Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Gorace wrazenia z Czarnogory

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10959
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 17.01.2009 18:41

Na mnie też możecie liczyć :!: Czekam na ciąg dalszy :)
a to ja
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4755
Dołączył(a): 18.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) a to ja » 18.01.2009 23:43

Witajcie "po powrocie" ... na cro.pl .

Pamiętam, jak kiedyś pisaliście o swoich podróżniczych zamiarach.
Potem nastała cisza.
Zajrzałam wtedy na blog.
I zaczęło się czytanie :)

Pozdraviam ludzi z Mojego :wink: Miasta 8)
Paweł i Kasia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 173
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Paweł i Kasia » 19.01.2009 14:03

W sierpniu wybieramy się na "przejażdżkę" do czarnogóry, ale jeszcze nie mamy scenariusza więc chętnie sprawdzimy co proponujecie ;)
krakusowa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6287
Dołączył(a): 08.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakusowa » 19.01.2009 14:12

Z ciekawością odwiedzę z Wami znajome miejsca w CG. :D
My też w tym roku może pojedziemy tam na kilka dni. 8)
Zobaczyć te miejsca, gdzie w 2006 roku nie byliśmy. 8O
Czekam na cd :roll:
Krzysztof FF
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 86
Dołączył(a): 13.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzysztof FF » 19.01.2009 22:48

No, no, ale audytorium mi się zebrało...
I na czarnogórskim forum się dobijają...
A ja daję plamę i nie wyrabiam, bo przez weekend nawet nie usiadłem do kompa - tzw. obowiązki rodzinno-towarzyskie.
Ale najbliższe dni powinny dać postęp, więc... cierpliwości!
A pełniejsze wyjaśnienia na tematy tzw. techniczne w razie zainteresowania będę składał w tematycznych wątkach osobno.
Krzysztof FF
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 86
Dołączył(a): 13.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzysztof FF » 20.01.2009 21:51

Dzień 3 (18 sierpień 2008, poniedziałek):Novi Sad(SRB)-Studenica(SRB)

Rano wyszedłem na mały rekonesans po naszej uliczce - tak wygląda wejście do Pansion Fontana:

Obrazek

W głębi hoteliku otoczony murkiem taras z restauracją, gdzie w miłym nastroju przy fontannie (nomen omen) w której pluskały się gołębie, na śniadanie zjedliśmy "hemeneks" (ham and eggs - popularna bałkańska potrawa śniadaniowa :lol:):

Obrazek
Po sniadaniu, krotki spacer po slicznym Novim Sadzie - naprawde warto tu przyjechac!

Jest to miasto malarzy i poetów, tradycji kulturalnych i patriotycznych, z urokliwymi secesyjnymi kamieniczkami i uliczkami.

Obrazek
Kościół przy naszej uliczce

Obrazek
Vladicanski Dvor - perełka secesji

Obrazek
Secesyjna witryna przypomniała nam nasz kwietniowy wypad do Amsterdamu

Obrazek
Imponująca katedra prawie jak św.Stefana w Wiedniu

Obrazek
Piękny neoklasycystyczny ratusz z monumentalnym pomnikiem; później w Gyor widzieliśmy podobny

Wróciliśmy pełni wrażeń do hoteliku, ja przysmradzając sprzęgło wydostałem się naszą Maryśką z piwniczki, jeszcze uroki codzienne podróżowania - dopinanie waliz, tachanie ich na dół,
spakowalismy sie i w droge - jeszcze raz wjazd do twierdzy, spacer po murach, i na trase.

Wjazd do twierdzy w dzień był równie imponujący jak z wieczora, Ela nakręciła z zapałem film z trasy przez bramy, fosy, mosty i tunele - cóż, kiedy w kamerce coś się było przestawiło i cała sekwencja potem okazała się nieostra jak za mgłą - byliśmy niepocieszeni :cry:!

Oto jak wygląda główne wejście do hotelu Leopold w murach twierdzy (w przewodniku miał być tam tani dom noclegowy, cóż, idziemy z postępem):
Obrazek

Całość kompleksu Petrovaradin z klasycznymi pasmami fortyfikacji, podzamczem, oraz zamkiem górnym można obejrzeć na plakacie:
Obrazek

Widok na podzamcze z górnych murów - przy restauracji na tarasie:
Obrazek

Wieża zegarowa w dzień, z widokiem na miasto Novi Sad:
Obrazek

Górne mury, wokół fosa, most, niżej dolne fortyfikacje, wjazd do bramy-tunelu, plątanina fortyfikacji - tą drogą jechaliśmy:
ObrazekObrazek

Ciąg dalszy - naprawdę było tego dużo:
ObrazekObrazek
Do Belgradu autostrada, a potem w kierunku Kraljevo - najpierw droga fatalna, bez poboczy, z ostrymi krawedziami poszarpanego asfaltu.

Tak wyglądała nasza trasa tego dnia:
Obrazek

Przez Belgrad GPS przeprowadził nas bez kłopotu. Późniejszy odcinek trasy za Belgradem rzeczywiście fatalny, a to w remoncie, a to w budowie; niestety Ela znużona zwiedzaniem przysnęła i nie udokumentowała jakości drogi, jak to później staraliśmy się praktykować robiąc zdjęcia "dokumentacyjne".
Potem po pewnych nieporozumieniach z GPSem przebilismy sie przez gory kolo Valjevo i dotarlismy do malowniczej doliny rzeki Ibar.

Szybko się pisze, ale tutaj dało znać o sobie pośpieszne planowanie trasy poprzedniego wieczoru. Z grubsza kształt trasy pokazany prze iGO8 mi pasował, więc zatwierdziłem. Potem - już mu ufając po przeprowadzeniu nas przez Belgrad - posłusznie skręciłem z głównej trasy w miejscowości Lazarevac w kierunku na Valjevo (na zachód) zamiast na Gorni Milanovac (prosto na południe). Potem analizowałem, co mu do głowy strzeliło? czyżby uznał że wybrał trasę krótszą, a nie miał wklepane, że jest bardziej górzysta? ale zorientowaliśmy się dopiero, jak zakręty serpentyn zaczęły sie mnożyć i piętrzyć, wspinając się na kolejne przełomy gór aby znów zakrętasami zjeżdżać na dół... W ogólności lubię taką jazdę, ale jak już zaczęliśmy mieć dosyć, to przyjrzałem sie bliżej mapie i zobaczyliśmy, ile jeszcze przed nami! Fragment feralnego odcinka z Valjeva do Pozegi poniżej (kierunek jazdy - w górę zdjęcia):

Obrazek

Wreszcie dojechaliśmy do trasy w dolinie rzeki Zap. Morava i przez Cacak dojechaliśmy do Kraljeva.
Po drodze podziwialismy ruiny zamku Maglic.

Okrążaliśmy je dookoła, obserwując ruiny z różnych stron:
ObrazekObrazek

W Usce skrecilismy do Studenicy (gorska droga 11 km)

Obrazek
(kończy się w lewym dolnym rogu zdjęcia, widać owal murów okalających klasztor).

i prawie zdazylismy na pelne nastroju wieczorne nabozenstwo. Podziwialismy XII-wieczne freski.

Wieczorne monotonne głęboko basowe śpiewy mnichów, skupienie pielgrzymów, ich powtarzające sie gesty zamaszystych przeżegnań, zapach świec woskowych - atmosfera nam znana, bo w okolicach Białegostoku wiara prawosławna (tylko obrządku wschodniego, a nie jak tutaj greckiego) jest dość powszechna - pozwoliły nam odetchnąć od trudów dnia i skupić się na duchowym przeżywaniu.

Freski ze Studenicy są charakterystyczne, gdyż w celu ich późniejszego świętokradczego przemalowania pokryto je nowym tynkiem, przedtem starannie raz koło razu wykuwając dziurki w celu osiagnięcia lepszej przyczepności. Po odkryciu oryginalnych fresków, pozostały białe plamki - w pewnych fragmentach są one restaurowane do wyglądu pierwotnego.

Po wyjściu z murów klasztornych na przeciwną stronę doszliśmy do Domu Pielgrzyma, gdzie zatrzymaliśmy sie czekając na recepcjonistę w nadziei na tani nocleg. Niestety, obłożenie pielgrzymkami było pełne. Zjedliśmy za to pyszną rybną zupę oraz rybę gotowaną na drugie.
W Domu Pielgrzyma nie bylo miejsc, ale poczestowali nas postnym obiadem. Nocleg znalezlismy w hoteliku przy drodze.

Znów walizy na górę, i spać!

Podsumowanie:
Kod: Zaznacz cały
Data   Trasa                               Dystans  Prędkość  Zużycie  Średnio
18-08  Novi Sad - Studenica                    364        59     24,0      6,6
Paweł i Kasia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 173
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Paweł i Kasia » 21.01.2009 13:17

Ekstra Krzysztof że dokładnie opisujesz trasę to się na pewno przyda nam i pewnie innym wybierającym się w tamte strony

Widzę jednak że jesteście zwolennikami archtektury kościołów i muzeów.
Tu niestety jak dla mnie dajesz informację czego nie zwiedzać :):)

No cóż, każdy ma swoje priorytety, czekam na kolejne etapy
Krzysztof FF
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 86
Dołączył(a): 13.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzysztof FF » 21.01.2009 20:03

Paweł i Kasia napisał(a):Widzę jednak że jesteście zwolennikami archtektury kościołów i muzeów.
Tu niestety jak dla mnie dajesz informację czego nie zwiedzać :):)

Mam nadzieję że dalej się przekonacie że nie tylko... a muzeów jeszcze nie było, a będzie tylko jedno :wink:
jeden lubi śliwki, drugi lubi ... :oops:
Krzysztof FF
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 86
Dołączył(a): 13.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzysztof FF » 21.01.2009 21:29

Krzysztof FF napisał(a):Wszystkie moje zdjęcia z Czarnogóry na Picasa są geokodowane. Rozumiecie już pewnie, że mam na tym punkcie fioła.

SVIBANJ napisał(a):Nieeee...... naprawde nic nie widać :D :D :D


Dla SVIBANJA i wszystkich zainteresowanych umieściłem instrukcję jak oglądać Zdjęcia geokodowane.

Polecam! :P
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 21.01.2009 22:04

I ja się przywitam i do grona oficjalnych czytelników dołączę. W Czarnogórze jeszcze mnie nie było - to znaczy byłam, dzięki relacjom niektórych forumowiczów - a teraz będę tam wraz z Waszą opowieścią :D :D

pozdrawiam :papa:

ps. A co kościołów i muzeów - to ja chętnie :wink: :D :D :D

ps. no i jestem mądrzejsza o informacje na temat zdjęć geokodowanych :D
Paweł i Kasia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 173
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Paweł i Kasia » 22.01.2009 00:16

Krzysztof FF napisał(a):jeden lubi śliwki, drugi lubi ... :oops:

wiadomo

prześledziłem całego Twojego bloga więc czekam na relację na cro.pl
jak będziesz maiał przy okazji jakieś zdjęcia i adresy fajnych małych winiarni, miejsc gdzie wytwarzają sery i inne regionalne specjały dla ciała i ducha to dla nas najistotniejsze informacje.
Pozdrawiam
Krzysztof FF
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 86
Dołączył(a): 13.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzysztof FF » 22.01.2009 20:26

Paweł i Kasia napisał(a):jak będziesz maiał przy okazji jakieś zdjęcia i adresy fajnych małych winiarni, miejsc gdzie wytwarzają sery i inne regionalne specjały dla ciała i ducha to dla nas najistotniejsze informacje.

Sery i słynne lovcenskie szynki "prsjut" były w przewodnikowych miejscach w górach Lovcen, w Njegusi - ale bardzo komercyjne, nic z ludowości.
Winiarni nie poszukiwaliśmy i nie napotkaliśmy. W wina czarnogórske Vrmac, Krstac (chyba?) zaopatrzylismy sie w sklepach.
Natomiast na bazarach i przydrożnych straganach nabywaliśmy "domaczą" slivovą rakiję, która nam długo w domu służyła i głowa po niej wcale nie boli.

Trochę wyprzedzam fakty, ale widzę że nie możecie sie doczekać. Na bliższe szczegóły... cierpliwości! :)
Krzysztof FF
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 86
Dołączył(a): 13.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzysztof FF » 22.01.2009 23:39

Dzień 4 (19 sierpień 2008, wtorek):Studenica(SRB) - Ibarac(MNE)

Dzis dzien pelen wrazen i spotkan.

Rano przy pieknym sloncu zwiedzilismy urzekajacy monastyr Studenica.

Wstaliśmy bardzo wcześnie, aby zdążyć na nabożeństwo na 7 rano. Nie byliśmy pewni, czy cerkiew będzie potem otwarta - okazało się, że jest otwarta cały czas. Droga z hotelu do monastyru była niedaleka:
Obrazek

Podchodząc do murów okalających monastyr czuliśmy się, jak w średniowieczu... Poranek zapowiadał piękny dzień:
Obrazek

Weszliśmy przez XIII-wieczną bramę w wieży. Wnętrze murów ukrywało pokoje mnichów, gościnne i socjalne - a na dziedzińcu mała Cerkiew Królewska (św. Joachima i Anny), z lepiej zachowanymi freskami niż w głównej cerkwi:
Obrazek

Zaś w centralnej części - główna Cerkiew Bogurodzicy, z częścią nowszą z XIII w. od strony wejścia (narteks zewnętrzny):
Obrazek

Część starsza (XII w. - choć wyglądała jak świeżo odrestaurowana) z wypolerowanego białego i siwego marmuru lśniła w słońcu:
Obrazek

Portal tylnego okna - tryforium - misternie rzeźbiony, z koronkowymi wzorami:
Obrazek

Jeszcze maleńka stareńka cerkiewka św. Mikołaja (zamknięta) z boku dziedzińca:
Obrazek

Portal wejścia bocznego do głównej cerkwi:
Obrazek

Wejście główne z rzeźbą (św. Jerzego ?) w zworniku bramy:
Obrazek

Wewnętrzny portal (pierwotnie główny), prowadzący z dobudowanej części wejściowej, szczególnie piękny:
Obrazek

Po hotelowym sniadaniu (kelner z angielskim, omelet with ham and with cheese), do Usce podwiezlismy miejscowego Serba z Kraljeva, ktoremu sie popsul samochod.

Drobna odmiana w tradycji "hemeneks"... :)

Serb się przedstawiał jako trochę poeta, trochę dziennikarz, a gdy się dowiedział że jedziemy docelowo do Czarnogóry, podał nam kontakt do swej mamy w Dobrocie koło Kotoru. Trochę angielskim, trochę rosyjskim opowiadał nam o nie tak dawnych przejściach wojennych, o tym jak był z grupą wielu aresztowanych przetrzymywany na stadionie, jak go pobito wybijając zęby... i że teraz nie może wyjeżdżać za granicę, bo nie dają paszportu. Czemu ludzie ludziom to robią?

W drodze ze Studenicy zatrzymaliśmy się przy jednym z zakrętów, aby podziwiać zielone skały przy drodze... Odłamek takiej skały wzięliśmy do domu na pamiątkę.
Obrazek

W Usce zaopatrzylismy sie w owoce na droge i w burki z miesem i serem.

"Burki" mieliśmy już zachwalane wcześniej na forum - to takie ludowe hamburgery, tylko bardziej cieknące tłuszczem.
Pożegnaliśmy naszego poetę i ruszyliśmy wreszcie w trasę: odcinek z Usce do Sopocani (kolejny monastyr za Novi Pazar) wyglądał tak:
Obrazek

Jechaliśmy wzdłuż pięknej doliny rzeki Ibar, i zatrzymywaliśmy się dla podziwiania widoków i przestrzeni - Ela była nieustraszona:
Obrazek

Po drodze natknęliśmy się na roboty drogowe:
Obrazek

Liczne drogowskazy do okolicznych cerkwi; ta zwróciła naszą uwagę jako że sygnowana była z IX wieku i stała na wyniosłym wzgórzu:
Obrazek

W Novi Pazar spytalismy lokalnego goscia o droge do monastyru w Sopocani, to zaproponowal, ze pojedzie z nami. Warto bylo, bo wyreklamowal nas przed policja ktora zatrzymala nas za przekroczenie 40 km/h. Droga do Sopocani fatalna, odcinki w budowie, kurz, lokalni kierowcy wciskajacy sie bez ostrzezenia.

Była to niezła przygoda. Już się przyzwyczailiśmy - a bylismy na forum uprzedzani - że serbskiej policji jest dużo, a już jak ograniczenie prędkości, to na pewno pilnują... Tym razem się zagadaliśmy, przejeżdżaliśmy z jednego osiedla do drugiego, przegapiłem ograniczenie 40 km/h, a tu halt! zatrzymujemy się z duszą na ramieniu, a nasz Serb macha do policjantów i do nas mówi że kolega, i że można jechać! Ruszyłem i ujechaliśmy jeszcze kawałek, patrzę w lusterko... a zza ciężarówki za nami wyskakuje nasza policja, wyprzedza nas i ... oj, teraz dopiero się nam dostanie! Zabrali dokumenty, pytają czemu to ja im uciekłem... Ela już chce zacząć płakać dla wzbudzenia litości... ale nasz Serb wysiada, coś tam im tłumaczy, mówi że go bezinteresownie podwieźliśmy... Wreszcie policjant oddaje mi dokumenty, wznosi kciuk do góry że OK i jedziemy dalej! Serb już został, bo tu miał wysiąść, a do Sopocani już niedaleko.

W Sopocani spotkalismy mnicha ktory 15 lat temu byl w Polsce; pogadal z nami, poczestowal kawa, pokazal ksiazke o prawoslawiu w Polsce, nie mogl sie rozstac.

Obrazek

Zagadnął nas już na dolnym parkingu, oprowadził, potem zaprosił przy stołach pielgrzymich na kawę. Był w Polsce w Katowicach, pracował gdzieś w kopalni jak jeszcze nie w głowie było mu mnisze życie... Miło było w jego albumie oglądać zdjęcia znanych nam z Białegostoku i Podlasia osób i obiektów związanych z prawosławiem. Podarowaliśmy mu jedną z czekolad przeznaczonych na górskie wycieczki; on nam odwdzięczył się pięknym albumikiem o klasztorze.

Monastyr w Sopocani (św. Trójcy) nie jest tak piękny jak w Studenicy, ale też niebanalny:
Obrazek

Portal w podcieniach ma jeszcze ślady dawnych fresków:
Obrazek

Te w środku były piękniejsze i nie tak zniszczone jak w Studenicy, ale zdjęcia były zakazane.

Ela próbowała upolować rodzajowe scenki z mnichami:
Obrazek

Mnie też się udawało:
Obrazek

... ciąg dalszy nastąpi ...
Krzysztof FF
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 86
Dołączył(a): 13.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzysztof FF » 23.01.2009 22:34

... ciąg dalszy następuje ...
Potem jeszcze wjechalismy serpentynami na gore do monastyru sw.Dzordzije, z pieknymi widokami na miasto Novi Pazar po drodze.

Oto jak wyglądała nasza droga z Sopocani (w głębi) przez przedmieścia Novi Pazar na wzgórze cerkwi św. Dzordzije (na dole po prawej).

Obrazek

(Na tym samym zdjęciu widać, jak potem wróciliśmy do Novi Pazar, zwiedzaliśmy dzielnicę muzułmańską za mostem, aby wreszcie ruszyć w dalszą drogę).

Kazdy z monastyrow jest inny, przynosi nastroj piekna, harmonii, spokoju i wspolnoty pielgrzymow.

Cerkiew św. Dzordzije była po części zniszczona, po części w rusztowaniach renowacji:
Obrazek

Zniszczenia i próby renowacji widoczne były także na freskach:
Obrazek

W drodze powrotnej liczyliśmy minarety miasteczka Novi Pazar:
Obrazek
Zjechalismy do Novi Pazar i zatrzymalismy samochod na terenie parafi sw.Nikola

Przestrzegani byliśmy w przewodnikach i przez znajomych, aby uważać z parkowaniem samochodu. Myślę, że równie albo bardziej niebezpiecznie jest parkować autem z "prowincjonalną" rejestracją np. w Warszawie. Ani w muzułmańskich obszarach Serbii, ani potem w Albanii i Bośni nie mieliśmy żadnych problemów; mało tego, zawsze spotykalismy się z życzliwością przestawicieli tych mało nam znanych narodów do których powszechnie a niepotrzebnie żywimy obawy. Tymczasem za radą naszego znajomego nowicjata z Sopocani znaleźliśmy w centrum Novi Pazar cerkiew św. Nikola, gdzie na dziedzińcu otoczonym płotem zaparkowaliśmy naszą Maryśkę. Na chwilę zajrzeliśmy do cerkwi, podziwiać przestrzenne wnętrze i piękny drewniany rzeźbiony ikonostas:
Obrazek
Po czym ruszylismy na zwiedzanie dzielnicy muzulmanskiej za rzeka. Najstarszy meczet Alem Altum, z malym cmentarzykiem, w zalosnym stanie, zamkniety, bez funduszow na renowacje.

Obrazek

Rozmawiamy chwilę z miejscowym opiekunem meczetu, skarżącego się na żałosny stan świątyni i brak funduszy. Robię dokumentację cmentarzyka:
Obrazek

Urokliwy koloryt uliczek z niskimi domami o dachach krytych dachowka, ze zgielkiem przechodniow i przeciskajacych sie pojazdow, ze sklepikami i knajpkami.

Obrazek

Do tej knajpy - zachwalanej jako najbardziej oryginalna - nie chcieliśmy pójść; rżnęła tam głośna arabska muzyka:
Obrazek
W jednej z nich zasmakowalismy pleskawicy i kebabu (nie mylic z kebabem znanym u nas, to raczej tak jak bulgarskie kielbaski kebabcici), w kafejce swietne espresso i kapiaca slodycza baklawa.

Obrazek
Z wzniesienia murow tureckiej twierdzy, gdzie tez sa kafejki, piekny widok na miasto z minaretami.

Obrazek
W drodze powrotnej do auta ogladalismy sie za muzulmankami w strojach tradycyjnych.

(i dziewczynami w strojach nowoczesnych):
Obrazek
Wreszcie po obejrzeniu cerkwii sw.Nikola z pieknym drewnianym ikonostasem ruszylismy w droge wzdluz malowniczej rzeki Ibar.

Oto jak zdążaliśmy do Czarnogóry - celu naszej podróży (widać zaznaczoną na biało granicę):
Obrazek

Wczesniej lagodna dolina o zalesionych zboczach przybrala postac kanionu o stromych wynioslych scianach z wystajacymi skalami, czesto zwieszajacymi sie nad droga. Droga wije sie wzdluz tych zboczy, poprzez liczne tunele i mosty...

Obrazek
... a rzeka zakreca fantastycznymi przelomami. Co chwila postoje na zdjecia w konczacym dzien sloncu.

Rozkręcam się - zaczynam robić panoramy, na razie tylko z paru ujęć:
Obrazek
Wydaje sie, ze malo turystow wybiera ta trase do Czarnogory, a jest naprawde godna polecenia (droga dobra pod warunkiem ze sie lubi gorskie drogi, ale uwaga na samotne krowy ktore potrafia wyjsc nie wiadomo skad).

Trochę się śpieszymy, aby przenocować już w Czarnogórze. Ogólnie jednak - dzięki atrakcjom zwiedzania i mnogości wrażeń - odzyskaliśmy spokój i przestaliśmy sie przejmować, że początkowe zbyt wytężone terminy nie dają się spełniać. Przecież już cały czas jesteśmy na wycieczce! Do mojego planu wyjazdu, który był tylko szkieletem, Ela dorabiała ducha i pomagała decydować, gdzie się zatrzymamy na dłużej, a kiedy trzeba już szukać miejsca na nocleg.
Po kontroli najpierw przygranicznej przez policje serbska, a potem zdawkowej przez czarnogorska straz graniczna (zostalismy zaopatrzeni w naklejke oplaty EKO za 10 Euro), wjechalismy do Montenegro! Minelismy Rozaje i poniewaz sie sciemnialo, w przydroznym motelu wytargowalismy nocleg z 30 na 25 Euro. Na kolacje zjedlismy nasze burki i zasypialismy z widokami kanionu Ibar zalujac zdjec ktorych ze wzgledu na pozna pore juz nie zdazylismy zrobic.

Wiedzieliśmy na pewno:
- już jesteśmy w Czarnogórze (potem się okazało, że koło miejscowości Ibarac);
- jutro na pewno będziemy w Zabljaku, gdzie zatrzymamy się na dłużej;
- moc wrażeń za nami, a jeszcze więcej przed nami.

I jeszcze tylko podsumowanie:
Kod: Zaznacz cały
Data   Trasa                               Dystans  Prędkość  Zużycie  Średnio
19-08  Studenica - Ibarac                      170        41     13,0      7,6
Krzysztof FF
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 86
Dołączył(a): 13.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzysztof FF » 30.01.2009 23:09

Przypominam, że zamieszczane "cytaty" to wyjątki z mojego własnego blogu, na który spisywałem wrażenia na gorąco w moim podróżnym iPAQu (stukając w klawiaturkę wyświetlaną na 4-calowym ekraniku dwoma rysikami), uzupełniałem o wybrane zdjęcia, i wysyłałem (niestety przez GSM, przeważnie T-Mobile) za pośrednictwem komórki do mojego bloggera. Kosztowało mnie to wprawdzie codziennie kilka PLN, ale za to nie musiałem do rodzinki ani znajomych wysyłać SMSów gdzie jesteśmy i jak się nam podróżuje.

Początkowo pisałem krótko, a potem w miarę nabierania wprawy rozpisywałem się coraz bardziej.

Dopiero teraz zauważyłem, że daty z bloggera różnią się od faktycznych o jeden dzień. To dlatego, że na ogół tworzyłem i wysyłałem opisy następnego dnia z rana.

Teraz mam gotowy podkład, który cytuję niejako jak dialog z samym sobą. Nie jest to bynajmniej konkurencja teamu Zawodowca z Typem (kto im dorówna :roll:), ale ... cóż, wracamy do opisu. :)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Gorace wrazenia z Czarnogory - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018