napisał(a) bonar » 01.04.2009 20:19
Wkręcone społeczeństwo - w politykę!
Rzeczywistość w której żyjemy - wspólnie - napawa zapewne nie tylko mnie, zatroskaniem i zastanawia nad pokoleniem wstępującym na "ring" walki politycznej. Tylko po co? W krajach o ugruntowanej demokracji i wyrobieniu politycznym, społeczeństwo bierze czynny udział w polityce, tylko na czas wyborów.
Począwszy od Mazowieckiego, poprzez Bieleckiego, Suchocką, Buzka, Millera, Kaczyńskiego, (świadomie pomijam Pawlaka) aż po Tuska, wszyscy kierowali Polską w ich mniemaniu, w duchu dla dobra obywateli Najjaśniejszej RP. Tworząc frakcje, związki, partie, platformy porozumienia dla społeczeństwa, w imieniu obywateli pełnili służbę Polsce (sprawując władzę), mając na celu (chwilowo załóżmy) przezwyciężenie inercji biurokratycznej, uprawianie polityki o wysokich standardach etycznych, i każdy po kolei wydawało się wyborcom, zreformuje finanse i podatki, radykalnie unowocześni system sądowniczy, zdawało się, każdy gwarantował politykę jeszcze ambitniejszą.
Dzisiaj politykami rządzą media, (nasze?), a kto pełni służbę w naszym imieniu - na naszą wspólną - chwałę Polski? Zło - broniąc się - przy pomocy mediów ufundowało nam kampanię nienawiści, bezmyślną i pustą, skarżąc się na prześladowanie i nagonkę uczciwych obywateli. Obywatele pragnąc świętego spokoju poszli do urn, WALKA z rakiem zła okazała się męcząca, wymagała wielu wyrzeczeń.
Obywatele (i politycy) pragnęli mieć święty spokój, potrzebowali stabilizacji, choćby małej jak za Gomułki, nieświadomi, że kolejny raz zostają wkręcani w politykę.
Wkręceni w kampanię nienawiści, bezmyślną i pustą, obywateli bombardowano kampanią miłości równie pustą i bezmyślną.
Tylko dlaczego do bieżącej walki politycznej wciągają społeczeństwo, dlaczego nie wypełniają jego woli wyrażonej przy urnach w zgodzie z głoszonymi programami wyborczymi? Zafundowano nam wojnę, przepychanki między dwiema wielkimi partiami, obrażanie najwyższych Urzędów Państwa.
Przywódca rządzącej partii uprawiający politykę o wysokich standardach etycznych, obiecał stworzyć (posiadał w szufladach) ambitny plan reformatorski, tymczasem obserwujemy zastój i klincz dwóch partii.
Przeciąganie liny trwa, i albo zawodnicy przewracając się utaplają sami siebie brudem niemożliwym do sprania i na arenę polityczną wejdzie ktoś trzeci, albo za przyczyną cech przywódców - oby nie - nastała anarchia.