Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Costa Brava 2003

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 15.04.2008 15:14

Lidio, o skanowaniu kliszy to ja truje męzowi "tyłek" za przeproszeniem od bardzo dawna... :evil:

Ale - żeby zeskanować zdjęcia z Hiszpanii no i od razu ze ślubu (bo to połączone razem) to w sumie jest 28 klisz.... hmmmm razy 15 zł skanowanie jednej kliszy w sprawdzonym zakładzie = niezła sumka...
Do tego klisze znajomych z Hiszpanii, co by był komplet i klisze rodziców ze ślubu to będzie ładna kolekcja...
Dlatego też zastanawiam się nad kupnem skanera do klisz, bo oprócz tych mamy jeszcze pełno innych, więc niezły majątek musiałabym wydać na skanowanie, a jak kupię sobie sprzęcik to będe mogła się trochę pobawić
to jest model, który mnie interesuje: skaner do klisz i negatywów

Co do aparatu - nasze zdjęcia robione były zwykłym aparatem Kodak, tak zwanym "idioten-kamera".... Ale dobry fotograf nawet kiepskim aparatem zrobi dobre zdjęcia :lool: :lool: :lool:
Część zdjęć znajomych, których tam poznaliśmy była robiona cyfrówką i część lustrzanką.... :wink:
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3503
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 16.04.2008 15:32

Trochę jeszcze wypowiem się nie na temat Hiszpanii, ale myślę, że nie szkodzi.

No tak i ja też się zastanawiałam nad rozwiązaniem, które by mi najbardziej odpowiadało. Skaner własny czy powierzyć zakładowi fotograficznemu?

Na pewno na skaner (gdyby warto było ze względu na koszt) zdecydowałabym się gdybym myślała, że wystarczy zeskanować film negatywowy, zrobić inwersję i zapisać. Ale tak niestety nie jest. Każde zdjęcie wymagałoby swoistej obróbki. A to zajmuje mnóstwo czasu. No i brak wiedzy i doświadczenia jest też sporą przeszkodą w moim przypadku.

Po doświadczeniach z skanowaniem w profesjonalnych dwóch zakładach fotograficznych tym bardziej przekonałam się, że to nie jest takie proste. Nasze filmy pochodziły z lustrzanki, więc były naświetlone i wyostrzone w zasadzie poprawnie.

Efekty skanowania zdjęcia papierowego, skanowania w dwóch różnych fotolabach można zobaczyć na przykładzie jednego zdjęcia. Wszystkie skany dawały mniej więcej podobny rozmiar zdjęć 1600x1200. Uwagi dopisuję pod zdjęciem.

Tu nie potrafiłabym zdecydować co jest nie tak w tych skanach
Obrazek
Lab 1

Obrazek
Lab 2

Obrazek
Skaner własny - HP ScanJet3400C (robiłam też lepszym skanerem bez lepszych skanów)
ze zdjęcia zrobionego w Lab 1 kilka lat temu


I jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Dlatego wycięłam 3 podobne fragmenty, wszystkie są dodatkowo wyostrzane, ale bez zmienianej rozdzielczości.

Obrazek
Lab 1 - zwróć uwagę na niebo (mora zmora), nawet jeżeli nic innego nie razi na tym konkretnym przykładzie, w rzeczywistosci ta zieleń ma zabarwienie granatu i ostrość nie jest taka jak na drugim zdjęciu: napis SUCHA

Obrazek
Lab 2 - mam zastrzeżenia do tej niezwykłej zieleni, no ale to jest maj - świeżutka młoda zieleń, ostrość do przyjęcia

Obrazek
Skaner HP - ze zdjęcia zrobionego w Lab 1 kilka lat temu, kolory za ciemne w stosunku do oryginalnych zdjęć na papierze, ostrość rozmyła się - właściwie jej nie ma, zieleń drzew daleka od prawdziwego.


Ostatecznie zdecydowałam się na Lab nr 2 (cena w rozdzielczości 1600x1024 - 10 zł) w Lab nr 1 znanym nam od wielu lat 12 zł za trochę większą rozdzielczość i na dodatek na wielu zdjęciach były dziwne skazy. Do wyświetlania zdjęć na komuterze jest to wystarczające a jeszcze można coś sobie wyciąć czy poprawić.
A co do ceny skanera - za te pieniądze można by poskanować ponad 100 filmów bez dodatkowej pracy. Może przydadzą Ci się te uwagi.

Pozdrawiam.
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 16.04.2008 16:18

Wow.... 8O
Dzięki za tą pokazówkę...

Co do ilości filmów - właśnie moja kolekcja to około 125 filmów/klisz, każda po 36 klatek, czyli biorąc pod uwagę moją cenę w zakładzie to wyjdzie 15 x 125 = 1875 zł.
A jak sama będę skanować to i sama mogę nad zdjęciem posiedzieć. U mnie czasu teraz pełno...... :wink:

A z twoich zdjęć jednak wybrałabym na pierwszy rzut oka zdjęcie z lab 1, dwójka dla mnie troche prześwietlona
Ale to już kwestia gustu :roll:
Kir
Cromaniak
Posty: 1012
Dołączył(a): 06.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kir » 16.04.2008 16:23

Co do skanów:

Pierwszy ma nie najlepszą maskę dla tego negatywu(stąd te zielenie), za dużą gammę i niepotrzebnie został wyostrzony i to ze zbyt małą wartością kontrastu odcinającą ostrzenie, lub złym, za małym zakresem łapania.

Drugi to samo co pierwszy, ma inną maskę, jest słabiej wyostrzony albo inteligentniej, ale ma podobną gammę.

Trzeci ma zdecydowanie lepszą maskę ale trochę za małą gammę
no i też nie jest wyostrzony


A teraz po kolei:

1. negatyw kolorowy w porównaniu do slajdu nie tylko ma odwrócone kolory ale też ma tzw maskę czyli taki kolorek który ma nawet jeżeli na klatce sfotografowaliśmy czarną kartke (wg logiki: robimy zdjecie czarnego - negatyw odwraca więc na filmie powinno być białe a tu jest łososiowe) Maska wzięła się z tąd że to chemia i żelatyna plus chemia zawsze jakiś kolor będzie miała, ponadto było wiele systemów filmów barwnych ale ostał się najtańszy czyli Kodak C-41 z maską łososiową. No i każdy producent który robi filmy ma inną maskę - a to bardziej różową lub bardziej zółtą. Więc do każdego materiału trzeba by mieć odpowiedni plik
z definicją maski żeby skaner wiedział co ma odjąć.

Gorzej ze jednak każda maska zalezy nie tylko od producenta ale też jakości wywołania, świeżości materiału więc nawet najlepsze definicje masek nie zastąpią więc autoprofilowania skanera do materiału do materiału tyle że jak się siedzi w labie, a klient i tak zapłaci to poco profilować.

Więc proces wygląda tak: skanujemy a program do skanowania zdejmuje maskę i odwraca kolorki. Niestety to nie koniec zmartwień: materiał może byc naświetlony lepiej lub gorzej, jaśniej ciemniej moze być wywołany w starym wywoływaczu przez co zazwyczaj niebieski jest zbyt mocny itd. i program skanujący powinien sprawę kolorów wyprostować. Każdy robi to inaczej.

Do tego sposób jaki widzimy kolory nie jest linowy: np jeżeli uważamy że coś jest 2 razy jaśniejsze od czegos innego to nie wysyła 2 razy więcej światła do naszych oczu ale około 4 razy, bo taka jest krzywa widzenia. Żeby to było jeszcze trudniejsze ta logarytmiczna krzywa na swoich krańcach jest ucięta tzn jeżeli jest ciemno to w zależności od stanu naszych oczu widzimy coś słabo albo wcale. Ta granica widzenia "zmierzchowego" czasem nazywa się granicą kurzej ślepoty. Więc tam gdzie niektórzy będą na zdjęciu widzieli już tylko czarne inni zobaczą jeszcze jakieś zarysy

teraz o Gammie - to jest potoczna nazwa funkcji realizującej na zdjęciu logarytmiczne rozjaśnianie obrazka. W uproszczeniu gamma =1 oznacza że obrazek nie zostanie zmieniony, jak gamma >1 to nastąpi rozjaśnienie z tym że ciemniejsze fragmenty zostaną rozjaśnione mocniej, staną się jaśniejsze a ciemniejsze zmienią się nieznacznie. To co było białe nie zmieni się w tym przekształceniu. Jak gamma<1 to odwrotnie czyli jest to ściemnienie obrazka ale bardziej zostaną ściemnione fragmenty ciemne.
Różnica pomiędzy 1, 2 a 3 obrazkiem pokazuje jak się obrazek zachowuje po wykonaniu tej funkcji.

Żeby było śmieszniej jak napisałem każdy widzi inaczej no i starsi ludzie wolą mocniejszą gammę, młodszych ze zdrowym wzrokiem takie rozjaśnianie drażni.

ostatnia sprawa: mora i wyostrzanie. To co jest na zdjęciu 1 to nie żadna mora która występuje przy skanowaniu materiałów drukowanych tylko ziarno. Kazdy materiał fotograficzny ma tzw ziarno czyli składa się z barwnych kropek. Negatywy kolorowe jako materiał amatorski mają ziarno zazwyczaj większe niż slajdy i nie ma sensu ich skanować z rozdzielczością większą niż 2000dpi. Slajdy gdzieś koło 2400dpi, no może najlepszą Velvię 50 koło 3000dpi.

Teraz na ten obraz z kropek nakładamy algorytm wyostrzający który w najprostszej wersji działa tak że dla każdego punktu przelicza albo kwadracik albo kółeczko wokół niego i sprawdza na ileo jasność tego punktu jest inna niż jasność samego punktu. Jeżeli różnica jest większa niż określony próg zadziałania algorytmu to punkt jest albo rozjaśniany albo ściemniany. Jeżeli więc zakres łapania tych punktów w otoczeniu jest za mały albo próg kontrastu od którego algorytm działa jest za mały to ziarno zostaje wzmocnione. Jest to więc wada ale gdyby taki wyostrzony obrazek pomniejszyć o wielkość skali nie będącą liczbą całkowitą to obrazek wyostrzony zostanie a ziano zniknie.

Są oczywiście algorytmy żeby się pozbyć ziarna ale zazwyczaj one trochę
obrazek rozmywają.

Jeżeli liczycie na to że wystarczy pójść do labu i zeskanować zdjęcia zeby mieć piękne pliczki na WWW to was zmartwię - z labu przyniesiecie materiał wyjściowy od którego dopiero rozpocznie się praca nad zdjęciem w odpowiednim programie do obróbki zdjęć. Tak samo ma się sprawa ze skanerem - tak samo trzeba będzie je korygować. Oczywiście takie programy jak Silverfast czy podobne sprawę trochę ułatwiają ale nikt nie zastąpi dobrego skanerzysty i grafika, tyle że samemu dość łatwo się tego nauczyć.
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 16.04.2008 16:42

Kir napisał(a):Tak samo ma się sprawa ze skanerem - tak samo trzeba będzie je korygować. Oczywiście takie programy jak Silverfast czy podobne sprawę trochę ułatwiają ale nikt nie zastąpi dobrego skanerzysty i grafika, tyle że samemu dość łatwo się tego nauczyć.


czyli co, lepiej samemu skanować niż do laba zanosić???
a co myślisz o tym skanerze Plusteka?
Kir
Cromaniak
Posty: 1012
Dołączył(a): 06.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kir » 16.04.2008 16:54

Co do kupowania skanera mam mieszane odczucia. Chciałbym zobaczyć surowe skany z tego skanera. Ja mam Nikona LS-30 i przeskanowałem w życiu tysące klatek. To cięzka praca, zajmuje duzo czasu. Obrabianie jednak jest szybsze niż gmerane w skanerze

Tego plusteka nie znam. Co do parametrów podawanych przez producenta byłbym bardzo nieufny. Cena jest atrakcyjna aleto jest zakup który za 2 lata schowasz w piwnicy
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3503
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 18.04.2008 14:05

Kir napisał(a):Co do skanów:

Pierwszy ma nie najlepszą maskę dla tego negatywu(stąd te zielenie), za dużą gammę i niepotrzebnie został wyostrzony i to ze zbyt małą wartością kontrastu odcinającą ostrzenie, lub złym, za małym zakresem łapania.

Drugi to samo co pierwszy, ma inną maskę, jest słabiej wyostrzony albo inteligentniej, ale ma podobną gammę.

Trzeci ma zdecydowanie lepszą maskę ale trochę za małą gammę
no i też nie jest wyostrzony



Obrazek
Defekty w Lab 1, często są na twarzach co zdyskwalifikowało ten lab raz na zawsze


Poniżej zamieszczam zdjęcia nie poddane absolutnie żadnej z mojej strony ingerencji.
Zostały wycięte z oryginalnych skanów wykonanych przez fotolaby.


Obrazek
Lab 1

Obrazek
Lab 2

Obrazek
Tu skan z Lab 2 z przyciemniającą gammą (ale jak zmienić te żarówkową zieleń?)
Wybrałam ten lab bo nie było defektów i nie wykonywano końcowego wyostrzenia na moją prośbę.

Obrazek
Skanowe papierowe zdjęcie


Kir napisał(a):Gorzej ze jednak każda maska zalezy nie tylko od producenta ale też jakości wywołania, świeżości materiału więc nawet najlepsze definicje masek nie zastąpią więc autoprofilowania skanera do materiału do materiału tyle że jak się siedzi w labie, a klient i tak zapłaci to poco profilować.


i jak tu być zadowolonym klientem?


Kir napisał(a):ostatnia sprawa: mora i wyostrzanie. To co jest na zdjęciu 1 to nie żadna mora która występuje przy skanowaniu materiałów drukowanych tylko ziarno. Kazdy materiał fotograficzny ma tzw ziarno czyli składa się z barwnych kropek. Negatywy kolorowe jako materiał amatorski mają ziarno zazwyczaj większe niż slajdy i nie ma sensu ich skanować z rozdzielczością większą niż 2000dpi. Slajdy gdzieś koło 2400dpi, no może najlepszą Velvię 50 koło 3000dpi.


Te negatywy były skanowane z rozdzielczością 1200dpi(Lab1), 1000dpi(Lab2). Ziarno nie powinno być aż tak wyraźnie widoczne.

Kir napisał(a):Są oczywiście algorytmy żeby się pozbyć ziarna ale zazwyczaj one trochę
obrazek rozmywają.

Jeżeli liczycie na to że wystarczy pójść do labu i zeskanować zdjęcia zeby mieć piękne pliczki na WWW to was zmartwię - z labu przyniesiecie materiał wyjściowy od którego dopiero rozpocznie się praca nad zdjęciem w odpowiednim programie do obróbki zdjęć. Tak samo ma się sprawa ze skanerem - tak samo trzeba będzie je korygować. Oczywiście takie programy jak Silverfast czy podobne sprawę trochę ułatwiają ale nikt nie zastąpi dobrego skanerzysty i grafika, tyle że samemu dość łatwo się tego nauczyć.


I wszystko jasne, tyle się jeszcze trzeba nauczyć i poświecić dla naszych pamiątkowych zdjątek. Niestety ani ze mnie skanerzysta ani grafik. :(

Kir, dzięki za wszystkie uwagi. Mam nadzieję, że i Witki przyda się ta część o skanowaniu. Witki, gdybyś Ty widziała 8O jakie to są wielkie profesjonalne skanery używane w labach wtedy uwierzyłabyś Kirowi dlaczego ma mieszane odczucia.


Podpowiedz, gdzie w naszym mieście warto powierzyć filmy :?: .

Pozdrawiam :D .
Lidia
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 18.04.2008 14:31

Lidia K napisał(a):Witki, gdybyś Ty widziała 8O jakie to są wielkie profesjonalne skanery używane w labach wtedy uwierzyłabyś Kirowi dlaczego ma mieszane odczucia.


Lidio, wiem, bo jakiś czas temu zastanawiałam się nad otwarciem punktu fotograficznego u mnie na wsi.... (bo nie ma dobrego w okolicy :( )
ale skończyło się na niczym... może kiedyś powróce do tego tematu :roll:
kw
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 929
Dołączył(a): 31.05.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) kw » 18.04.2008 14:59

witki napisał(a):
Kir napisał(a):Tak samo ma się sprawa ze skanerem - tak samo trzeba będzie je korygować. Oczywiście takie programy jak Silverfast czy podobne sprawę trochę ułatwiają ale nikt nie zastąpi dobrego skanerzysty i grafika, tyle że samemu dość łatwo się tego nauczyć.


czyli co, lepiej samemu skanować niż do laba zanosić???
a co myślisz o tym skanerze Plusteka?

Trochę się wtrącę.
Na fotograficznych newsgrupach Plusteki są mocno pogardzane i odradzane.
Ja kupiłem używanego starszego Nikona i jestem zadowolony.
Maszynka może już przestarzała, ale niezawodna.
Niestety, nie jest demonem prędkości - dziennie skanuje się 2-3 negatywy.
Moje reportaże z Novigradu, Podgory, Grecji składają się z własnoręcznie skanowanych negatywów.
Krzysztof
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 18.04.2008 15:55

LIDIO!!! Ależ obiekt do prezentacji sobie wybrałaś :lol: I kiedyż to fotka była robiona? :D
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 19.04.2008 13:55

Troszke odbiegliśmy od tematu :roll: ale zaraz kolejny gotowy odcinek, no a potem to trzeba będzie poczekać, może w weekend majowy uda mi się dokończyć Barcelonę.... no i resztę wyjazdu. :wink:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 19.04.2008 14:25

Dzień 6 - 26.09 piątek

Dziś mieliśmy kolejny wolny dzień, więc zaplanowaliśmy sobie, że po śniadaniu pojedziemy do Marinelandu. Zachęcili nas do tego moja siostra ze szwagrem, bo jak byli parę lat temu w Hiszpanii to byli właśnie w Marinelandzie i mówili, że było fajnie. Są tam zjeżdżalnie różnego rodzaju, baseny do pływania oraz pokazy fok i delfiny. Wczoraj sprawdziliśmy, o której godzinie odchodzą autobusy z Blanes i zaraz po śniadaniu udaliśmy się na pl. Kataloński. Te autobusy są bezpłatne. Pewnie im się to opłaca, bo objeżdża okoliczne miejscowości i zabiera turystów na miejsce. Również podjechał autobus do innego parku wodnego, ale my wybraliśmy Marineland. :wink:

Na miejsce dojechaliśmy około godziny 10.00. Słońce już nieźle grzało, była bardzo ładna pogoda i miałam nadzieje, że się taka utrzyma, chociaż do końca naszego pobytu w parku. Po wejściu na teren parku każdy miał robione zdjęcie z klaunem z możliwością zakupienia zdjęcia gdyby się nam spodobało. Ciekawe za ile będzie? Zobaczymy jak będziemy wychodzić. Po prawej stronie znajdował się sklep z pamiątkami i stwierdziliśmy, że dopiero coś kupimy na sam koniec. A mamy autokar o 18.00, wiec co by nie tracić czasu udaliśmy się w stronę areny, gdzie odbywają się pokazy. Idąc w stronę występów mijaliśmy wysepkę, na której mieszkają sobie małpy. Akurat kończył się pokaz fok, a zaraz po nim był pokaz delfinów.

Obrazek

Coś niesamowitego, jak te delfiny potrafią skakać, wywijać fikołki. Są do tego takie miłe i ładnie się prezentujące. A jeszcze po szkoleniu, to i niezłe sztuczki wyprawiają. Po pokazie udaliśmy się w stronę zjeżdżalni, a po drodze zatrzymaliśmy się przy basenach, gdzie pływały występujące wcześniej delfiny. Był też basen z pingwinami i fokami. Alejki prowadziły między zielonymi terenami, na których można było spotkać pelikany, papugi oraz bociany, a nawet kaczki sobie szły.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Musieliśmy trochę poczekać, bo jeszcze zjeżdżalnie były zamknięte. To, co udało nam się wypatrzyć zza ogrodzenia to dużą zjeżdżalnie w rurach, dwie mniejsze, super długą potrójną ze strumieniem wody, no i baseny. Gdy już otworzyli teren basenowy udaliśmy się do szatni. Po przebraniu i zabraniu potrzebnych rzeczy udaliśmy się na szaleństwa. Na początek ta potrójna długa zjeżdżalnia z wodą, która nazywa się "zwariowany wyścig". Michał, co chwila biegał na górę, aby zjechać, ja zjechałam jeden raz i mi wystarczyło. Potem poszliśmy znaleźć miejsce na ręczniki i zwiedzać dalszy teren. Znaleźliśmy zjeżdżalnie o nazwie "kamikadze" i oboje zjechaliśmy z niej. Niestety była zamknięta zjeżdżalnia "rzeka Kongo" gdzie się na pontonach płynie po trasie. Szkoda, bo chciałam się przepłynąć. Michał poszedł szaleć na innych zjeżdżalniach, a ja się zaczęłam opalać. Przez ten czas Michał zaliczył "czarną dziurę", "super slalom" i znów był parę razy na zjeżdżalni "zwariowany wyścig". Nawet przyszedł do mnie i poprosił o porobienie fotek i nagranie na kamerze, jak zjeżdża.

Obrazek

Obrazek

Gdy już pierwsze emocje opadły, okazało się, ze jest na terenie parku coś na styl katapulty, wysoko jakieś 40 m nad ziemią, na linach. No i mój małżonek bardzo wybłagał skakanie z tej liny. Impreza dość kosztowna, ale co tam &#8211; przecież to nasza podróż poślubna, to nie będę odmawiać mu tej przyjemności. Chciał, co bym i ja się z nim zabrała, ale grzecznie odmówiłam. Nie dla mnie takie przyjemności, dziękuję bardzo. Tak więc cały szczęśliwy poszedł szykować się do skoku, a ja stałam gotowa z kamerą aby to nagrać. Całą tą katapultę obsługiwali młodzi ludzie i znali język czeski, więc spokojnie się z nim dogadaliśmy. Gdy już założyli Michałowi coś w stylu kamizelki z linami i podciągnęli go w górę, chłopak odliczył po polsku "trzy, dwa, jeden - start" i Michał poleciał ...... I tak się bujał, raz do przodu, raz do tyłu, wahadłowo, wydając przy tym okrzyki zadowolenia, tzn. coś na styl "yahoo!". Cały ten lot zarejestrowałam na kamerze. Po tym locie nogi mu się lekko trzęsły, ale dał rade dojść do naszego miejsca leżakowania. Widać było, że bardzo dobrze się bawił latając i był szczęśliwy. Cieszyło mnie to.

Po paru chwilach odsapnięcia po lotnych przeżyciach Michał poszedł jeszcze na parę zjeżdżalni, a ja sobie leżakowałam. Potem oboje przeszliśmy w stronę basenów bez zjeżdżalni, gdzie można było spokojnie popływać. I tam przenieśliśmy też swoje ręczniki. Popływaliśmy sobie w basenie razem, porobiliśmy sobie zdjęcia. Potem nawet się troszkę powygłupialiśmy w wodzie, bo w basenie byliśmy sami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W między czasie sprawdzaliśmy godzinę, bo jeszcze chcieliśmy pójść na pokazy fok i delfinów przed powrotem do Blanes. A ponieważ baseny te były usytuowane blisko wyjścia, to nie musieliśmy brać dużego zapasu na dojście do przebieralni. Gdy już nadszedł czas poszliśmy się przebrać i udaliśmy się w stronę basenu z pokazami. Zajęliśmy sobie miejsca i gotowi z kamerą oczekiwaliśmy występów.

Jako pierwsze wyszły foczki. W rytm muzyki bardzo fajnie tańczyły rock&rolla, łapały obręcze rzucane do basenu, jedna to nawet tańczyła romantycznie z instruktorką oraz po każdym numerze same sobie klaskały brawo płetwami. Cały pokaz trwał jakieś 20 minut.

Obrazek

Następnie przyszła pora na delfiny. Były trzy, dwa większe i jeden mniejszy. Pewnie maluch dopiero się szkolił. Zaczęły od skoków, różnych piruetów, potem przeskakiwały przez liny, robiły salta. Było parę numerów śmiesznych, takich jak śpiewanie z nut, specjalne okulary, co by lepiej widzieć, ciągnięcie łódki z dziewczynką z widowni, a drugi delfin miał koło ratunkowe i standardowo ochlapywanie widowni, że niby leci za obręczą, ale z takim pluskiem, że pół widowni jest mokrej. Na szczęście było ciepło i większość widzów była w kostiumach kąpielowych. Cały pokaz trwał również około 20-25 minut.

Obrazek

Po pokazie podeszliśmy do basenu i udało mi się zrobić ładne zdjęcia delfinów i potem poszlismy do basenu foczek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po pokazach udaliśmy się do sklepu z pamiątkami, żeby sobie coś kupić. Po drodze jeszcze zdjęcie w parku, bo akurat bocian był widoczny.

Obrazek

W sklepie znaleźliśmy fajny otwieracz do butelek w kształcie delfina i do tego dokupiliśmy małego pluszowego delfinka. Jak wyszliśmy ze sklepu zrobiliśmy sobie zdjęcie przy fontannie w kształcie delfina, która znajdowała się właśnie przy sklepie i obok wyjścia z parku.

Obrazek

Potem poszliśmy zobaczyć zdjęcia zrobione przez klauna, gdy wchodziliśmy do Marinelandu. Ale okazało się, że po pierwsze nie wyszliśmy na nich jakoś ładnie, a po drugie chcieli za nie magiczną sumę. Stwierdziliśmy, że szkoda pieniędzy na taki bubel.

Obrazek

Skierowaliśmy się w stronę stojących przed parkiem autobusów i wsiedliśmy do tego, który jedzie do Blanes. Tylko, że on nie jechał na pl. Kataloński, ale wcześniej się zatrzymywał i tam sobie wysiedliśmy. Spacerkiem szliśmy sobie promenadą nadmorską w stronę centrum. Stwierdziliśmy, że jeszcze przed kolacją pójdziemy na lody. Od trzech dni codziennie tam chodzimy, bo mają pyszne lody. I z tymi lodami przeszliśmy się jeszcze promenadą Passeig de Mar i doszliśmy do ulicy, skąd było widać kościółek Esperanca.

Obrazek

Nie jest znana dokładna data budowy tego kościółka. Jedynie wiadomo, że w XVII w. spotykali się tam radni miasta, aby omawiać sprawy dotyczące miasteczka. Następnie skierowaliśmy się w stronę hotelu ulicą Ample, tą gdzie jest gotycka fontanna i bardzo ładna brama wjazdowa.

Obrazek

Gdy dotarliśmy do hotelu oboje z Michałem przemyliśmy się z wody basenowej i przygotowaliśmy się do kolacji.
Zeszliśmy na kolacje prawie o czasie i zajęliśmy sobie stolik. Obok nas usiedli ci młodzi ludzie, których poznaliśmy pierwszego wieczoru w Blanes na spacerze - Agnieszka i Arek. Zapytali się, gdzie dziś byliśmy, co robiliśmy ciekawego. Odpowiedzieliśmy, że pojechaliśmy do Marinelandu. Oni cały dzisiejszy dzień przeznaczyli na plażowanie. Ale za to wczoraj, gdy my byliśmy w Andorze oni pojechali do Barcelony. Nas się pytali, czy w Andorze było fajnie i czy szkoda, że nie pojechali. Wiadomo, że każde masywy górskie są inne i warto zobaczyć, co się da. Potem dosiedli się do nich Kasia i Hubert. Okazało się, że dziś Kasia ma swoje urodziny. Zaprosili nas do siebie do pokoju na winko z tej okazji. Powiedzieliśmy, że z miłą chęcią przyjdziemy.

I po kolacji poszliśmy do pokoju, wzięliśmy sangrię i udaliśmy się do ich pokoju. Okazało się, ze mają pokoje obok siebie. Generalnie to się bliżej poznaliśmy, było bardzo miło. Okazało się, że Hubert też interesuje się kolejkami tak jak Michał, tylko inna skala. Ale od razu chłopcy znaleźli wspólny język. Bardzo miło się u nich siedziało, ale ponieważ jutro mamy wycieczkę do Barcelony, to wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że trzeba się wyspać. Bardzo się cieszę, że wreszcie kogoś poznaliśmy, bo może nareszcie będziemy z Michałem oboje na zdjęciu, a nie cały czas oddzielnie. Po całym dniu niesamowitych wrażeń poszliśmy smacznie spać.


Na deser - mapka Marinelandu:

Obrazek
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3503
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 21.04.2008 13:23

Witki, domyślam się, że żadne zdjęcia nie oddadzą uroku tańczących piruety foczek i delfinów. Po takim odpoczynku w basenach będzie energia na zwiedzanie. Zdjęcia delfinka z bliska udane.




shtriga napisał(a):LIDIO!!! Ależ obiekt do prezentacji sobie wybrałaś :lol: I kiedyż to fotka była robiona? :D


Jeszcze na chwilkę odbiegniemy od tematu, bo to ładnie odpowiedzieć, gdy ktoś pyta. Koniec maja 2005, dla tych co tam nigdy nie byli podpowiedź - to jest rynek w Żywcu.
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 21.04.2008 13:54

Lidia K napisał(a):Witki, domyślam się, że żadne zdjęcia nie oddadzą uroku tańczących piruety foczek i delfinów. Po takim odpoczynku w basenach będzie energia na zwiedzanie. Zdjęcia delfinka z bliska udane.


Dokładnie tak, dlatego też mamy sporo występu nagrane, bo lepiej widać...
A delfinka udało się złapać, bo przez przypadek podpłynął do barierek....

No i na Barcelonę trzeba teraz poczekać, bo dopiero w weekend majowy bede mogła sie do tego zabrać :roll:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 28.05.2008 14:35

Trochę czasu mi zajęło to szykowanie nowego odcinka - ale już nareszcie jest gotowy!!!! :wink:
No i fotki załadowane do żaby, więc nie pozostaje mi nic innego jak życzyć miłej lektury........... :roll: :roll: :roll:

A kolejny odcinek pewnie dopiero w czerwcu :oops:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Costa Brava 2003 - strona 3
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019