Francja produkuje ponad 1 500 rodzajów serów. Francuzi są odpowiedzialni za stworzenie metrycznego systemu miar i wag w 1793 roku. Francja nie jest ojczyzną croissanta - to ciasto pochodzi z Austrii. Kipferl – przodek croissanta, który narodził się w wiedeńskich kawiarniach w XIII wieku – był oryginalnym porannym słodyczem w kształcie półksiężyca.
Paris, Paris.... Właśnie policzyłam, dwukrotnie, aby się upewnić, że ostatni raz byłam w tym mieście 15 lat temu...to był mój drugi weekendowy city-break oparty głównie o spacery po mieście i zwiedzanie z zewnątrz.... no cóż 6- i 8- latek niespecjalnie był wtedy zainteresowany Luwrem czy Wersalem, więc nawet nie planowałam... I jak widzę sporo się pozmieniało... Na wieżę E. staliśmy w kolejce z 1 h (akurat zdążyłam skoczyć do hotelu po parasolkę, bo mieszkaliśmy blisko), do Louvre też jakoś źle nie było... Pamiętam, że Fontaine Stravinsky mnie zaskoczyła, ale było tak gorąco (początek maja jak dobrze pamiętam), że tylko za ławkę mi posłużyła i marzyłam wtedy o cieniu... A do Katedry Notre Dame (kolejka na kilkanaście minut, akurat zdążyłam znaleźć i obejrzeć Point Zéro) weszliśmy całkiem za darmo...
megidh napisał(a):Bardzo przypadły mi do gustu ozdoby stojące na stolikach na zewnątrz mijanego przez nas bistro.
Chyba właściciel był na Sycylii - co Aga o tym myślisz
Kapitańska Baba napisał(a):Fontanna - no nie, nie mój klimat.
Są gusta i guściki. Jedni lubią muzea, a inni wolą kościoły. Jedni lepiej wypoczywają nad morzem, a inni w górach. Jedni kochają sztukę nowoczesną, a innym ona się nie podoba. I dobrze że ludzie mają różne preferencje.
Kapitańska Baba napisał(a):Za to na katedrę czekam z niecierpliwością
piekara114 napisał(a):Właśnie policzyłam, dwukrotnie, aby się upewnić, że ostatni raz byłam w tym mieście 15 lat temu... I jak widzę sporo się pozmieniało...
15 lat to sporo czasu i byłabym zdziwiona, gdyby się nie pozmieniało.
piekara114 napisał(a):Na wieżę E. staliśmy w kolejce z 1 h
Teraz też można przyjść pod wieżę Eiffla i stać w kolejce po bilety. Nie wiem, czy 1 godzina by wystarczyła, aby dotrzeć do okienka. Widzieliśmy sporą kolejkę. Wszystko zależy od okoliczności.
piekara114 napisał(a):A do Katedry Notre Dame (kolejka na kilkanaście minut, akurat zdążyłam znaleźć i obejrzeć Point Zéro) weszliśmy całkiem za darmo...
Teraz też za wstęp do Katedry się nie płaci. Niestety na wejście bez zarezerwowanych wejściówek czeka się dużo dłużej. Ale może to się zmieni lub już się zmieniło. My byliśmy tam niecałe cztery miesiące po otwarciu Katedry po kilkuletnim remoncie, więc chętnych na zwiedzanie było bardzo dużo.
piekara114 napisał(a):
megidh napisał(a):Bardzo przypadły mi do gustu ozdoby stojące na stolikach na zewnątrz mijanego przez nas bistro.
Chyba właściciel był na Sycylii - co Aga o tym myślisz
Aga tutaj nie zagląda, więc pewnie nie odpowie na Twoje pytanie.
. Gdy już napatrzyłam się na fontannę Stravinsky, to zaczęłam się rozglądać wokół niej. Na ścianach domów stojących przy placu Igora Strawińskiego zobaczyłam dwa wielkie murale.
Pierwszy z nich to jedna z najbardziej rozpoznawalnych prac street artu w Paryżu – szablonowy mural zatytułowany „Chuuuttt!!!” (cisza). Został on stworzony przez pioniera szablonu (stencil art), Jefa Aérosola w roku 2011. Zajmuje on powierzchnię około 350 m². Przedstawiony na nim mężczyzna (prawdopodobnie jest to autoportret samego artysty), przykłada do ust palec w geście uciszania. Charakterystycznym elementem na tym muralu jest czerwona strzałka, która jest znakiem rozpoznawczym Jefa Aérosola. Przesłaniem tego muralu jest zachęcenie przechodniów do "zatrzymania się, wsłuchania w dźwięki miasta i zachowania chwili ciszy w zgiełku metropolii".
Drugi mural to dzieło Sheparda Faireya (znanego jako Obey) „The Future is Unwritten” (Przyszłość jest niezapisana). W dolnej części muralu znajduje się napis: „Knowledge + Action = Power” (Wiedza + Działanie = Władza). Mural powstał w czerwcu 2019 roku z okazji 30-lecia działalności artystycznej Obeya i był jego trzechsetnym wielkoformatowym dziełem na świecie.
Obok tych murali w grudniu 2019 roku znany francuski artysta Invader zainstalował swoją największą mozaikę o powierzchni 70 m² (9 metrów wysokości i 7 metrów szerokości), która przedstawia gigantyczną, pikselową postać obcego. Mozaikę wykonano z 447 dużych kafelków w kolorach czarnym, białym i czerwonym.
Dla mnie mozaika ta wygląda, jakby była niedokończona, ale w takiej formie właśnie powstała.
W Paryżu znajduje się 1500 mozaik Invandera, ale w większości są one miniaturowej wielkości. Każda z nich ma swój numer. Mozaika, którą oglądałam na Placu Igora Strawińskiego została oznaczona numerem PA_1432. Invander wymyślił grę, do której można przystąpić instalując na swoim smartfonie aplikację Flash Invaders. Gra polega na wyszukiwaniu mozaik Invandera w terenie a następnie zrobieniu im zdjęcia. W ten sposób zdobywa się punkty. Zapewne gra ta jest atrakcją dla młodych. Wędrując po Paryżu w wielu miejscach widzieliśmy te miniaturowe mozaiki Invandera, ale nikomu z naszej grupy nie przyszło do głowy wzięcie udziału w wymyślonej przez artystę grze. Więcej o grze Invandera można przeczytać TUTAJ.
Cześć Gosiu! Wielkie uznanie dla Ciebie za tak profesjonalne podejście do tematu. Karnety na metro, wejściówki, bilety online … dużo tego . Będę czytała, bo gdzie znajdę lepszy przewodnik . Świetna zajawka
Oprócz nowoczesności w sąsiedztwie Placu Igora Strawińskiego możemy zobaczyć klasztor i kościół świętego Mederyka – Église Saint-Merry, który został wybudowany w latach 1500-1565. Projekt tego kościoła nawiązuje do planu katedry Notre-Dame, dlatego nazywany jest małą Notre-Dame. Czytałam przed wyjazdem, że ta późnogotycka budowla warta jest tego, aby do niej zajrzeć, więc poszliśmy w jej kierunku.
Do wnętrza kościoła weszliśmy bocznymi drzwiami w zaskakującym czerwonym kolorze.
Kościół przeszedł kilka przebudów, podczas których dodano między innymi elementy barokowe. W środku kościoła możnay podziwiać barokowy ołtarz główny i boczny i organy oraz XVII i XIX-wieczne obrazy oraz rzeźby. Warto wspomnieć, że w kościelnej dzwonnicy wisi najstarszy zachowany paryski dzwon – pochodzący z 1331 roku.
Te czerwone wrota trochę nas zszokowały, bo bardziej pasują do stodoły, niż do kościoła.
. Po wyjściu z kościoła Saint-Merry ostatni raz rzucamy okiem na Plac Igora Strawińskiego.
Mamy już niecałą godzinę do zarezerwowanej godziny wejścia do Katedry Notre Dama, więc musimy się pośpieszyć. Po drodze chcieliśmy wstąpić na Place de l'Hôtel de Ville, przy którym stoi Hôtel de Ville (ratusz). Jednak prowadzone tam były prace budowlane i plac był niedostępny. Na ratusz spoglądaliśmy więc jedynie ze sporej odległości.
Doszliśmy do Sekwany, skąd widzieliśmy już katedrę Notre Dame.
W tym miejscu od razu naszą uwagę przykuwają słynne paryskie stoiska z używanymi książkami.
Spoglądaliśmy na bulwary nad Sekwaną, które rozpoczynają się niedaleko miejsca, w którym staliśmy.
Przez most Pont d'Arcole przechodzimy na wyspę Île de la Cité, na której stoi katedra Notre Dame.
. Gdy doszliśmy do katedry Notre Dame, to zobaczyliśmy sporo ludzi czekających na wejście do jej wnętrza w wijącej się pomiędzy barierkami kolejce. Trochę nam zrzedły miny, bo zapowiadało się na długie czekanie.
Po chwili zorientowaliśmy się jednak, że ta kolejka jest dla osób, które nie mają rezerwacji.
Natomiast dla osób z rezerwacją przeznaczona jest druga kolejka, w której stało zaledwie kilkanaście osób.
Wejściówki można rezerwować na dwa dni przed wizytą. Ja dokonałam rezerwacji 6 kwietnia o północy na tej stronie. W późniejszych godzinach wejściówki były już niedostępne. Chciałam dokonać rezerwacji na jak najpóźniejszą godzinę, ale najpóźniejsza dostępna była na 16:15. Następne wejścia były już zarezerwowane. Jednorazowo można zarezerwować wejściówki tylko dla 4 osób, więc musiałam przejść proces rezerwacji dwa razy, bo nas było 7 osób. Ale się udało. Wejście do katedry jest bezpłatne, jedynie za wejście na wieżę trzeba kupić bilet. Ale my na wieżę nie wchodziliśmy.
Podchodząc do wejścia podziwialiśmy fasadę katedry.
Byliśmy 20 minut przed czasem, ale podeszliśmy do wejścia i zostaliśmy bez problemu wpuszczeni do środka.
. Obecne wnętrze katedry Notre Dame różni się od tego sprzed pożaru, który wybuchł w 2019 roku. O tych różnicach świetnie opowiada architekt Radosław Gajda, współtwórca mojego ulubionego wideobloga o architekturze i sztuce "Good Idea".
piekara114 napisał(a):A do Katedry Notre Dame (kolejka na kilkanaście minut, akurat zdążyłam znaleźć i obejrzeć Point Zéro) weszliśmy całkiem za darmo...
Teraz też za wstęp do Katedry się nie płaci. Niestety na wejście bez zarezerwowanych wejściówek czeka się dużo dłużej. Ale może to się zmieni lub już się zmieniło. My byliśmy tam niecałe cztery miesiące po otwarciu Katedry po kilkuletnim remoncie, więc chętnych na zwiedzanie było bardzo dużo.
Tu też wszystko zalezy od okolicznosci. Miesiac po Twoich odwiedzinach, w maju czekalam na wejscie z 10 minut. Właśnie sprawdzilam na zdjeciach. Do ogonka ustawilysmy się 13:50 a już o 14 mam zdjecia ze środka. Też czaiłam się na wejściówki, ale cały czas mi pokazywało, że nie są już dostępne. Więc olałam temat.
Z przyjemnością popatrzyłam na wnętrze Katedry, bo w sumie to niewiele z niej pamiętam, oprócz kolorowego światła od witraży, ogromu i pustki nad głową....
morgana napisał(a):O nie! Nie odwiedziliście gargulców?
Ja mam do nadrobienia...tylko nie wiem kiedy....chyba nie szybko....