Od czego by tu zacząć... Jest to moja pierwsza relacja na forum , więc wybaczcie moje błędy lub jakieś niedociągnięcia. Od 03.07- 10.07 tegoż roku byliśmy w Mali Losinji. Mieliśmy jechać do Zadaru , ale jakoś tak padło na Kvarner. gdyby nie to że żona jest w stanie błogosławionym to pojechalibyśmy na południe , w rejon Dubrovnika , ale niestety , albo na szczęście wybraliśmy północ Chorwacji. Wydawać by się mogło że dojazd będzie o wiele krótszy niż na Brać (byliśmy tam w zeszłym roku) , ale było to nasze złudne myślenie.
Wyjechaliśmy z Krakowa o godzinie 7.30. Wszystko niestety przeze mnie bo wolałem się wyspać , tym bardziej że dzień wcześniej siedziałem w pracy do godz. 23. Około godziny 9 byliśmy już na granicy w Chyżnem. Zrobiliśmy sobie tam postój na małe śniadanko i dalej w drogę. Przejazd przez Słowację to dla mnie zawsze wielka katorga więc dłużył się niemiłosiernie. Najbardziej drażnią mnie ich restrykcyjne przepisy w związku z dozwoloną prędkością , ale nieważne. Jedziemy dalej. Następny postój Szachy na granicy Słowacko - Węgierskiej. Obowiązkowe kupno winiet i dalej w drogę. Kierujemy się na Budapeszt. Przed Budapesztem zjeżdżamy na obwodnice i kierujemy się na M7 . Około godziny 16.30 jesteśmy już na granicy węgiersko - chorwackiej. Tym razem postój troszkę dłuższy. Trzeba rozprostować kości , tym bardziej ze przed nami jeszcze kawałek drogi. Po jedzonku jedziemy dalej , mijamy Zagrzeb i kierujemy się na Rijekę. Mijamy Rijekę i zjeżdzamy z autostrady w kierunku miejscowości Opatija , a dalej na Brestovą , gdzie wsiadamy na prom na wyspę Cres. Długo nie czekamy. Punktualnie o godzinie 20 przypływa prom . Wjeżdżamy autkiem na prom i po 20 minutach jesteśmy na Cresie.Zjeżdżamy z promu i jedziemy krętymi drogami na wyspę Losinji.Około godziny 22 jesteśmy w Mali Losinji.

.png)
.png)
.png)


.png)
.png)
.png)

