Próbka twórczosci a la Rafałek Manipulatorek Ziemkiewicz
Nie cieszy mnie, kiedy młodzi idioci wykonują pod pomnikiem Romana Dmowskiego gest, za który sam Dmowski, zajadły wróg nacjonalizmu niemieckiego, pogoniłby ich lagą. Ale taki jest koszt demokracji. Nie oburza mnie też, gdy policja, chroniąc demonstrację, która, podoba nam się to czy nie, jest legalna, pałuje tych, którzy ją atakują; podczas "marszów równości" też legalnych, stroną obrywającą jest również ta, która kontrdemonstruje taka jest logika policyjnej akcji.
Oburza mnie natomiast tak jawnie prezentowana przez publicystę mentalność Kalego furda prawo, nasi są dobrzy, a tamci to źli faszyści, więc mamy moralne prawo miotać kamieniami.
Szczególny niesmak zaś budzi, gdy do bojówkarskiego apelu dołącza się nauczycielka z liceum imienia Jacka Kuronia, skądinąd córka rozhisteryzowanego publicysty. Kto jak kto, ale Jacek Kuroń od wezwań do przemocy był jak najdalszy. I, prawdę mówiąc, za słowa wydrukowane w Wyborczej szkoła jego imienia powinna panią Blumsztajn zwolnić dyscyplinarnie.
Tekst linka
tekst z dzisiejszej Rzepy,bez podania oczywiście linku do materiału(listu nauczycielki) w GW-to normalka zresztą.
Pod blogiem oczywiście setki komentarzy pisiorków typu Brawo Rafał ,plus oczywiście G...Wno itd itp-normalka.
To sobie szukam tekstu pani Anny Blumsztajn,czytam ...i nijak nie moge sie doszukać tych nawoływań nauczycielki do traktowania faszystów kamieniami ,za które Ziemkiewicz chce dyscyplinarnie zwalniać ja ze szkoły.
Nie byłam zachwycona, gdy Seweryn Blumsztajn, mój ojciec, nawoływał do chodzenia na demonstracje antyfaszystowskie "z kamieniami w kieszeni". Uważałam, że od tego są policja i prawo, by szkodliwość faszystów ograniczać. I że trzeba policji i prawu ufać.
Zmieniłam zdanie. Spór zażegnany. Jeremy, Michał, Julia i pozostali - poddaję się. Mają rację moi uczniowie, którzy uważają, że na państwo polskie, na jego instytucje sprawiedliwości liczyć nie można. To nie ich państwo, bo nie broni najważniejszych demokratycznych wartości. Bo państwo prawa w Polsce oznacza, że jeżeli wystarczająco wcześnie zgłosi się demonstrację, można w dniu święta narodowego, w 2009 r., na jednym z głównych warszawskich placów z całkowitym poczuciem bezkarności pozdrowić się "heil Hitler".
Tekst linka
Ostatnio edytowano 16.11.2009 19:04 przez Użytkownik usunięty, łącznie edytowano 1 raz