napisał(a) Zielina74. » 22.05.2013 22:17
Odleciałam po niej już w pierwszy dzień pobytu na Majorce
Niewiele w ten dzień jadłam (bo nie było czasu), niewiele spałam, dostałam chyba z 0,5 l. lampkę i musiałam wypić szybko (mąż nie pomógł, bo zmotoryzowany), bo zamykali restaurację....
Ledwo wstałam z krzesła powtarzając tylko mężowi, że ... Hiszpanie mnie upili. Potem Katedra w Palmie wyglądała "niebiańsko"...
Poźniej już, żeby nie robić sobie obciachu, piliśmy razem Sangrię z litrowej, plastikowej butelki co wieczór w hotelach. Do tego była cząsta prawdziwych, hiszpańskich pomarańczy... Pełna kulturka, jak za czasów studenckich
