Bea.ta napisał(a):bluesman napisał(a):P.s. zaskakuje mnie takie gremialne propagowania biegania, tylko nikt nie pisze o konsekwencjach i ew. przeciwskazaniach. Chyba, że wg. zasady słabe musi paść ...
Równie dobrze mogłabym to samo napisać o grillowaniu
Odkąd ciepło się zrobiło, wszyscy grillują i patrzą dziwnie na tych co tego nie jadają ... tam też są konsekwencje i przeciwwskazania, albo po prostu ktoś nie lubi.
Myślę, że każdy powinien robić to na co ma ochotę i co mu sprawią mniejszą czy większą przyjemność - jeden lubi zajechać się na rowerze, inny
zabiegać w błocie po kamieniach a trzeci uwalić wódą w trupa - żeby wyluzować, zresetować się czy poczuć się fajnie
A słabe i tak padnie

Chyba rozumiem co bluesman ma na myśli.
Bo jeśli weźmiemy pod uwagę trzy najpopularniejsze formy
amatorskiej aktywności fizycznej zwykłego człowieka czyli bieganie, jazda na rowerze i pływanie to niestety bieganie wydaje się być najbardziej kontuzjogenne.
Wiem, że teraz ktoś może powiedzieć, że przy pływaniu można utonąć, a przy jeździe na rowerze wywrócić się i uderzyć głową w coś twardego ze skutkiem śmiertelnym - co przy bieganiu jest mało prawdopodobne.
Zakładam jednak, że w każdym wypadku nie będzie złych scenariuszy.
Bieganie niestety najbardziej obciąża nasz aparat ruchu. Nawet jeśli to robimy w super butach i na miękkiej nawierzchni to dostajemy swoje po stawach. Od skokowego przez kolanowy do biodrowego, na kręgosłupie i głowie kończąc.
Rower też ma swoje wady. Kręgosłup przy jeździe na prawie wszystkich rowerach nie jest w pozycji anatomicznej. No i czasami pewna część ciała (gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę

) pobolewa przy dłuższych przejażdżkach. Ale pozostałe stawy mają się lepiej. Lepiej niż podczas biegania. No i na rowerze więcej pejzaży zobaczyć można.
Pływanie też ma swoje wady. Oddychanie. Biegając i jeżdżąc na rowerze oddycha się do woli. Przy pływaniu się nie da. (Przepraszam tych którzy pływają z głową nieustanną nad wodą ale dla mnie to...niedobrze). No i w sezonie zimowym w naszym klimacie pozostaje chlor do wdychania na basenie. W każdym razie pływanie w minimalnym stopniu obciąża nasze stawy, a powoduje to samo co daje rower i bieganie - nasze serce pracuje szybciej przez pewien czas i to jest dla nas dobre.
(Czy ktoś z Was pobłądził kiedyś płynąc wpław? - mi się udało
)A moja osobista żona dwie godziny na rowerze (w górach) bez problemu wytrzymuje, pół godziny rekreacyjną żabką popływa na luzie. Ale jakby miała biec/biegnąć pół godziny to mi już na wstępie dziękuje.I mówi mi -
Piszę to w wątku o bieganiu ale nie pomyślcie, że biegania jestem wrogiem. Każda forma aerobowej aktywności jest cenna.Każda jest dobra która ma nam dać trochę zdrowia.
Ja od dawna patrzę szerzej na to wszystko.
I zapewniam Was, że to co napisałem to nie są przemyślenia tylko tego jednego wieczoru.
Piszę to też bo przypuszczam, że ci co tutaj zaglądają to niekoniecznie osiemnastolatki/osiemnastolatkowie.
Optymalnego tętna życzę.
