Dzień 1
Dzień lenia – ale czy rzeczywiście ?
Zadanie nr 1 do zrealizowania na dziś, to zakup biletów na prom, który zawiezie nas jutro na Symi. Jeszcze w Polsce zdecydowaliśmy, że nie będziemy kupować zorganizowanej wycieczki tylko sami dostaniemy się na wyspę, a czas na miejscu zaplanujemy sobie sami.
Załatwimy to z samego rana, a później będzie spokojna głowa .
Z hoteliku wychodzimy na wspomniany wcześniej deptak, który nie ukrywam, wieczorem wyglądał fajniej.
Bilety kupujemy w jednej z budek w okolicy czerwonej kropki. Do wyboru jest kilka promów na Symi i kilka powrotnych. Wybieramy poranny o 9:00 i powrotny o 18:00. Koszt w 2 strony-35 euro/os.
No! To najważniejsze załatwione.
Zadowolona
Wracamy do hotelu po plażowy ekwipunek. Nie jest tego wiele - filtry, ręcznik, książka, jakieś plażowe ubranko, okulary ...wodę itp. kupimy po drodze. Wybieramy Elli beach ze względu na brak fal i brak wiatru
Ładnie, nie powiem. Szukamy leżaczka, niektóre bardzo nam się podobają- mało ludzi, pierwsza linia przy morzu, dziwię się, że jeszcze nikt nie zajął, cuda jakieś. Okazuje się, że nie cuda, tylko cena, która za komplet zaczyna się od 40 e. Przemieszczamy się dalej, mijamy kasyno, a ceny stają się bardziej rozsądne. Znajdujemy przyjemną miejscówkę , 4 wolne komplety leżaków po 25 e za komplet.
Dlaczego wybraliśmy taką skomercjalizowaną miejscówkę? Czy warto „tracić” dzień na leżenie na plaży? Powiem tak: ¾ naszej grupy, w tym dziesięciolatek, było zachwycone kolorem wody, jej przejrzystością, temperaturą, leżakiem, słońcem, towarzystwem, odpoczynkiem, ¼ widząc radość na twarzach innych też była zachwycona
. Czasami musimy iść na kompromis, tym bardziej, że bez auta nie było pola do popisu, a plaża musiała być . Po plażowaniu, spacerku, kawie, lodach itp. wracamy do hotelu.
(...)

.png)
.png)

.png)
.

.png)