Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

BRYKA ZAWIODŁA MNIE NA WAKACJACH - RELACJE...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
CROberto
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3992
Dołączył(a): 03.02.2012
BRYKA ZAWIODŁA MNIE NA WAKACJACH - RELACJE...

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROberto » 04.12.2016 01:14

Czytając różne wątki na forum-zauważyłem,że wielu z nas,którzy jeżdżą do Chorwacji,i nie tylko...
Miało różne przeżycia, w drodze od wyjazdu do powrotu wakacyjnego.
Myślę, że znajdą się chętni by opisać swoje koszmary...
Myślę także, że znajdą się chętni do przeczytania tego... :wink:
To może być ciekawa lektura... :mrgreen: :oczko_usmiech:

Zatem na początek moja historia...

Kto następny.... :?:



Koszmarny pech...
Ostatnio edytowano 13.12.2016 18:44 przez CROberto, łącznie edytowano 1 raz
Loraq12
Odkrywca
Posty: 108
Dołączył(a): 25.02.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) Loraq12 » 04.12.2016 09:35

No to ja dorzucę dwa grosze od siebie.
W 2015 pierwszy raz jechaliśmy do CRO. Miałem dwa auta w stajni Audi A6 3.0 quattro z 2005 lub Volvo XC90 2.4d z 2006 . Ja kudłady durnowaty uparłem się by pojechać psującym się Volvo, ale wmówiłem sobie że skoro władowałem w niego w ciągu 6 miesięcy ponad 20 tys, (od razu mówię że kupiłem go za normalne pieniądze, takie,za które dostałbym innego w sanie idealnym, takim jakim ten był przez tydzień) .

Już mamy sie pakować a mi coś brzęczy w hamulcach, okzało sie że coś od ręcznego ,jakaś sprężynka poszła, już wtedy powinienem był wybrać Audi,z którym nigdy nie miałem kłopotu.


Do brzegu. Spkowani ruszamy, niby wszystko naprawione, do ostatniego dnia łoś był na podnośniku , w spa. No to jedziemy, Polska do momentu Łodzi szła ok, aż tu nagle przy 1,8 tys obrotów zaczyna drgać buda, nosz kur.. nie naprawione. Ale cóż tyle się nie popsuło to i teraz się nie popsuje. Dojechaliśmy do karczmy ,przecinającej A1 z A4 tam spotkaliśmy się z przyjaciółmi. Jedziemy , dojechaliśmy do Słowenii i staneliśmy na siku. W tym momencie coś się stało nikt nie wie co. Otóż gdy ruszamy z mopu Słoweńskiego auto jest w trybie awaryjnym, aby rozpędzić go do 90 km/h zajmuje mi to 15 minut, stajemy, otwieram maskę, w sumie nic nie robię, odstał tylkoo chwilę i się naprawiło. Jedziemy dalej, i musze powiedzieć że póki jechałem było super, jak tylko zatrzymałem się na chwilę i postał sekundę na włączonym silniku na słońcu to wchodził w tryb awaryjny.

W drodze powrotnej było to samo. Gdy wróciłem auto poszło do serwisu, przetrzepali go we wszystkie strony i nic nie znaleźli, powiedzieli że wymyślam.

Sam nie wiem jak to się stało, ale z czasem nawet te drganie minęło ,ale zaczął wyć mos, to przelało czarę goryczy i łoś został sprzedany.
labusm
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2370
Dołączył(a): 11.12.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) labusm » 04.12.2016 10:54

Oj, chyba ze dwa wpisy uczynię....
pawelg
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 463
Dołączył(a): 11.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) pawelg » 04.12.2016 11:19

W wakacje 2012 mieliśmy z kolegą trochę przejść z samochodami. Opisałem to tu:
https://www.cro.pl/do-chorwacji-przez-czarnogore-t38743.html

Na kolejne wakacje w roku 2013 przygotowywałem się bardzo solidnie.
Dotychczasowa Mazda 3 została zastąpiona rodzinną Mazdą 5.
Przed wyjazdem 5 trafiła do warsztatu na zwyczajowy przegląd, jednak z podejrzeniem niedomagań w jej serduchu.
Podejrzenia usterki wtrysków i związanym z tym kosztów postawiły pod znakiem zapytania nasze wakacyjne plany.
Nowoczesne diesle... :(
No więc samochód do warsztatu i czekam niecierpliwie na wiadomości.
Wreszcie jest diagnoza – trzy wtryski do d…py, znaczy do wymiany. Dramat…
No to już sobie pojechaliśmy. D...pą po nieheblowanej desce.
(W wersji soft „palcem po mapie”)
Choć w sumie patrząc optymistycznie to… przecież jeden jednak jest dobry !!!
No nic, trzeba działać. Urlop coraz bliżej… Może się jednak uda… Musi !!!
Twoja „szczęśliwe” liczby to 095000-5780 i 13H50. Nigdy ich chyba nie zapomnę…
Nowe wtryski to ok. 2000 za szt. Mnożenie tego przez cztery może się skończyć pełnymi rajstopami…
Więc nie mnożę…
Szukam dalej.
Ja, mechanik, żona, koledzy, koledzy kolegów… i ich koledzy, chyba pół Polski…
Regeneracja odpada, nie ma oryginalnych części zamiennych.
Ale jak to mówią… szukajcie a znajdziecie… Polak potrafi… i takie tam…
Znalazłem używane. Tak naprawdę to żona.1600 za komplet 4 szt.
Kto nie ryzykuje w kozie nie siedzi i na wakacje nie jeździ.
Badania na stanowisku – jest OK, montujemy. Wszystko zadziałało jak trzeba.
Po ponad dwóch tygodniach w serwisie Madzia była gotowa do debiutu na chorwackich cestach.
Jej właścicielowi ubyło trochę banknotów, zyskał za to sporo nowych, pięknych, siwych włosów.
Samochód po naprawie przejechał bez problemów ponad 1000 km, więc wszystko powinno być OK.
26.07 sobota
Ruszamy przed 17 z domu. Cel Gradac.
Z Warszawy A2 w kierunku Poznania. Na początku wszystko OK, jednak w pewnym momencie
nie mogę przekroczyć 2000 obr/min. Trwa to kilkanaście sekund, potem wszystko wraca do normy.
Trochę to niepokojące, ale lampki się żadne nie palą. Jedziemy dalej.
Zatrzymujemy się w Piotrkowie, czekamy na kolegę z rodziną.
Po kilku minutach postoju ruszamy dalej razem, a w samochodzie zaczyna się „choinka”,
najpierw DPF, potem dołączają lampki „check engine” i „TCS/DSC”.
Jak dla mnie wystarczy, wracamy do domu…
Takim czymś nie pojadę.
Telefon do warsztatu, samochód w poniedziałek rano do naprawy…
Tyle przygotowań psu w d…pę.
Diagnoza : filtr DPF zapchany na amen, nie chce się wypalić serwisowo, trzeba demontować i płukać chemicznie.
To niestety potrwa kilka dni.
Z Chorwacji nici… Zresztą nawet jak naprawią to trochę strach jechać…
Koniec planów, w tym roku nie pojedziemy…
Mam z tych wakacji 10 zdjęć...
Nad Bałtyk jakoś mnie nie ciągnęło…
Kolejny rok czekania na wakacje...

PS
Ten Gradac to chyba mi nie jest pisany.
W 2015 roku pojechaliśmy tam kolejny raz. Tym razem Magda dojechała bez problemów,
ale kwatery przez 4 godziny nie znaleźliśmy. Spędziliśmy urlop w innym miejscu.

Mimo wszystko muszę powiedzieć, że jako kierowca zawsze mam "szczęście w nieszczęściu".
Jak na 26 lat za kółkiem i pewnie z półtora miliona przejechanych kilometrów,
nigdy nie zdarzyło mi się, żeby samochód stanął mi daleko od domu.
Nawet jak pękł pasek rozrządu zrobił to podczas porannego rozruchu, więc pod domem.
Mam nadzieję, że to się nie zmieni.
:D
śmigacz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1703
Dołączył(a): 18.09.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) śmigacz » 04.12.2016 14:26

Temat bardzo interesujący. Będę śledził bardzo uważnie.
labusm
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2370
Dołączył(a): 11.12.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) labusm » 04.12.2016 15:12

Przypadek nr 1.
Główny bohater nieszczęścia: Ford Mondeo MKIII r.prod. 2000, oczywiście Diesel. Rok akcji 2010
Samochód oczywiście przed wyjazdem sprawdzony.
Miały to być niezapomniane wakacje dla moich rodziców, zabrani zostali z nami po raz pierwszy my ich a nie oni nas jak to drzewiej bywało.
Były niezapomniane.
Najpierw podczas nocnej jazdy zdawało mi się, że klima przestała chłodzić, ale zrzuciłem to na karb, że noc i pewnie nie potrzeba.
Na jednym z postojów sprawdziłem bezpieczniki w kabinie ( bo co innego mógłbym sprawdzić :) ) i było ok.
Na kolejnym z postojów, kiedy już temperatura rosła, sprawdziłem również bezpieczniki pod maską i też było ok.
Wtedy się zaczęło...
Silnik nie odpalił, pomimo wielu prób nie chciał zaskoczyć, ojciec przy okazji posprawdzał różne bezpieczniki, przekaźniki, potem niekoniecznie w te same miejsca wróciły. 1000km od domu, zero cienia, skwar z nieba.
Zostało Asistance. Najpierw telefon do Polski, potem kontakt z Europejskim Centrum Asistanca firmy X- już nie pamiętam której. Lokalizacja miejsca, gdzie jesteśmy i w którą stronę jedziemy, potem telefon od chorwackiego laweciarza, któremu przekazaliśmy , ile osób nas jest na pokładzie, miejsce gdzie stoimy i co się stało. Notabene to mój największy sukces jeśli chodzi o dogadanie się po angielsku, przez telefon bez użycia rąk.
Znaleźli nas.
Ze dwie godziny trwała akcja, gorąco, wszyscy 6 poziom wkur.....nia, żona 8 poziom, ja mam dość. Miały być Vodice, trochę brakło..
CHorwat przyjechał lawetą, pomachał rękami typu silnik kaput!!!, serwis Ford Zadar , zapakował auto na lawetę i okazało się, że miejsca w lawecie dla wszystkich zabraknie, bo laweta trzyosobowa licząć kierowcę, on przyjechał ze swoim synem małolatem, a nas 5sztuk.
Skończyło się, że ja z synem na kolanach w lawecie, żona i rodzice w mondeo na lawecie, na szczęście z uchylonymi szybami, bo w środku by się bez tego usmażyli.
Laweciarz zawiózł nas i auto do serwisu w Zadarze, coś tam podpisał, zagaił w serwisie co się stało i pojechał. Serwis stwierdził, że wcześniej jak o 15 to nie sprawdzą , co się stało, to było koło 12, więc z młodym zacząłem szukać wyjścia awaryjnego. Jako że w opcjach assistance, mieliśmy opcje albo noclegu na 3 doby albo auto na 3 doby, więc wybrałem to drugie.
Obeszliśmy z młodym wszystkie dwie znalezione wypożyczalnie samochodów, w jednej nie mieli nic dla nas, w drugiej było zamknięte, a jak zadzwoniłem, to mi powiedziano, że na jeden dzień im się nie opłaca i tyle.
Z pomocą przyszedł serwis, w którym okazało się, że mogą pożyczyć mi Vectrę ( w salonie Forda - Vectrę). Fajna ona była, nowa. Problem polegał na tym , że musiałem jutro oddać. Przepakowaliśmy się więc do niej i po umówieniu się z serwisem na telefon, ruszyliśmy w poszukiwaniu noclegu.
Nocleg znaleźliśmy w Privlace. Właściciel, Slavko kiedy zobaczył, że przyjechaliśmy samochodem na ich numerach, wysłuchał naszej historii, obiecał pomoc.
NA drugi dzień zadzwonił z serwisu gość i po angielsku powiedział, że padł kompresor klimy, zatarło się sprzęgiełko a że cały osprzęt chodzi na jednym pasku, to zaklinowało się i nie dało się silnika uruchomić. Za 10 dni będzie nowy za 700E lub na jutro będzie używany za 350. Jako, że musiałem i tak jechać do serwisu oddać vectrę, umówiłem się z nim, że wszystko mi wytłumaczy jak przyjadę .
Jak zajechałem, okazało się, że gościa już nie ma, za to inny powiedział mi najpierw, że nie kompresor a turbina się schajczyła. Po konsultacji okazało się że kompresor ale jest tylko opcja z nowym za 10 dni.
Załamałem się. Za 10 dni to ja miałem być w pracy z powrotem, a nie użerać się w Cro z autem.
Wróciłem taksówką do apartmana zastanawiając się nad planem B.
Z pomocą przyszedł Slavko, który kolejnego dnia pojechał ze mną do serwisu, tam wytłumaczyli nam jeszcze raz o co biega, dali jakieś schematy i ze Slavkiem, jego samochodem zaczęliśmy jeździć po okolicznych szrotach w poszukiwaniu kompresora. Szczęśliwie niebawem znaleźliśmy i po znajomości nie płacąc jeszcze pojechaliśmy do serwisu szczęśliwi.
Szczęście nie trwało długo, bo kompresor nie był takim kompresorem, który miał pasować do mojego modelu, ale znalazł się serwisant, z którym jako pierwszym rozmawiałem przez telefon. Potwierdził, że na jutro zorganizują kompresor z Zagrzebia, więc mam się nie martwić i jechać odpoczywać. Oddaliśmy więc część na szrot z powrotem i pojechaliśmy się luzować.
Nazajutrz rano przyszedł Sławek, powiedział, że ma dobrą wiadomość, że o 11 jedziemy odebrać auto, bo dzwonili do niego. Wszyscy więc poszli na plażę, a ja ze Slavkiem pojechaliśmy po odbiór uprzednio odwiedziwszy bankomat.
Na miejscu okazało się, że auto odpalone, klima się ładuje, wszystko ok, jeszcze chwila i odjeżdżam. Za szybko....

Za chwilę dym z samochodu, mechanicy w panice, nie chcą mi wyjaśnić, co się znów stało.
Jak już się uspokoili, okazało się, że nowy( używany kompresor) też jest nie dobry, ale nie martw się, na jutro będzie kolejny.
Jako, że juto była niedziela, więc plażing i smażing bez stresu.
W poniedziałek również, skąd z plaży wyciągnął mnie Sławek , mówiąc , że musimy porozmawiać. Lampka mi się w głowie oświeciła ze strachu o nowe komplikacje, bo nie mówił że ma dobrą wiadomość.
Okazało się, że kolejnego kompresora nie będzie , ten który zamontowali co prawda nie chłodzi, ale za to wszystko się kręci jak należy, i mogę z nim zabrać auto, bez sprawnej klimy, ale za to jeżdżącym.
Zapłaciłem oczywiście jak za zboże, odebrałem auto po w sumie 7 dniach, wycieczek krajoznawczych rodzicom nie zrobiłem przez to. Z duszą na ramieniu wracaliśmy do domu bez klimy, ją naprawiłem za grosze w Polsce i już więcej z nią nie miałem problemu.
Za to z autem a jakże, ale o tym w następnej odsłonie
CROnikiCROpka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2171
Dołączył(a): 04.03.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROnikiCROpka » 04.12.2016 15:46

Temat z dreszczykiem...

Idę poklepać mojego Dustera po masce - niech wie, że go doceniam, bo jak patrzę co piszecie to brrrr..... można osiwieć przed monitorem od samego tylko czytania :|
śmigacz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1703
Dołączył(a): 18.09.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) śmigacz » 04.12.2016 17:14

labusm napisał(a):.
Za to z autem a jakże, ale o tym w następnej odsłonie


Ten samochód słynie ze swojej "trwałości" szczególnie układu paliwowego. Choć ja nie narzekam i zamierzam aby zawiózł mnie do Chorwacji.
elka21
Mistrzyni Euro 2016
Posty: 6613
Dołączył(a): 20.08.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) elka21 » 04.12.2016 17:36

Zostawiam ślad, aby śledzić wątek :wink:
Ja, jak na razie, tam i z powrotem bez przygód, i niech tak zostanie :papa:
labusm
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2370
Dołączył(a): 11.12.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) labusm » 04.12.2016 18:16

śmigacz napisał(a):
labusm napisał(a):.
Za to z autem a jakże, ale o tym w następnej odsłonie


Ten samochód słynie ze swojej "trwałości" szczególnie układu paliwowego. Choć ja nie narzekam i zamierzam aby zawiózł mnie do Chorwacji.


No to fakt. Układ paliwowy też był przeze mnie ,,przerabiany" ale nie nadaje się do wątku, albowiem zdarzyło się to w drodze do pracy 5 km od domu. Nie liczy się.
Samochód 2 tygodnie w naprawie, miał być 3 dni. Najpierw pompa wtryskowa, regeneracja za pierwszym razem nie powiodła się, za drugim razem przeszła program, ale zawiodła pompa paliwowa w zbiorniku, potem jakaś płoza łańcucha rozrządu co to była się rozpadła, straszenie, że będzie trzeba silnik wyjąć bo inaczej się nie da.
Ogólnie przepychanki, bo teoretycznie auto na gwarancji komisowej, jak każde w tej sytuacji miało być igiełką od Belga tym razem, który płakał przy sprzedaży, z pewnym przebiegiem itp.
Trochę w niego musiałem zainwestować, co i tak jak się okazało nie ustrzegło przed problemami.
śmigacz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1703
Dołączył(a): 18.09.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) śmigacz » 04.12.2016 18:21

To masz tddi? U mnie tdci i pompy w zbiorniku nie ma. Na szczęście poza dwoma wtryskiwaczami nic nie robiłem. Mam nadzieję że jeszcze dwa-trzy lata wytrzyma i oddam go komuś pod opiekę jak się wprowadzę do nowego domu. Wreszcie będę mógł pomyśleć o nowym aucie.
CROberto
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3992
Dołączył(a): 03.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROberto » 04.12.2016 18:25

Loraq12 napisał(a):
W drodze powrotnej było to samo. Gdy wróciłem auto poszło do serwisu, przetrzepali go we wszystkie strony i nic nie znaleźli, powiedzieli że wymyślam.

Sam nie wiem jak to się stało, ale z czasem nawet te drganie minęło ,ale zaczął wyć mos, to przelało czarę goryczy i łoś został sprzedany.


Można powiedzieć ,że upiekłocisiępiekło... :oczko_usmiech:
pawelg napisał(a):...


Łączę się z tobą w bulu... :wink:

labusm napisał(a):Z duszą na ramieniu wracaliśmy do domu bez klimy....


Chociaż tyle ,że objechałeś... 8) ale beż klimy w takich okolicznościach jest zagrożenie ,że obwody przepalą się kierowcy... :wink:
Mimo wszystko zatrute są wakacje z takimi przygodami... :?

Pozdrav dla wszystkich. :papa:

Btw.
Dawajcie dalej :!:
labusm
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2370
Dołączył(a): 11.12.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) labusm » 04.12.2016 19:28

śmigacz napisał(a):To masz tddi? .


No, to było TDDI. Już go nie mam, sprzedałem w pełni sprawne

Potem była mazda 6 ( Też miałem przygody w Cro, za pierwszym razem musiałem wymienić klocki w Splicie, przegapiłem po prostu, raz wracałem w trybie awaryjnym -niedziela, Austria, pomimo mienia Ass nie kombinowałem, wróciliśmy szczęśliwie. Powodem był zapchany na maxa dpf).

Teraz jest znów mondeo, tyle, że nowe, nie było jeszcze w Chorwacji.
śmigacz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1703
Dołączył(a): 18.09.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) śmigacz » 04.12.2016 19:50

Wiesz właśnie za Mazdą6 się rozglądałem z miesiąc temu no ale żona mnie sprowadziła na ziemię. (najpierw budowa domu) Jaki rocznik miałeś? Ja tak szukałem 6-7 latka maksymalnie. Słyszałem o problemie z korozją głównie. Silnik Pb. Diesli mi wystarczy mam 4 na placu. Chciałbym wrócić do benzyny a jeśli się da to do Lpg. Mondeo też fajny pojazd.
woka
Cromaniak
Posty: 5452
Dołączył(a): 20.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) woka » 04.12.2016 20:07

To może ja o tym "pechu" - w innym ujęciu. :D
Jak długo żyję ( a żyję już ho,ho) to nigdy na trasie nie zawiódł mnie własny samochód. Być może dlatego, że dbam o jego dobry stan techniczny. Dbam nie tylko z okazji wyjazdu na wczasy. To moje "dbanie" to nie coś extra, po prostu normalne patrzenie czy coś nie jest zepsute lub zużyte. Samochody: Toyota, Volvo.
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
BRYKA ZAWIODŁA MNIE NA WAKACJACH - RELACJE...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019