RondatutajJak wjeżdża się do Rondy to nic tylko ronda i ronda rzucają się w oczy... czyli wiemy od czego nazwa

Od strony Setenil trzeba przejechać przez dobre kilka rond – chyba 5 - z wyniesionymi przejściami dla pieszych. Trochę to trwa zanim dojeżdżamy do parkingu podziemnego
Martinez Astein w ścisłym centrum, tuż przy głównym deptaku
klik. Parking wybrany specjalnie, gdybyśmy zaparkowali na polnych w okolicy zabytkowego mostu, zapewne byśmy nie dotarli w te okolice Rondy.
Poza tym po drodze z parkingu w kierunku mostu nad
El Tajo jest atrakcja, którą tylko ja chciałem odwiedzić... czyli
Plaza de Toros de la Real Maestranza de Caballería de Ronda klik.
Niestety przy biletowni do Areny Korridy jest spory ogonek, zresztą ludziów moc w całym miasteczku, a mamy październik i środek tygodnia. Odkładam na później, ale jak to bywa, potem jest już za późno. Nic to już mamy ustalone, że wracamy do Andaluzji i tego hotelu na 2 tygodnie, kiedyś, więc się nadrobi Arenę np. w Maladze.
Zatem kierujemy się w stronę zabytkowej części Rondy usytuowanej nad wąwozem, przez który przerzucono imponujący kamienny most nad
El Tajo de Ronda, który stanowi jak widać live clue odwiedzin w Rondzie. Jest kilka punktów widokowych, ale pasaż nad urwiskiem
Mirador de Aves zamknięty z dwóch stron. Najpierw szybka kawka w La Sevillana.
Po kolei odwiedzamy:

Mirador de Ronda (La Sevillana)

Paseo de Kazunori Yamauchi

Mirador de Aldehuela

Fuente de ranas

Mirador de María Auxiliadora

Desfiladero del Tajo

Plaza de María Auxiliadora
Zdjęciom od góry nie było końca, udzieliło nam się od tej całej masy krytycznej, którą napotkalismy w Rondzie, nie szło przejść... "po sezonie będzie mniej ludzi"
Następne "ronda"

jutro...