Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Wrześniowa Chorwacja 2007,2008 i 2009 - góry,wyspy i jeziora

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11670
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 15.12.2008 12:17

zawodowiec napisał(a):Plavcu, a Ty to poeta jesteś, marnujesz się :D

Hmmm, po lekturze innego wątku z "Relacji..." , wydaje mi się, że nie tylko Plavac i jego zdolności poetyckie się marnują........ :lol: :wink:

zawodowiec napisał(a):A tą szutrową drogę znam, spoko by była przejezdna dla skodzinki, moja dała radę to i Wasza da następnym razem :D

Jeżeli kiedyś zajedziemy jeszcze na Hvar, pewnie spróbujemy :D No chyba, że do tego czasu ją wyasfaltują to wtedy trochę nie będzie już po co :wink:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11670
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 15.12.2008 12:55

Wtorek 16 września c.d.

Zjeżdżanie spod najwyższego szczytu Hvaru przebiega szybko i sprawnie, mijamy 2 jeepy z wycieczkowiczami, potem samotnie wędrującą pod górę parę. Ta droga, która faktycznie dochodzi do głównej tuż za tunelem, jest nawierzchniowo znacznie lepsza, tak więc gdyby ktoś miał zamiar i ochotę popodziwiać widoki ze Św Mikołaja bez zbędnego wysiłku, spokojnie mogę ją polecić. No i gwoli wyjaśnienia: wrażliwsze osoby :wink: nie mają się czego obawiać, szczególnie przerażających urwisk i przepaści po drodze nie ma.

Po chwili jazdy równiutkim asfaltem :D napotykamy parking z kilkunastoma samochodami, zaciekawieni zatrzymujemy się i wysiadamy, z tablicy informacyjnej odczytujemy, że tu znajduje się piaszczysta zatoka Dubovica, ale z uwagi na brak czasu schodzimy w dół tylko kawałek, tak aby zobaczyć jak wygląda.

Obrazek

Obrazek

Mijamy Milną i wreszcie dojeżdżamy do perełki wyspy Hvar - miasta noszącego tę samą nazwę co i ona. Pierwszą co rzuca się w oczy nadjeżdżającym nową drogą od Stari Gradu jest Twierdza Spanjol.

''Ok 3 wieku p.n.e. było to małe rzymskie osiedle położone przy porcie, następnie późnogotyckie osiedle u stóp wzgórza, które otoczono murem w 1278 roku. W XIII w. na najwyższym punkcie miasta wybudowano kastelę/zamek, a w 1551 r. twierdzę Spanjol( wys. 88m.). ''

Obrazek

Nie znając topografii miasta chwilę krążymy po jego uliczkach aby znaleźć bezpłatne miejsce do zaparkowania, udaje się to dość szybko w okrężnej uliczce na wzgórzu na którym jest cmentarz. Nawet mamy tam porządny cień dla naszego autka :D

Stromymi kamiennymi uliczkami wśród kamiennych domów schodzimy do centrum, okrążamy główny plac czyli Trg sv Stjepana, zaglądamy do Katedry tegoż świętego. Święty Szczepan jest patronem artystów kamieniarzy oraz...... budowlańców, natomiast znalazłem jeszcze taką informację:

''W krajach północno-zachodniej Europy czczono Św. Szczepana jako patrona koni, stąd zwyczaj poświęcania owsa w tym dniu. Poświęcenie owsa jest starym, wiejskim zwyczajem zachowanym już tylko w nielicznych parafiach.
Wzywany jest także w przypadku bólu głowy, kamicy, kolki i opętania, a także w modlitwie o dobrą śmierć''

oraz:
''Święty Szczepan jest patronem woźniców, stangretów, stajennych, koni, murarzy, krawców, kamieniarzy, tkaczy, stolarzy, bednarzy''

Szczepan został ukamieniowany w wieku 36 lat wiec całkiem młodo.......

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ale naszym głównym celem jest górująca nad miastem twierdza Spanjol, dla nas najbardziej liczą się widoki "z góry", zatem bez zwłoki rozpoczynamy wspinaczkę w jej kierunku. Mijamy kilka uliczek i wchodzimy w fantastyczny ogród, pełen agaw, migdałowców, opuncji i innych kaktusopodobnych roślin, oczywiście w sąsiedztwie pięknie pachnących pinii. Cień drzew daje nieco złudnego chłodu, powietrze jest bowiem gorące i wilgotne, a my wędrując pod górę spływamy potem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dochodzimy do wejścia, płacimy 20 kn za osobę i już możemy podziwiać panoramę Hvaru ze szczytu twierdzy, bo chyba głównie po to się tu przychodzi. Jest tu też mała wystawa amfor wydobytych z zatopionych statków z morskiego dna u wybrzeży Chorwacji i księga pamiątkowa do której się wpisujemy, jest również restauracja, a obok udostępniono do oglądania kilka cel dawnego więzienia. My jednak szybko wychodzimy na najwyższy taras widokowy i zostajemy tu dłuuuuugą chwilę. Piękny widok (pod słońce :wink:), czerwone dachy miasta, białe żaglówki na lekko falującym, szmaragdowym morzu, mniejsze i większe statki i promy poruszają się w różnych kierunkach, nieco z boku Wyspy Piekiel........o nie, Żywiczne :lol: co wiemy z forum :D, o skomplikowanych liniach brzegowych. Siedzimy na szczycie twierdzy, jemy, w kontemplacji widoków nie przeszkadzają nam tłumy, są tylko pojedynczy ludzie, a nawet czasem jesteśmy sami :D

Obrazek

Obrazek

Słońce zaszło za cienkie chmurki, więc nie grzeje tak mocno jak poprzednio i zrobiło się przyjemniej. Schodzimy. Przy nabrzeżu, obsadzonym imponującymi wysokimi palmami o rozłożystych pióropuszach liści podziwiamy równie imponujące jachty, mniejsze jachciki, łódki, spacerujemy promenadą. Nie ma tu jakoś szczególnie dużo turystów, choć pusto też nie jest, świetny czas na wizytę w mieście. Hvar nie jest łatwy do zwiedzania, gdziekolwiek się nie ruszyć w boczną uliczkę, jest już pod górkę, a nam wyraźnie dziś już wchodzić się nie chce. Dlatego kontynuujemy zwiedzanie wzdłuż nabrzeża w kierunku Franjevackog samostanu czyli klasztoru Franciszkanów mijając po drodze jakieś marne plażyczki, a potem zmierzamy już do samochodu. Ogólnie mozna powiedzieć, że miastem jesteśmy nieco rozczarowani, jakoś tak zbyt elegacko i snobistycznie tu jest, nie wiem na czym to polega, ale niespecjalnie nam się tu podobało. Trochę zabrakło czasu na okolice miasta, może wtedy, mając większy ogląd mielibyśmy inne zdanie. Jeżeli kiedyś jeszcze trafimy na tę wyspę na pewno trzeba będzie to nadrobić :!:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ten statek można było zwiedzać, Lidia nawet miała ochotę, ale nie decydujemy się na to, głównie z powodu dość późnej pory.

Obrazek

Obrazek

Zbliża się już godzina 15 a zatem pora na realizację ostatniego na dziś punktu programu, czyli chwili lenistwa i oczywiście przy tak pięknej pogodzie, morskiej kąpieli. I tutaj po raz kolejny już wspomnę koleżankę Danusię :papa: która tak zaintrygowała mnie opisem pobytu w zatoce Malo Zarace, że postanowiłem zatokę tę odszukać i odwiedzić. Nie było to trudne, jadąc bowiem już za Milną widzimy kolejną drogę i drogowskaz Zarace, więc skręcam. Bardzo wąska :!: i stromą :!: dróżką zjeżdżamy w kierunku morza, na końcu droga się rozwidla, my jedziemy w prawo. Gdy już po chwili widzę kamienny, samotny kościółek wiem, że dobrze trafiłem :D Forum jest naprawdę SUPER.......... 8O :D Zostawiamy auto przy kościółku i po pokonaniu schodków jesteśmy przy wodzie. Jesteśmy jak u siebie, w końcu Danusia w swojej relacji pokazała niemało zdjęć z tego miejsca :wink: :D Domek stoi, jest zamknięty i pusty, a rozpoczęte budowy o których wspominała nadal są tylko rozpoczęte i nie wygląda na to żeby ktoś się nimi interesował, a już na pewno nie w kwestii ich dokończenia. Tuż przy mini nabrzeżu rozłożyła się para młodych ludzi, my idąc kawałek dalej zaraz znikamy za sporymi głazami, znajdujemy sympatyczną żwirkową plażyczkę i się rozkładamy. Ja oczywiście po chwili już zanurzam się w ciepłych, krystalicznych wodach Jadranu, długo pływam i chlapię się w wodzie ciesząc się z tego niezwykle miłego popołudnia, Lidia jak zwykle zanurza się tylko na chwilę. Przeszkadzają jej zbyt duże fale i boi się roztrzaskania na wszechobecnych małych i dużych głazach :wink: . Gdy wychodzę z wody i kładę się na brzegu, zmęczony wrażeniami całego dnia jak zwykle od razu zasypiam :wink: na jakieś pół godzinki.

Na plaży w Malo Zarace spędzamy czas aż do zachodu słońca, czego efektem są te fotki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Było wspaniale, pusto, ciepło, sympatycznie za co niniejszym dziękuję Danusi :papa:

Wracamy do naszego Ivan Dolac już w całkowitych ciemnościach główną, nową drogą przez tunel, niedaleko przystani promowej w Stari Gradzie.
Tunel Pitve i droga po południowej stronie Hvaru po zmroku..................bezcenne :cool:

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 19:43 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10281
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 15.12.2008 14:09

kulka53 napisał(a):Tunel Pitve i droga po południowej stronie Hvaru po zmroku..................bezcenne :cool:


Oj, wyobrażam sobie i troszeczkę zazdroszczę :wink:

Świetny opis Hvaru, ciekawy w nowe informacje, które jeszcze nie pojawiły się na forum. No i zatoka Malo Zarace bajeczna! :D
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8259
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 15.12.2008 15:05

kulka53 napisał(a):Bardzo wąską :!: i stromą :!: dróżką zjeżdżamy w kierunku morza, na końcu droga się rozwidla, my jedziemy w prawo. Gdy już po chwili widzę kamienny, samotny kościółek wiem, że dobrze trafiłem :D

To teraz pewnie bez problemu wyobrażasz sobie, jak się czuliśmy zjeżdżając tam pierwszy raz :mrgreen: zupełnie po ciemku. Dobrze, że Zoran czekał na nas :) przy zjeździe, bo gdybyśmy jechali sami, to pewnie zwątpilibyśmy :wink: , czy aby na dobrą drogę trafiliśmy.
A potem, w ciągu całego tygodnia były jeszcze :roll: mijanki naszego Vita z czasami jeszcze bardziej zawalistymi autami terenowymi - lusterka się ocierały o siebie, a drugie boki były zagrożone albo przepaścią, albo porysowaniem... Ale po trzech dniach już całkowicie do tego przywykliśmy :D .

kulka53 napisał(a): Domek stoi, jest zamknięty i pusty, a rozpoczęte budowy o których wspominała nadal są tylko rozpoczęte i nie wygląda na to żeby ktoś się nimi interesował, a już na pewno nie w kwestii ich dokończenia. ( ...) Było wspaniale, pusto, ciepło, sympatycznie

Fajnie, że zaglądnęliście do Malo Zaraće :arrow: dzięki Wam tego roku znów chociaż przez chwilkę byłam w moim :hearts: ulubionym miejscu na Hvarze. I cieszy mnie niezmiernie, że Wam też się tam podobało :D :D :D .
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 16.12.2008 16:09

Po krótkiej przerwie wynikającej z prozy :wink: życia - znowu mogłem dziś pojechać na Hvar ...
Piszcie, piszcie , tak pięknie wracają wspomnienia.
Poznaję dzięki Wam ( i Dangolce ) tyle nowych, niewidzianych hvarskich miejsc.
Forum - jest cudowne :) 8)
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11670
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 17.12.2008 10:02

Dzień szósty środa 17 września

Dzisiejszy poranek nie przynosi nam na szczęście żadnych niemiłych niespodzianek, jest piękna pogoda :D W związku z tym nie chcemy stracić ani chwili, zbieramy się szybko i tak jak wczoraj wyjeżdżamy już około 8 rano. Naszym pierwszym celem na dziś jest Jelsa, a potem się zobaczy :wink: jak nam się dzień ułoży. Jednak okazuje się, że jedna niespodzianka jest, niestety nie jest tak ciepło jak wczoraj i jak by się wydawało patrząc przez szybę. Tzn. po naszej południowej stronie wyspy, za górami jest całkiem fajnie, natomiast po wyjeździe z tunelu temperatura wyraźnie spada i można odczuć silne podmuchy wiatru. A my, rozochoceni wczorajszym ciepełkiem, nie mamy cieplejszych rzeczy ze sobą, no cóż, teraz trochę zmarzniemy a potem może coś się zmieni, może wiatr ustanie i będzie cieplej.

Dojeżdżamy do Jelsy, zostawiam auto w bocznej uliczce i szybkim tempem zaliczamy miasteczko. Jest oczywiście ładne, ale podobnie jak wczoraj Hvar nie powala na kolana, nie robi na nas wielkiego wrażenia. Na przystani, widząc porozstawiane reklamówki, zastanawiamy się nad ewentualnym jutrzejszym rejsem na Brac do Bolu żeby zobaczyć ten sławny Zlatni Rat, ceny nie pamiętam, ale nie była wysoka. Wiem, bo czytałem opinie, że nie warto, że to nic takiego, że przereklamowane........ ale to pisali ci, którzy tę plażę widzieli, a my chcielibyśmy się naocznie o tym przekonać. No ale nie tym razem, na rejs się ostatecznie nie zdecydowaliśmy, na pewno bardziej warto spędzić przynajmniej kilka dni na Bracu i poznać całą wyspę a nie tylko jedną plażę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy wzdłuż wybrzeża mijając dość rozległą dzielnicę hotelową i jej skaliste plaże. Tu są one niczym nie osłonięte od lądu i dlatego wieje bardzo silny wiatr, na dodatek zimny w związku z tym marzniemy nieźle, no ale cóż, nie pierwszy w końcu raz :wink: Podziwiamy fajne, wysokie fale rozbijające się o skały, tworzące piękne rozbryzgi. Mamy wspaniały widok na Biokovo a sv Jure i Sutvid wyraźnie się wybijają ponad całe pasmo. Granatowe niebo, wzburzone morze z białymi grzywami fal, zieleń pinii, naprawdę jest teraz tutaj tak pięknie, że aż zapiera dech, nie tylko od wiatru :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tutaj po raz pierwszy i podczas tego wyjazdu jeszcze nie ostatni, zadajemy sobie pytanie adekwatne do miejsca w którym się znajdujemy czyli krętego brzegu a nieobce wszelkiej maści podróżnikom i odkrywcom: co będzie za kolejnym zakrętem, jak jest tam dalej? W Chorwacji, jak się później okaże, pytanie to i dążenie do szukania na nie odpowiedzi, jest dość zdradliwe i może okazać się zgubne......... 8O W tym przypadku oczywiście nic takiego się nie zdarzyło :wink: :D po prostu idziemy wciąż dalej i dalej, droga wiedzie wzdłuż kolejnych zatoczek, aż w końcu stwierdzamy, że nie warto się już wracać, że po prostu dojdziemy sobie do Vrboskiej pieszo. No i w końcu zamiast jechać autem, dochodzimy na własnych nogach :lol: Najpierw mijamy marinę gdzie wzdłuż brzegu przycumowanych jest sporo pięknych jachtów, potem jest już centrum miasteczka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pamiętamy o relacji Bubera :papa: z Hvaru, urzekły nas piękne zdjęcia z Vrboski, zresztą nie tylko z niej, z innych miejsc również :D . My niestety nie mieliśmy tak bezwietrznej pogody podczas naszej wizyty, zatem nie udało się nam zrobić takich zdjęć jak Buberowi.

Nie odkryję tu Ameryki jeżeli powiem, że Vrboska, ta mała hvarska Wenecja, jest po prostu piękna 8O. Urzeka nas i zaskakuje swoim urokiem, spokojem i ciszą. Puste są o tej porze dnia i roku jej uliczki, puste mostki nad mini fiordem czy też weneckim kanałem, puste przydomowe ławeczki. Siadamy sobie na jednej takiej ławce i długą chwilę odpoczywamy, jemy, grzejemy się południowym słońcem wysoko operującym na bezchmurnym niebie. Potem zachodzimy jeszcze w okolice kościoła sv Marije, tego podobnego do okrętu i w ogóle o zdumiewających jak na kościół kształtach 8O .

Informacje o kościele znalezione w sieci:

''Najcenniejszym obiektem spuścizny architektonicznej wyspy Hvar jest Kościół (twierdza) św. Marii od Miłosierdzia z XVI wieku, która została wzniesiona przez mieszczan do obrony przed Turkami. To najlepsza twierdza w Chorwacji i jednocześnie jedna z najbardziej atrakcyjnych w Europie spośród twierdz pochodzących z tych czasów''

''Najstarsze domy znajdują się w centrum miasta, w pobliżu kościoła św. Marii, który jest najbardziej znanym i jedynym w swoim rodzaju obiektem Vrboskiej. Powstał na bazie wcześniejszego kościoła z XI w. a ok. 1575 w obawie przed ponownym najazdem tureckim budowlę umocniono, tworząc rzadko spotykany kościół -twierdzę z charakterystycznym bastionem. Budynek jest prawie pozbawiony okien, ma dwie masywne wieże obronne. Schody w górę (niedaleko ołtarza) prowadzą na mury obronne kościoła i do dzwonnicy, skąd roztacza się widok na zatokę i miasto.''

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wolnym krokiem ruszamy w drogę powrotną do naszego zaparkowanego w Jelsie samochodu.

Obrazek
Uliczka w Jelsie

Mieliśmy jeszcze dziś zwiedzić Stari Grad, cóż po prostu już nam się nie chce. Wolimy znaleźć sobie jakieś fajne miejsce, plażę na spędzenie tych kilku popołudniowych godzin. Wyruszamy ponownie do Vrboskiej, ale teraz już autem i główną drogą i zmierzamy na koniec półwyspu Glavica ograniczającego zatokę od północy. Są tam jakieś domy, hotele, na samym końcu duży parking w lasie. Ku swojemu zaskoczeniu stwierdzamy, że na pobliskiej plaży jest całkiem sporo ludzi, to chyba dlatego Vrboska była taka pusta, po prostu wszyscy wygrzewają się korzystając z pewnie jednego z ostatnich słonecznych i ciepłych dni. Idziemy i idziemy, mijamy grupki i pary plażowiczów, jedni są w plażowych strojach, inni bez nich :wink: , dochodzimy do samego cypelka a fajnego, pustego miejsca nie było :( Tu, na odsłoniętej przestrzeni już mocno wieje, nie ma szans na rozłożenie, no cóż, trudno, dziś nie będziemy na plaży sami. Rozkładamy się i na płaskich warstwowych skałach które świetnie ochraniają od wiatru leżymy jakieś 4 godziny, potem słońce już jest zbyt nisko i robi się chłodno. Tym razem nie udało mi się wykąpać :( bo woda, wymieszana wiatrem wydaje się za zimna, wieje, brrrrr, lepiej było się powygrzewać w słońcu na rozgrzanych skałach. Wędrujemy ścieżką dookoła półwyspu, wybrzeże jest fantastyczne, nigdy takiego nie widzieliśmy, pełno płaskich, skalnych półek, super widoki na Brac i Biokovo, piękne morze............tak naprawdę dopiero teraz powoli zaczynamy rozumieć na czym polega urok Chorwacji i to, co dla nas jest i będzie odpowiednie w tym kraju i na takim wybrzeżu :cool:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak tak sobie leżeliśmy osłonięci od wiatru, wspominamy zeszłoroczną burę :evil: która pokazała nam swoją siłę, zastanawiamy się, skoro tu, na Hvarze wieje aż tak mocno, to jak musi być bardziej na północy, np. na Pagu :?: 8O . Widząc jachty mknące po morzu wśród fal wspominamy też Danusię która zapowiadała swój rejs :D po bardziej północnych rejonach CRO, jak też będzie wyglądać jej tegoroczna wyprawa, pewnie już szykuje się do wyjazdu :cool:

Widzimy też dość o tej porze pusty camping Nudist ogrodzony wysokim murem oraz jedyną w tej okolicy wysepkę Zecevo (również podobno opanowywaną latem przez naturystów) porośniętą gęstym lasem piniowym, powoli dochodzimy do samochodu. Co prawda słońce jest już dość nisko nad hvarskimi górami, ale postanawiamy jeszcze zaglądnąć do którejś z zatoczek do których drogę wskazują stojące co kawałek przy drodze znaki. Nie pamiętam nazw, w każdym razie wybieramy tę, do której idzie się przy samotnie stojącej na wzgórzu na wpół zburzonej wieży, sprawiającej na tle nieba i pinii bardzo romantyczne wrażenie. Widoki są stąd również cudowne, a jeszcze o tej porze dnia to już w ogóle, błękit, zieleń, granat, luz, sielanka, nasz urlop i wśród tego my................... :cool:

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Schodzimy w dół, zatoczka, jakby dla kontrastu nie jest szczególnie piękna, ale może trochę dlatego że nie jest już oświetlona słońcem, do kolejnej dochodzimy wybrzeżem i ta też nas nie zachwyca, dla odmiany jest trochę zaśmiecona.

Wracamy do samochodu i do domu. Jak co dzień szybki obiadek, zwykle od wejścia do domu do umycia naczyń nie zajmuje to więcej niż godzinę. Siedząc na tarasie snujemy plany na jutro i na następne dni. Zza wielkich gór wznoszących się tuż za naszymi plecami zaczyna wychodzić księżyc i rozświetla nocne niebo. Jest tak pięknie, że postanawiamy spróbować to uwiecznić, wyciągamy statyw i przytwierdzamy do niego nasz wypasiony sprzęt :wink: Wykorzystując różne ustawienia, bawiąc się i ucząc spędzamy ponad godzinę. Zabawa była przednia, lecz efekty............ marne :(

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zdjęcie tarczy księżyca zrobione canonem 710 jest zadziwiająca dobre jak na mały kompaktowy aparacik, którym zostało zrobione. Prawda :?: :D

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 19:44 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 17.12.2008 11:26

Prawda :)
I jest jeszcze jedna prawda - nie tylko w górach czujemy podobnie.
Chorwacja "namalowana" przez Was uśmiecha się do mnie 8)
Miłego dnia .
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11670
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 19.12.2008 10:37

Dzień siódmy czwartek 18 września

To czwarty ostatni nasz dzień na Hvarze :( Przydało by się oczywiście jeszcze trochę więcej czasu, no ale na wstępne poznanie wyspy musi wystarczyć, w końcu inne rejony Chorwacji wciąż jeszcze czekają na nas, a jest tego jeszcze trochę, czego nie widzieliśmy. Chciałoby się wszędzie być, wszystko poznać, czy chociaż zobaczyć..........

Pogoda znów nie zawodzi, jest słonecznie i dla odmiany po wczorajszym chłodnym dniu znów ciepło. Przez tunel (świateł nadal nie ma :wink:), Vrisnik i Svirce jedziemy sprawdzić co też do zaoferowania ma ostatnia duża hvarska miejscowość, Stari Grad. W Svircach niespodzianka, jeżeli tak można nazwać fakt, że pół drogi jest zatarasowane przez górę winogronowych wytłoczyn, które lokalny zakład właśnie przerobił i pozbył się ich na drogę właśnie :lol: nie da się ukryć, że widok ten nas rozbawia już od rana.

Parkujemy tuż przed miastem przy murze zdaje się cmentarza, po chwili zagłębiamy się w plątaninie wąskich, kamiennych uliczek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Właściwie od razu zachwycamy się atmosferą miasta, pustego i spokojnego, jednogłośnie plasując go na niekwestionowanym pierwszym miejscu wśród miasteczek na wyspie :!: Chodzimy i oglądamy, kościoły, klasztor Dominikanów, ale głównie pojawiające się co kawałek prześliczne zaułki, ukwiecone i niezwykle romantyczne. W knajpce przy nabrzeżu jemy lody, potem docieramy do miejsca które koniecznie musimy zwiedzić dokładniej czyli do stojącego przy ryneczku z przepięknymi ogromnymi palmami pałacu Hektorovica. Na placyku stoi też niepozorny pomnik poety. Płacimy po 10 kn za wejście i wchodzimy. Ponieważ jest jeszcze stosunkowo wcześnie (a może mamy szczęście?) w środku nie ma nikogo, możemy czuć się swobodnie, w pełni podziwiać piękno i czar tego miejsca i chłonąć jego spokojną atmosferę. Chodzimy niemalże na palcach i mówimy do siebie szeptem nie chcąc zakłócić panującej tu ciszy i spokoju. Ogród jest co prawda nieco zaniedbany, ale może to właśnie dodaje mu uroku, a basen z rybkami jest też fajny, bardzo oryginalny, ze względu na kolor wody i na ryby właśnie nasuwają się nam pewne podobieństwa z Plitvicami :wink: Spędzamy w środku prawie godzinę, na szczęście dopiero gdy i tak mamy już zamiar wyjść, pojawia się hałaśliwa czeska wycieczka. Ewakuujemy się szybko z tego pięknego miejsca, które dla nas było oazą spokoju i jako takie zapisze się na długo w naszej pamięci.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Już zaraz po przyjeździe do miasta rzuciło się nam w oczy miejsce nad nim górujące czyli wzgórze Glavica ze sporym białym krzyżem widocznym z każdego niemal punktu miasta. Oczywiście nie może nas tam zabraknąć :wink: Okrążamy zatokę w której stoi pełno łódek i wspinamy się ścieżką wśród pinii i zarośli. 100 m różnicy poziomów nie stanowi większego problemu i niedługo stajemy na szczycie. Pamiętamy piękne nocne zdjęcia Bubera :papa: z tego miejsca, ale teraz jest środek dnia i świecące mocno słońce sprawia, że musimy się skryć w cieniu drzewa, a i widoczność jest taka sobie. No ale i tak można w spokoju podziwiać panoramę Faros, hvarskich gór i zatoki. Przy krzyżu jest ołtarz, kamienna ambona i sporo ławek, zapewne czasem odprawiane są tu nabożeństwa a idąc na szczyt odkryliśmy na kamieniach rzymskie cyfry oznaczające kolejne stacje drogi krzyżowej.
Trochę czasu tu spędzamy, gdy na szczyt dochodzi para starszych ludzi z psem schodzimy w dół i kierujemy się już do samochodu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Stari Grad ze wzgórza Glavica

Pora jest już wczesno popołudniowa, warto by zatem walnąć się już na jakiejś miłej plaży. Zastanawiamy się gdzie by tu jechać, czy do zatoczki Zarace, ale nie, wolimy zbadać jakieś nowe miejsce, czy może do miejscowości Rudine (widzieliśmy taki drogowskaz), odpada, boimy się wiatru od północy. Decydujemy się, że podjedziemy do hotelowej części Gtari Gradu i poszukamy czegoś fajnego wzdłuż dalszej części wybrzeża.

Zostawiamy auto na parkingu przy hotelu i omijając betonowe i żwirkowe pobliskie plaże wchodzimy do lasu. Dróżką, potem wąską ścieżką idziemy jakiś kilometr wypatrując sympatycznego i odosobnionego miejsca, co nie jest takie łatwe bo trzeba czasem schodzić ścieżką w dół, a miejsce i tak okazuje się zajęte. Wreszcie ścieżka całkowicie wychodzi z lasu na brzeg, i tu znajdujemy świetną, małą, żwirową zatoczkę osłoniętą głazami. No i oczywiście po raz kolejny pierwszym punktem programu jest kąpiel, długa i wspaniała, ponieważ trochę wieje i są spore fale to niewątpliwie ją uatrakcyjnia. Bardzo nam się tu podoba, nie ma prawie nikogo, leżymy, podsypiamy, obserwujemy żaglówki i stateczki, płynie też wielki prom wywołując potężne fale które lekko nas podtapiają.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Lidia jest zachwycona chorwackim, wrześniowym słońcem, które na tyle mocno grzeje, że jest taka przyjemna temperatura i potrafi tak łagodnie opalać, że może bez problemu poddać się jego promieniom, bez obaw o jakieś oparzenie. Mnie zresztą też się to bardzo podoba. W końcu, gdy już słońce przestaje mocno przygrzewać zbieramy się ale postanawiamy jeszcze nie wracać, tylko pójść sobie skałkami zobaczyć co jest dalej, przecież jest jeszcze trochę czasu do wieczora. Potem dojdziemy do ścieżki i wrócimy do auta. O nasza naiwności........ 8O

Skacząc po ostrych skałach i klucząc pomiędzy nimi (są całkiem spore) po jakiejś pół godzinie docieramy do małej zatoczki. Nie jest to szczególnie przyjazne miejsce, tuż nad wodą rośnie gęsty las, wszędzie leżą wielkie głazy. A to co jest najciekawsze, co wprawia nas w zdumienie i lekki przestrach jednocześnie to to, że nie ma stąd ŻADNEJ 8O ścieżki. Widząc to, proponuję żebyśmy od razu wracali wybrzeżem, moja towarzyszka gwałtownie protestuje, fakt, nie było to przejście jakoś szczególnie przyjemne, poza tym boli ją lekko kostka.

Przedzieramy się zatem przez gęste, kłujące krzaki, podciągając się na jakiejś gałęzi. Nie było to łatwe ze względu na plecaki i karimaty które mamy ze sobą, nie jest to łatwe też ze względu na nasze obuwie, ja mam chociaż adidasy, Lidia tylko lekkie sandałki z odkrytymi palcami 8O . Na pewno tam dalej będzie jakaś droga tylko dalej od wybrzeża, przecież to niemożliwe żeby nie było, poza tym jest coś drogopodobnego zaznaczone na mapie. Moja wiara w mapy jest jak zwykle wielka......... może zbyt wielka :( . Natrafiamy na świeżo wyciętą przecinkę i humory nam się poprawiają, jak ktoś to wyciął, to skądś przecież musiał przyjść........ Idziemy, idziemy, drogi nie ma i nie ma. Nasza przecinka zaczyna wieść zrujnowanymi, kamiennymi murkami jakich w Chorwacji pełno, oczywiście co kawałek są ich skrzyżowania niewiele się jedno od drugiego różniące, a na prawie każdym zadajemy sobie pytanie, którym murkiem teraz :?: . Zaczynają się pojawiać opuszczone i pozawalane kamienne chatki, a konkretnej, używanej drogi nadal nie ma. Mimo wiatru i dużych fal na morzu, nie słychać już żadnego szumu, jesteśmy już z tego wynika daleko od brzegu. Jest coraz później, coraz chłodniej, wiatr się wzmaga. No nie, to bez sensu iść dalej zwłaszcza, że teren jest już całkiem zarośnięty, nie widać w żadną stronę wyciętych krzaków. Czuliśmy się trochę tak jak w egipskim labiryncie wewnątrz starożytnej piramidy :evil:

Po burzliwej dyskusji decydujemy się wracać, tak nigdzie nie dojdziemy a jeszcze naprawdę zabłądzimy 8O. W górach zawsze mamy chociaż latarkę, tu zostałyby nam tylko komórki do podświecania sobie po drodze. Czyżby na chorwackie plaże powinniśmy brać latarkę? w sumie o górskich butach już żartowaliśmy idąc tę godzinę temu skalistym wybrzeżem.................

Wracamy szybkim tempem, tzn tak szybkim na jakie pozwalają warunki, na szczęście udaje mi się wybierać właściwą drogę w niepewnych punktach, dobrze pamiętam którędy szliśmy. Co chwilę potykamy się o kamienie, kolczaste pędy owijają się wokół nóg. Lidia potyka się i przewraca, na szczęście nic złego się nie dzieje, lekko rozcina sobie kolano i łokieć. Zadrapań zresztą oboje mamy pełno, nie tylko na nogach ale i rękach. Docieramy do bardzo wzburzonego teraz morza, słońce dawno schowało się za horyzontem, widać jeszcze tylko czerwone niebo nad górami. Morze szumi i faluje, przy zapadających ciemnościach sprawia groźne wrażenie. Ponownie przedzieramy się przez przybrzeżne zarośla tym razem zsuwając się po gałęzi i skacząc po skałach ponownie docieramy do naszego plażowiska. Fale rozbijały się o skały, trzeba było jeszcze uważać na to żeby nie zostać przypadkiem ochlapanym przez potężne fontanny wody. Czeka nas co prawda jeszcze kilometrowa wędrówka ścieżką przez las w całkowitych już ciemnościach, ale my tu, w tym miejscu cieszymy się jak dzieci, że jesteśmy już bezpieczni. Po jakiejś pół godzinie jesteśmy przy samochodzie. UFFF, udało się 8O..............

Nieźle zmęczeni wracamy do domu, gotujemy późny obiad, nawet nie próbujemy się chociaż częściowo pakować, trudno, zrobimy to jutro.
Dziś Chorwacja pokazała nam swoje nieco groźniejsze oblicze............... Czy wyciągniemy z tego wnioski i jakaś naukę - okaże się już za kilka dni w nieco innym miejscu :D :wink:

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 19:45 przez kulka53, łącznie edytowano 3 razy
marsylia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 882
Dołączył(a): 19.07.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) marsylia » 19.12.2008 11:06

Opowieści z dreszczykiem emocji, to lubię :lol:
Piękne zdjecia robicie... :roll:
Katarzyna Głydziak Bojić
Rezydent
Avatar użytkownika
Posty: 5488
Dołączył(a): 11.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katarzyna Głydziak Bojić » 19.12.2008 12:35

Chyba zbyt daleko zapuściliście się w Babę (taką nazwę nosi ten zalesiony cypel). Byliście już zapewne blisko pierwszej południowej zatoczki Kabla - Zavali. Ale rzeczywiście taki "spacer" to prawdziwa przygoda i "chaszczowanie" No cóż, gdybyście jednak wybrali Rudinę i jej zatoczkę o nazwie "Žukova" (gdzie ja najczęściej zażywam kąpieli morskich przed i po sezonie), to mimo, że to północny brzeg Hvaru, cieszylibyście się spokojem i gładką taflą wody. Žukova to dość duża zatoka a do tego osłonięta Bračem, a droga do niej dosć przyjemna i raczej niekłopotliwa, mimo że trzeba zejść w dół jakieś 70 m (wysokość) to leśną drogą, miejscami czymś na kształ wąwozu idzie się bardzo przyjemnie. A przy okazji moglibyście "obfocić" Starą Rudinę - prawdziwą ślicznotkę wśród hvarskich wiosek.
Ale cóż, może następnym razem. :)
Pozdrawiam serdecznie
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3451
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 19.12.2008 15:09

:wink: Myśleliśmy już, że poza najwierniejszym naszym chyba czytelnikiem Plavacem :papa:, z którym łączy nas podobne odczuwanie nikt nas już nie czytał ............

marsylia napisał(a):Piękne zdjecia robicie... :roll:

Dzięki. Witamy :papa:


To właśnie takie przygody pozostają w pamięci, do dzisiaj wspominamy noc spędzoną w górach w krowiej zagrodzie, bo z powodu deszczu i ciemności (i braku latarki.......) zabrakło nam 1,5 godziny do zejścia do naszego auta. Pozostaliśmy na wysokości 1600 m, a w nocy kilkakrotnie przetoczyła się burza z piorunami i deszczem. 8O

Nie da się ukryć, że jednak niedokładnie wiedzieliśmy w co się wpakujemy wybierając się wybrzeżem przed siebie po kamieniach i że nie natrafimy na żadną ścieżkę chociaż na mapie BYŁA. Bardzo na nią liczyłam. Tylko dlatego dałam się namowić na "spacer" po skałkach. :oops:

KASIU Dziękujemy za wszystkie uwagi. Z pewnością jedynie 4 dni na Hvarze to zdecydowanie za mało :!: Po doświadczeniach z wiatrem w dniu poprzednim we Vrbosce nie zdecydowaliśmy się na Rudine. Teraz wiem, że szkoda. Jeżeli kiedyś wrócimy jeszcze na Hvar na pewno zwiedzimy i to miejsce, i wiele innych :D :D :D
Katarzyna Głydziak Bojić
Rezydent
Avatar użytkownika
Posty: 5488
Dołączył(a): 11.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katarzyna Głydziak Bojić » 19.12.2008 15:56

Lidia K napisał(a):Po doświadczeniach z wiatrem w dniu poprzednim we Vrbosce nie zdecydowaliśmy się na Rudine. Teraz wiem, że szkoda. Jeżeli kiedyś wrócimy jeszcze na Hvar na pewno zwiedzimy i to miejsce, i wiele innych :D :D :D


Rt (cyplel) Glavica w okolicach Vrboskiej i tamtejszego kampu FKK to rzeczywiście bardzo wietrzne miejsce, bo bezpośrednio wystawione na wiatr, a odległość od Brača (a i kąt wystawy) w tym miejscu nie jest wystarcająca, by zasłanić.
Podobnie wietrznie jest na odcinku starej drogi biegnącej wzdłuż morza pomiędzy Jelsa a Vrboską (tzw. Vitarnja od słowa "vjetar" czy raczej dalmatyńskiego "ikavskiego "vitar")- ponoć dobre miejsce (chyba najlepsze na wyspie) na deskę z żaglem.
Tak naprawdę ze wsztystkich miasteczek na wyspie to Jelsa ma najbardziej niekorzystne położnie; płytka zatoka miejska z wystawą prosto, właściwie "nosem" do wiatru północnego i północno - wschodniego (czyli tutejsze stałe najzimniejsze i mocne wiatry: tramontana i bura); zarówno zimą jak i latem to najchłodniejsze i najbardziej "wywiane" miasteczko na wyspie. Różnica temperatur pomiędzy Jelsą a na przykład oddalonym zaledwie o 10 km Starim Gradem to co najmniej 3 - 5 st. C. (a bywa i więcej).
St.Grad z kolei jest najbezpieczniejszą na wyspie przystanią dla jachtów.
Pozdrówki
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3451
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 19.12.2008 16:10

I tego wszystkiego wcześniej nie wiedzieliśmy. :(
Takie informacje są bardzo przydatne przy wrześniowej pogodzie gdy temperatury powietrza są jednak o 10 stopni niższe niż w sezonie.


Zwiedzamy Chorwację w sposób systematyczny, tak myślimy, że tak zwiedzamy. Wybieramy pewien obszar do zwiedzenia na kolejny nasz urlop i staramy się zobaczyć i być w jak największej liczbie miejsc. A żeby jednak urlop był też wypoczynkiem każdego dnia który umożliwia plażowanie kąpiel "lądujemy" gdzieś na plaży. Stąd pewna przypadkowość naszych zachowań. Chcemy zobaczyć jak tam jest "dalej" i "dalej".

Serdecznie pozdrawiamy
Kulki
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 19.12.2008 19:07

Melduję się :D :D :D To moja pierwsza nadrobiona zaległość. Czekają mnie jeszcze relacje "starych" wyjadaczy relacyjnych: Danusi dangolki i PAPów oraz młodszych - nawet nie wymieniam, bo sporo tego w tym sezonie :lol:

Kochane Kulki!!! Wasze traperskie opowieści i przepiękne foty, to dla mnie zawsze przyjemność. Zagrzeb mam w nogach po 2000 roku, ale już jakoś nie czuję potrzeby dłuższego tam pobytu.. Chociaż... Nigdy nie mówię nigdy :D

Wasz Hvar na nowo obudził marzenia o tym, by tam znowu pojechać. My liznęłyśmy tylko trochę jego kawałeczka Hvar-Stari Grad, więc wszystko przede mną... A fotki z miasta Hvar mnie rozrzewniły, bo... naprawdę - jakbym swoje z 2005 roku oglądała! :D

Wy macie wyrzuty sumienia z niezdobycia tego czy tamtego szczytu na własnych nogach... Hmmm. No większych leniuchów jak my w tym roku to ze świecą szukać :D :D :D Niewiele ponad poziom morza się wzniosłyśmy (na własnych nogach :lol: :lol: ) Aaaaa!!! Na Synaj w Egipcie się udało wejść :lol:

Mam nadzieję, że teraz już będę miała mniejsze przerwy w czytaniu!


plavac napisał(a):Absolutnie muszę zacząć brać urlopy - bezpłatne - albo pójść na przeszkolenie w tej materii do Sthrigi :)


Nooo :lol: :lol: Medal sobie w tej materii przyznam :lol: Jak z 26 dni zrobić jakieś chyba 43 :lol:
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4521
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 19.12.2008 19:10

Lidia K napisał(a)::wink: Myśleliśmy już, że poza najwierniejszym naszym chyba czytelnikiem Plavacem :papa:, z którym łączy nas podobne odczuwanie nikt nas już nie czytał ............

No bez przesady! :D :D :D
Któż by się z własnej nieprzymuszonej woli pozbawiał takiej przyjemności?! :)

Lidia K napisał(a):To właśnie takie przygody pozostają w pamięci, do dzisiaj wspominamy noc spędzoną w górach w krowiej zagrodzie, bo z powodu deszczu i ciemności (i braku latarki.......) zabrakło nam 1,5 godziny do zejścia do naszego auta. Pozostaliśmy na wysokości 1600 m, a w nocy kilkakrotnie przetoczyła się burza z piorunami i deszczem. 8O

No dokładnie! :D To są właśnie te niezapomniane przygody, które nam na zawsze pozostają w pamięci. Te, które wzbudzały niezwykle silne emocje. Często trudne w momencie przeżywania, za to niesamowite we wspomnieniach. :D Znamy to, znamy... :lol: :D


Pozdrav
Jola
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



Wrześniowa Chorwacja 2007,2008 i 2009 - góry,wyspy i jeziora - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018