napisał(a) North Slav » 26.01.2016 08:51
Deszcz w tak długiej trasie musi być okropny, nie wyobrażam sobie, jak to musi być jechać w nocy, w deszczu, kiedy na drodze światła odbijają się od mokrej nawierzchni, a treści na drogowskazach widoczne dopiero po dojechaniu do nich.
Ja nie wiem, jak niektórzy tutaj jadą ze Śląska 12 h na riwierę... w zeszłym roku jechałem po raz pierwszy, ze Śląska właśnie przez Mosty u Jablunkova, Słowację, Węgry (autostradami), potem Slawonia i Bośnia (przystanek był w Mostarze, gdzie spędziliśmy parę dni przez dalszą drogą do Cro). Trudno mi oszacować, ile dokładnie jechałem, bo nad ranem na Słowacji ok. 3 h się zdrzemnąłem, robiłem też dość częste postoje (w tym na posiłki czy rozprostowanie kości), na autostradach zawsze przepisowo. Za to ostatnie 150 km przez Bośnię to była tragedia, jazda serpentynami po górach, ograniczenia do 40 km/h...
Jechaliśmy prawie 20 h. W tym roku jak sytuacja na to pozwoli, a mam nadzieję, że nam nie pozamykają granic

, to spróbuję pocisnąć przez CZ, A i SLO. Zobaczymy, czy zbliżę się do tych 12 h, nie przekraczając 130/140 km/h.