Miałem taką sytuację na stacji benzynowej.
Podjechałem pod dystrybutor, pan z obsługi bez pytania zapakował pistolet i leje. Zapłaciłem. Odpalam wyjechałem ze stacji i sobie myślę no to teraz pojedziemy na benzynie. Przełączam i nagle silnik zaczyna pracować jak stary, zimny Diesel. Myślę co jest??? Jeszcze raz na gaz i z powrotem na benzynę. Znów to samo. Przecież benzyna jest dopiero tankowałem. Zjażdżam na pobocze odkręcam korek od wlewu paliwa, wącham... no i czuję to czego się spodziewałem...ropa w kotle.
Dalej długo by opowiedać ale całe szczęście w tej historii, że moje autko po tej transfuzji chciało jeszcze jechać na benzynie i to zupełnie dobrze.
TAK WIĘC ZA MOIM PRZYKŁADEM. NIE LICZCIE NA TO, ŻE PRACOWNIK STACJI BENZYNOWEJ JEST FACHOWCEM. ZAWSZE MÓWCIE GŁOŚNO GOŚCIOWI CO MA WAM NALAĆ.
Myślą, że nie zrobił tego złośliwie. Za to potem troche pomagał. Rope sprzedałem za 1/2 ceny ale benzynę zatanlkowałem już na innej stacji. Straciłem wtedy 2,5 godziny. Ale jest teraz co wspominać.

.png)
.png)

.png)