Apartament w Puli - nie polecam, a w Hvarze jak najbardziej.
napisał(a) ZIBIT » 20.08.2010 20:03
Witam. W czerwcu wybrałem się pierwszy raz do Chorwacji. Starałem się przygotować do tego wyjazdu i nie da sie ukryć, że zaloguj się na cro.pl, aby zobaczyć link to kopalnia wiedzy. Dlatego i ja chciałbym sie podzielić swoimi wrażeniami, tymi dobrymi i tymi złymi. Otóż aparatamenty wykupiłem już w lutym przez gorzowskie Biurze Podróży "Beata" (polecam), tą własciwą firmą, która sprzedała wczasy był Adriatyk sp. z o.o. Pierwszy tydzień spędziliśmy w Hvarze na Hvarze, w apartmencie Pero Radaic. Jak najbardziej polecam to miejsce. Warunki mieszkalne ok. Ładny apartament, dwie łazienki, klimatyzowana kuchnia z aneksem, panoramiczne okno z pięknym widokiem na Wyspy Piekielne. Dodatkowo gospodarz ma w ofercie łódkę za 350HRK z paliwem na cały dzień. Nie jest to jakiś speedboat, ale spokojnie dopłynęliśmy do rzeczonych Wysp Piekielnych i wróciliśmy na Hvar. Apartament jest zlokalizowany w spokojnym miejscu, blisko sklepu, 5 minut spaceru od plaży i 10 minut od centrum. Drugi tydzień mieliśmy wykupiony w Puli na Istrii. Po dojechaniu okazało się, że podany w voucherze adres jest nieaktualnym adresem chorwackiego pośrednika tj. firmy Uniline (nie polecam). Po kilku rozmowach telefonicznych (6zł/min roamingu) znaleźliśmy tą firmę, która przydzielała apartamenty. Pewien nasz niepokój wzbudziły dwie rodziny, które tam zastaliśmy. Okazało się, że jednymi byli Polacy, którzy wykupili apartament przez polskie biuro Holiday. Uniltyline przydzieliło im jakiś "dziadowski" apartament i właśnie czekali na zamianę. Nie wiem co uzyskali. Drugą rodziną byli Niemcy, którzy wykupili apartament z możliwością "zakwaterowania" psa, a panienka z Uniline stwierdziła, że zakwaterowanie psa mają sobie wybić z głowy. Następni w kolejce do przydziału byliśmy my. Pomyślałem, że nasi poprzednicy wyczerpali limit pecha na ten dzień. Jakże się pomyliłem. Dosptaliśmy przydział w domu przy ul. Mardeganijeva 34. Na miejscu okazało się, że jest to dom w zabudowie szeregowej wśród setek innych domów. Już sama okolica nie zwiastowała wypoczynku. Nasz pseudoapartament to był już hit "dziadostwa". Ciemne pokoje, kuchnia ze starymi rozpadającymi się meblami, granki bez uchwytów, prysznic + stara wanna + "kibelek" + marna szafka łazienkowa w jednym pomieszczeniu. Wystrój i wyposażenie tego pseudoapartamentu napewno pamiętają czasy Josipa Broz Tito. Aha, z pseudoapartamentu 1,5km do plaży i 3km do centrum Puli. Nie pomogły telefony do Polski do Adriatyka (przypominam: 6zł/min roamingu) ani pertraktacje w Uniline. Alternatywa była taka, że bierzemy to co na przydzielono albo nic. Wybraliśmy to drugie i zdegeustowani wróciliśmy do Polski. Nic innego nie szukaliśmy, mieliśmy dość tej Puli. tydzień na Hvarze był wspaniały pod każdym względem i to nam rekompensowało porażkę w Puli. Okazuje się, że Adriatyk sprzedając apartamenty tak naprawde nie wie co przydzieli Uniline. Oczywiście po powrocie złożyliśmy reklamację i ku naszej satysfakcji po prawie dwóch miesiącach dostaliśmy list z Adriatyka list z przeprosinami i co najważniejsze zwrot kosztu pseudoapartamentu w Puli. Miłym gestem właścicielki gorzowskiego Biura Podróży "Beata" był zwrot gotówki od ręki pomimo nie otrzymania jeszcze zwrotu z Adriatyka. Jaki z tego morał ? Nie kupować kota w worku. O ile w Hvarze było wiadomo co bierzemy (internet) o tyle w Puli był typowy kot w worku. Dlatego radzę dopytywać się w biurze podróży co kupujemy, pytać na forum, a unikniecie naszej wpadki. Cóż, czasami trzeba zapłacić frycowe. Pozdrawiam.