napisał(a) meeg » 07.01.2017 14:38
Jestem już po. To najgorszy bieg jaki w życiu miałam.... Temperatura co prawda poszła troszkę do góry i było tylko minus 17

Niestety dla mnie to za dużo na minusie. Pomimo komina na nosie tak mi się wyziebił, że .... zamarzł, po 2km już go nie czułam, a w połowie, gdy wbiega się w las i zaczyna biec z wiatrem ..... zaczęłam płakać z niesamowitego bólu twarzy i tego nosa. Ból mi rozsadzał dosłownie twarz od środka. Nigdy więcej! Ludzie mówią nie płacz, poprawisz wynik następnym razem, a mi te łzy z bólu same mimowolnie leciały i zamarzały na oczach

O wyniku to nawet nie myślałam, od 3 km biegłam na pół-gwizdka. Przepuszczałam ludzi bo byłam tak odrętwiała, że nie mogłam nogi wyżej podnieść. W sumie na mecie po raz pierwszy w życiu nie dyszałam ze zmęczenia, po prostu wbiegłam i tyle. Wynik czasowy masakra, mimo to byłam 7 w kat. czyli nawet nie najgorzej. Jutro miałam iść na trening Orlenowski ale nie idę, czekam aż temperatura choć trochę się podniesie. A te nakładki z kolcami okazały się rewelacyjne. Bardzo dobrze mi but trzymał się nawierzchni. Ani razu nie zaliczyłam uślizgu, a na podbiegach bardzo fajnie trzymały. Ale to jak piszesz - nie jest trasa górska tylko trail po lesie, trochę jest hopek i jeden dość stromy zbieg i podbieg, no i masa oblodzonych korzeni. Do tego te moje nakładki musiałam nieźle naciągnąć na buty bo były ciut przymałe, ale to chyba dobrze, bo się mocno trzymały. Na trasie widziałam, że ktoś pogubił swoje, więc jeśli się nie dopasuje to spadają.