woka napisał(a):romuald22 napisał(a):Nie tylko kredytobiorca podjął ryzyko (np: zmiany kursu waluty), podjął ryzyko również bank.
Szkopuł w tym,że
żaden z nich nie podjął ryzyka, być może bank ( jako zawodowiec)
Żartujesz sobie chyba z tym "nie podjęciem ryzyka"??? Żartujesz z tym "być może..."???
Bank podjął ryzyko niewypłacalności kredytobiorcy (co dzisiaj prostsze w świetle ustawy o upadłości konsumenckiej), jak też np: ryzyko jego śmierci.
Prosty przykład:
Młode, dobrze zarabiające małżeństwo dostaje kredyt na mieszkanie. Są bezdzietni (brak spadkobierców), nie posiadają innego majątku. Umierają/giną w wypadku. Bank dostaje mieszkanie i np: na dzień dzisiejszy jest 200000 "w plecy". To nie jest ryzyko dla banku?
Oczywiście, że i ja podjąłem. I byłem informowany o ryzyku związanym ze zmianą kursu walut. Inna sprawa, że doradcy bankowi sugerowali wtedy jako prawie pewnik - stabilny trend kursowy PLN/CHF, a nawet umocnienie złotówki.
Ale jako, że nieufny jestem to wcale tak...
woka napisał(a):...kredytobiorca był święcie przekonany, że bardzo dobrze trafił i "do końca życia i jeden dzień" nic się mu przykrego nie przytrafi.
...nie myślałem.
Powtarzasz ponownie później
woka napisał(a):W momencie otrzymania kredytu mieli przeświadczenie ( w swojej głowie), że to najtańszy kredyt i nawet koniec świata tego nie zmieni.
Nie wiem na jakiej podstawie stawiasz taką stanowczą tezę?
Ja osobiście znam osoby które jej zaprzeczają.
kaszubskiexpress napisał(a):romuald22 napisał(a):kaszubskiexpress napisał(a):Od kilku lat frank utrzymuje się na średnim poziomie nie większym, niż 3,5.
Gdyby kredytobiorca zdecydował się w tym czasie na przewalutowanie, to nadal miałby znacznie korzystniejsze warunki, niż złotówkowiec.
To raczej nie jest prawda.
Arkona wkleił link do wyliczenia, z którego wynika, że frankowcy spłacili do tej pory mniej, niż złotówkowcy, więc gdyby zdecydowali się na przewalutowanie po 3,5 to staliby się narażeni na poziom stóp procentowych w złotówkach i jechaliby na tym samym wózku.
Moment. Bo już się pogubiłem.
To po tym przewalutowaniu w końcu mieliby korzystniej czy tak samo
("jazda na tym samym wózku") jak złotówkowcy?
Czyli lepiej przewalutować było początkiem 2012 czy początkiem 2015? A może w połowie?
Czy lepiej przy kredycie na 15 czy 30 lat? Czy lepiej jak ktoś ma 200000 czy 400000 ?
A co w sytuacji kiedy ktoś ma raty malejące, a nie stałe?
Link podany przez Arkonę podaje tylko
jeden przykład. A tych mogłoby być zdecydowanie więcej.
Jak już pisałem - pewno są tacy którym by się to opłacało.
Ale przy tylu zmiennych generalizowanie o opłacalności przewalutowania po kursie 3,5 jest stąpaniem po dosyć niepewnym gruncie.
kaszubskiexpress napisał(a):Problem pomocy frankowiczom, to nie kwestia ustawy, która nas nie będzie kosztować, ale to kwestia wydania konkretnej kwoty na pomoc. Te pieniądze nie pójdą z kieszeni jakiegoś bubka z wiejskiej, ale z mojej, Twojej i wszystkich płacących podatki.
Dlaczego ?
Dlaczego?
Dlaczego ten stereotyp pomocy frankowiczom jest w kółko powtarzany jak jakaś mantra?
Powtórzę jeszcze raz za siebie i kilku znajomych.
Nie oczekuję pomocy finansowej państwa. Poradzę sobie.
Oczekuję aby banki, które tak kiedyś hojnie udzielały kredyty czuły się
współodpowiedzialne za swoje działania i na tyle na ile to możliwe pomogły teraz tym którzy znaleźli się w kompletnie niespodziewanych kłopotach.