napisał(a) meeg » 24.04.2017 18:31
Wczoraj był biegowy weekend. Ja co prawda nie w stolicy, a na kameralnej imprezie w podlubelskim Kraśniku biegłam półmaraton. Ostatni start przygotowawczy przed Maratonem Lubelskim 7 maja. Z wczorajszego startu jestem bardzo zadowolona, bo nowa życiówka wywalczona w dość trudnych warunkach pogodowych (zaliczyłam zderzenie ze śnieżną zawieruchą w takim momencie gdy wbiegłam na otwartą przestrzeń wzdłuż zalewu i prosto w twarz dostałam wiatr z krupą śnieżną z taką siłą, że z trudem biegłam po prostej linii... Straciłam przez to ponad minutę na jednym kilometrze) No ale w sumie jestem bardzo zadowolona z czasu bo o ponad 8 minut poprawiłam wynik półmaratonu (teraz moja nowa życiówka to 1:54,10), a biegłam w sumie treningowo, bez większej napinki, po dwutygodniowej infekcji i antybiotyku, no i niestety praktycznie samotnie przez 15 kilometrów. Trochę się tylko boję o zdrowie bo mnie wywiało i wyziębiło podczas tej śnieżnej wichury. Za dwa tygodnie czeka mnie maraton. Niestety nadal drżę czy podołam, bo połówka to w sumie nic przy maratonie... Strasznie się boję tym bardziej, że trasa najeżona podbiegami....