Odcinek 22 - ruska szarańcza i Humacowe widoki
Z rana standardowo udajemy się na plażę. Niestety ten dzień to była przeginka.
Na plaży kotłują się, biegają, skaczą ruskie bachory z jakiejś chyba szkółki, czy obozu wojskowego. bo co chwila słychać przed każdym skokiem do wody odśpiewaną jakies marsze wojskowe, czy hymny
.
Masakra dosłownie - biegało, skakało, wyło, spokoju nie dawało - ISTNE PIEKŁO do godziny 12, kiedy to szarańcza udała się na żer i już nie wróciła.
Po próbach kilkukrotnego zdeptana nas na plaży, koło 11 wpakowaliśmy im się na pomościk, z którego bachory (inaczej ich nazwać nie można) skakały i się tam rozłożyliśmy.
Nie ze złośliwości - to było po prostu jedyne miejsce, w którym coś tam wiało i dało się wytrzymać. Naprawdę

. Nie obeszło się oczywiście bez zaprezentowania mojej doskonałej znajomości języka rosyjskiego, kiedy to jedna z szarańczy zapragnęła wziąć rozbieg do skoku deptając moje ciuchy. Zaprezentowałam cały mój repertuar jaki znam w języku rosyjskim, czyli 'Paszoł won'

o dziwo zrozumieli i poszli sobie skakać gdzie indziej
Po wczorajszym wieczorze łóżkowym, stwierdziliśmy, że nie można ponownie do tego dopuścić i na popołudnie zaplanowaliśmy odwiedzenie Humaca.
Co mogę powiedzieć o Humacu - lubię taki klimaty a do tego była świetna przejrzystość powietrza.
Zresztą co tam pisać -zdjęcia lepiej oddadzą klimat:
Winnica
I jeszcze raz winnica
I z bliska jakby ktoś nie wiedział jak wygląda gałązka
I owoce
Wizytówka Chorwacji - czyli wino, lawenda, morze i wyspa
I śliczna lawenda z bliska
I po skosie
I widoczki
Zabudowania z bliska
I z widokiem
Błękit
I widczek
Kościółek
A koło kościółka... lawenda
Zabudowania
Panoramka
Wesja większa
Potem pojechaliśmy po tak zachwalanie na forum winko do wioski Pitve. I dupa blada ;/ pan od win powiedział, że wina nie ma
Pitve z daleka
I z bliska
Widoczek z okolic Pitve
Na koniec jako ze już słonko zachodziło przejechaliśmy koło Vrisnika, ale już się tam nie zatrzymywaliśmy
