoją niezwykłą muzykę. Za prywatne pieniądze buduje obecnie kościół i stadion w rodzinnej wiosce Cavoglave. Chętnie występuje też charytatywnie. Wydarzeniem roku 2005 był jego koncert w Monachium, poświęcony pamięci chorwackiego kardynała Alojza Stepinca (1889-1960), w 1998 roku wyniesionego na ołtarze przez papieża Jana Pawła II. Kardynał Stepinec był prymasem Chorwacji w czasie istnienia Niezależnego Państwa Chorwackiego w latach 1941-45. Po wojnie był prześladowany i więziony przez komunistów.
Przeszłość
Dzisiaj chorwacki święty jest także jednym z bohaterów dyskursu, którego przedmiotem jest chorwacka państwowość w latach II wojny światowej. Dyskursu, który dzieli opinię publiczną i elity tego kraju. Podobnie jak postać charyzmatycznego muzyka z Dalmacji. Szczególne zainteresowanie nim przejawiają media i działacze lewicy, którzy co jakiś czas oskarżają piosenkarza o propagowanie faszyzmu. Koronnym argumentem posądzających Thompsona o faszyzm jest fakt, że w jego repertuarze koncertowym obecnych jest kilka starych, ustaszowskich pieśni z czasów II wojny światowej. Jego krytycy twierdzą, że to gloryfikacja zbrodni popełnionych przez reżim ustaszowski w latach 1941-45. Artysta publicznie wyjaśniał, iż jako katolik potępia zbrodnicze praktyki każdej władzy, tak komunistycznej, jak i faszystowskiej.
Temat ruchu ustaszowskiego i Niezależnego Państwa Chorwackiego w latach 1941-45 odbija się w Chorwacji czkawką. Tym bardziej, że tradycja chorwackiej państwowości wolna od dziedzictwa lat 1941-45 wygasa w XII wieku. Tradycja ustaszowska mimo że kontrowersyjna nieuchronnie staje się jednak dzisiaj integralną częścią chorwackiej tradycji niepodległościowej.
Thompson, jako wskrzesiciel ustaszowskich upiorów, to wdzięczny temat dla brukowej prasy i zawodowych tropicieli faszystowskiego spisku. Na jesieni 2003 roku przeciwnikom Thompsona udało się nawet zablokować jego koncert w Rotterdamie, na który organizatorzy sprzedali 10 tysięcy biletów. Przeciwnicy artysty stworzyli też specjalną inicjatywę Stop Thompson, w ramach której zbierają podpisy pod apelami o bojkotowanie artysty przez media. Tylko, że na koncertach Perkovicia nawet w prowincjonalnych miasteczkach Chorwacji czy Bośni frekwencja jest wyższa niż na całej liście poparcia dla inicjatywy Stop Thompson. Artysta chyba nie za bardzo się więc nią przejmuje, a w tytułowej piosence E, moj narode wyznaje wręcz prowokacyjnie : Już od czasów Chrystusa/ Diabelskie siły się trudzą/ By zadać nam klęskę/ Antychryści i masoni/ Komuniści, oto oni (...)


.png)
.png)
.png)
.png)