napisał(a) lew » 18.10.2019 20:24
........w trakcie dzisiejszego truchtu , z uwagi na moją czołówkę dołączył do mnie "ranner maratończyk", który zboczył ze swojej tradycyjnej trasy z oświetleniem, gdyż nie dał rady oddychać tak zanieczyszczonym powietrzem. Razem zastanawialiśmy się nad sensem kontynuowania biegu. Mimo, iż trasa przebiegała w lesie ,po prostu"gryzło w gardło" na odcinku równoległym do autostrady, podobne odczucia mieliśmy przy lotnisku. Już nie da się biegać wieczorem, tak się porobiło.