napisał(a) raffiu » 06.08.2010 22:17
pawlop napisał(a):Ktoś przytoczył przykład parkingu na którym rozkłada się graty żeby sobie zająć miejsce dla samochodu a może też nie miałby pretensji gdyby pozostawiony w cieniu samochód ktoś mu wypchał ka jakąś kupę "gratów" w słońcu uważając, że w tym dniu to jemu należy się to miejsce, bo akurat przyszedł do samochodu wcześniej. Jeżeli komuś nie odpowiada że ini którzy przyjechali wcześniej zajęli sobie lepsze miejsce na plaży to proponuję jechać w maju to na pewno będzie pierwszy. Faktem jest, że pozostawianie rzeczy na plaży gdy się wyjeżdża na całodniową wycieczkę lub co gorsza dwudniową, to już trochę nie tak ale nie aż tak bardzo jak uważają niektórzy.
Zdaję się kolego, że nie zrozumiałeś analogii? Postaram się w takim razie w sposób przystępny mam nadzieję wytłumaczyć.
Otóż "pozostawiony w cieniu samochód", to nic innego jak Ty leżący na swojej karimacie w swoim ulubionym miejscu na plaży. Gdyby, ktoś chciał Cię siłą przepchnąć razem z tą karimata pod tobą, to pewnie Twoje poirytowanie byłoby zrozumiałe. Ba...sam uznał bym to za niebywałe chamstwo!
Przykład z parkingiem (bardzo moim zdaniem trafny) miał uzmysłowić Ci inną sytuację. Sytuację analogiczną z zostawianiem gratów na plaży. Otóż postaraj się sobie wyobrazić, że kierowca zaparkowanego w cieniu samochodu, opuszcza (odjeżdża swoim autkiem) miejsce parkingowe, ale w miejscu samochodu zostawia np: lewarek, albo trójkąt ostrzegawczy czy zapasowe koło, tak, by nikt inny tego miejsca nie zajął (nie zaparkował na nim). Teraz wyobraź sobie że przyjeżdżasz na parking wcześnie rano, ale wszystkie miejsca są zajęte poza tym jednym. Tam nie stoi żaden samochód. Nie możesz tam jednak zaparkować, bo leżą jakieś klamoty (wspomniany lewarek lub koło zapasowe). Zmuszony jesteś szukać innego parkingu, bardziej oddalonego od docelowego miejsca (znów analogia do plaży). Kiedy po paru godzinach wracasz do samochodu by sprawdzić czy "wszystko ok" (czy masz jeszcze kołpaki lub kompletne szyby) widzisz jak na super parkingu, który mijasz pojawia się właściciel klamotów swoim samochodem. Wysiada, wkłada lewarek do bagażnika i spokojnie parkuje sobie w miejscu, gdzie ten lewarek leżał. Ty idziesz niestety dużo dalej, bo Twój samochód nie miał tyle szczęścia ile autko właściciela o niewątpliwie wysokiej kulturze osobistej.
Po paru godzinach widzisz, jak właściciel "o wysokiej kulturze" wraca do swojego idealnie zaparkowanego samochodu. Wyjmuje lewarek, i kładzie go w miejscu samochodu którym odjeżdża. Sytuacja powtarza się
przez wiele następnych dni. Ty zmuszony jesteś parkować daleko w nieciekawym, powiedzmy nasłonecznionym miejscu, człowiek niebywałej kultury przyjeżdża na kilka godzin w idealne miejsce oznaczone pozostawionym lewarkiem.
P.S. czy już rozumiesz drogi kolego o co kaman?
Pozdrawiam