Tak się tylko zastanawiam.
Czy sprawa rozbija się tylko o błędną konstrukcję umów, "wypłat" kredytów nie z depozytów walutowych, ujemnego LIBORU?
Czy cała ta akcja z frankowcy.org.pl miała by miejsce gdyby kurs był na poziomie 2,5 zł bądź taki jak w dniu wzięcia kredytu?
Śmiem wątpić - frankowcy zadowolenie ze swoich kredytów śmiali by się z takich jak ja co bierze kredyt w zł i przepłaca.
Dla mnie tragedia dla frankowicza jest wtedy jak wzięli kredyt:
- na ponad 100 % wartości nieruchomości (teraz to niekiedy 200 %)
- na zbyt wysokim poziomie dochodów rozporządzalnych (taki przykład z życia - zarobki rodziny na poziomie 5000 zł, rata przy wzięciu kredytu - ok. 2000 zł, teraz ok 3500 zł),
- w dołku kursu - kapitał po przeliczeniu na złotówki jest teraz sporo większy niż w dniu brania kredytu mimo że ilość CHF spadła.
I tu jest tragedia ludzka bo oni nie mają za co aktualnie żyć, a nie tam gdzie ktoś pisze że nie pojedzie na wczasy, nie będzie chodził do restauracji bo ma kredyt we CHF. Ja nie byłem przez trzy lata w cro bo miałem kredyt w ZŁ

(drugi który już spłaciłem).
Jeżeli chodzi o zaufanie - to w kwestii pieniędzy nie ufa się nikomu.
Czy kupując kino domowe, samochód wierzycie we wszystko co mówi wam sprzedawca - on chce zarobić (zgarnąć prowizję)?
Przykład z naszego podwórka - czy szukając kwater, noclegów na trasie, super miejsc na wakacje nie szukacie, nie pytacie?
Czy w sieci nie było żadnych informacji o ryzyku brania kredytów w walucie obcej?