napisał(a) woka » 01.06.2009 13:54
...... a ja bym ich eliminował.
Pamiętam jak była "moda" na takie zachowania.
Jedno z małżeństw chciało również być "postępowe" i umówiło się, że żona sobie a mąż sobie będą chodzić. Jak kogoś poderwą to się zabawią i że nie jest to żadna zdrada.
Trwało to około (tak mówili) roku i żona miała w tym względzie niezłe osiągnięcia.
Jednak mąż nie wytrzymał napięcia i się powiesił.
W liście pożegnalnym ponoć napisał, że nie mógł znieść świadomośći, że ktoś jego małżonkę "puka" ( małżonka była przebojowa).
On - w wiekszości udawał przed małżonką że kogoś poderwał. W zasadzie to mu sie nie podobało. Nie miał jednak sposobu, aby to przerwać, wysiadła psychika i duma męża i ojca ( mieli dzieci).
Było o tym głośno w miasteczku, pisała chyba nawet prasa ( Głos Wybrzeża). Później ( tutaj jestem już pewny) w Głosie Wybrzeża były artykuły "wspomnieniowe" osób które w to weszły i wyszły. Tragedii było sporo, ....samobójstw, rozwodów. Ponoć rodziły się "dziwne" dzieci.
Dużo by pisać.........
Dla mnie- to są chorzy ludzie. Zapewne w swoim środowisku (tych swingersów) są lub czyją się jako "nowocześni". Taki półświatek.
No cóż .... nie mój to już problem.