napisał(a) dorotąg » 12.07.2013 11:45
Tak czytam i osłabłam... całe szczęście, ze nie posiadam takich dylematów bo o ile sama lubię piwko, to zawsze mam kierowcę w postaci męża , który nie pije w ogóle bo nie lubi

Ale i ja i moje towarzystwo wyznajemy zasadę że nie jeździmy po alkoholu NIGDY ( po jednym piwku, po trzech czy po 10) jeżeli planujemy większą "popijawę" zawsze jest ona stacjonarna i zabezpieczona noclegiem dla przyjezdnych, mało tego, nikt na kacu nie wsiądzie następnego dnia do auta, a jak wie że wsiądzie nie pije dzień wcześniej wcale, albo dużo mniej

Metoda pewna i bezpieczna żeby nie popełnić błędów. Może wynika to z tego że obracamy się w towarzystwie ludzi którzy są mniej lub bardziej sportowymi kierowcami co po pierwsze sprawia,że prawko oznacza dla nich wszystko a honor i zasady nie pozwalają na ekscesy. Utrata prawka za alkohol to wstyd na całą wieś i banicja

Zresztą tak samo jak utrata go za wszystko inne.Sama miałam kiedyś sytuację,że pojechałam na występy gościnne do koleżanki, co tu dużo mówić, występy przedłużyły się tak, że ostatnie drinki piłyśmy o 7 rano, wstałyśmy o 14, poszłyśmy coś zjeść, no i pora by była wracać mi do domu ale samopoczucie coś nie takie

Mijałyśmy spacerkiem posterunek MO więc poszłam sobie dmuchnąć z ciekawości, pan dyżurny się uśmiechnął, zapytał ile czasu minęło od ostatniego spożycia, dmuchnęłam, wyszło 0,0... jakoś mi się wierzyć nie chciało i zostałam na noc u koleżanki bo pomimo braku promili nie czułam się na tyle czujna, skupiona i pełna refleksu żeby przejechać przez całą stolicę. Ot taka jestem odpowiedzialna

dobra nabiłam sobie posta

Pozdrawiam i do zobaczenia w CRO

))