Od kiedy przeczytałam Twoją relację, siedzę jak ten kretyn i szukam i czytam.
A że niemieckiego uczyłam się tylko rok, na lektoracie i pamiętam jedynie słowa: "Fraulein Bartoszek - noch ein mal, noch ein mal" i der zucker, to wyobraź sobie, jak mi mózg parował!
Do trzeciej w nocy.
A dziś rano......

zarezerwowałam noclegi w Maria Alm - czy jakoś tam

z basenem do dyspozycji (podobno). Za tanie pieniądze (chyba).
Cieszę się jak ta głupia.
Zainspirowały mnie Twoje fotografie, opowiadanie i co tu gadać, informacje o cenach.
Nieładnie się cieszyć z czyjegoś nieszczęścia, ale jak byś nie skręcił nogi, to pognałbyś w jakieś dzikie góry. A tak, grzecznie maszerowałeś tam, gdzie i my możemy pójść.
O ile dobrze rozumiem, Tymonę też to trochę ucieszyło...z.e względu na małoletnich
Na pewno odwiedzimy Muzeum Natury i jakieś atrakcje Salzburga.
A może polecisz mi atrakcje "z karty", które zachwycą i są do pokonania bez sprzętu dla zwykłej rodzinki z pięciolatkiem.
Myślę,oczywiście o Salzburger Land - nie tylko o mieście.
Nie zdecydowałabym się, gdyby nie Twoje, Fatamorgany i Mariusza-W informacje.
Teraz usiłuję dociec, co zawiera karta salzburska, gdzie to jest i czy jest za darmo czy tylko z rabatem.
To przekracza moje możliwości intelektualne. Nie mają książeczki do karty po polsku?
Na mapce (na stronie internetowej) w PDF-ie są pięknie oznaczone kolorem i numerami atrakcje, na spisie atrakcji są kolory, ale nie ma numerów, więc nie umiem przypasować nazwy do miejsca.
Jeszcze raz pozdrawiam i proszę Ciebie i wszystkich, którzy tam byli o sugestie, porady itp.