Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

W krainie uśmiechu

60% ludności świata żyje w Azji. Chiny są tak szerokie, że naturalnie powinny przeciąć do 5 oddzielnych stref czasowych, ale mają tylko jedną - narodową strefę czasową. Obywatele Singapuru, Korei Południowej i Japonii mają najwyższe średnie IQ na świecie.
W Azji znajduje się najwyższy punkt na lądzie – Mount Everest (8848 m n.p.m.) oraz najniżej położony punkt – wybrzeże Morza Martwego (430,5 m p.p.m.). Spośród 10 najwyższych budynków na świecie 9 znajduje się w Azji.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 05.12.2025 08:34

_Piotrek_ napisał(a):Super. Kolejna, niebanalny kierunek i relacja. Coraz częściej spoglądam w tamtą stronę, Kambodża w połączeniu z Tajlandią to idealny duet, oby tylko spokojnie było. Kilka ładnych lat temu kupiłem przewodnik National Geographic po Kambodży za jakieś śmieszne kilka złotych na wyprzedaży, "my wife" popatrzyła wtedy na mnie dosyć dziwnie, ale powstrzymała się od komentarza (teraz już tego nie pamięta), poczułem się trochę speszony, ale w ostatnim czasie już nawet do niego zajrzałem i zaczeliśmy o tym kierunku rozmawiać. Pewne porady się zdezaktualizowały, na szczęście meritum od setek lat pozostaje w zasadzie niezmienne Co prawda bilety na tamtym kierunku (Tajlandia) podrożały znacząco (a w sumie gdzie nie podrożały?), ale mam nadzieję że uda nam się tam kiedyś wybrać.


Bilety do Azji rzeczywiście tanie nie są. Nawet poza sezonem (czyli w nasze wakacje :lol: ). Jednak konkurencja na tych kierunkach jest dość spora i można trafić fajne promocje. Ostatnio mocno rozpycha się na tych kierunkach Air Arabia i czasem mają naprawdę dobre ceny. Z drugiej strony na miejscu ceny jak dla Europejczyków (nawet nie super zamożnych) są bardzo przyjazne więc ostatecznie jak na egzotyczne wakacje nie jest tak źle.


_Piotrek_ napisał(a):Będę zaglądał i mam nadzieję wracał do relacji.


Super - bardzo się cieszę. Kolejni czytelnicy dopingują do tego żeby dalej pisać...

Aglaia napisał(a): Świątynia jest niesamowita – ilość poziomów i zakamarków powoduje, że naprawdę można się trochę zgubić. Czuję się trochę jak w grze komputerowej gdzie po przejściu przez kolejne drzwi czeka na człowieka następny poziom.


_Piotrek_ napisał(a):Pamiętam jak lata temu grałem w Tomb Raidera, Angkor też tam był, a i film w Angkor i Bayon był podobno kręcony.


Najsłynniejsza świątynia z Tomb Raidera jeszcze będzie. Zostawiliśmy ją sobie na sam koniec. Taka wisienka na torcie :-) .

Aglaia napisał(a):Chyba wiem o czym piszesz , bo u nas też to zjawisko wystąpiło , po trzech dniach zwiedzania kilku antycznych miast z rzędu nastąpił przesyt , "zmęczenie materiału" mimo że kolejne do zobaczenia miejsca były z toplisty , to zapragnąłem plaży , morza i nic więcej :lol:


Tak czasem bywa. Poza tym przy całym Angkorze te słonie wypadają akurat blado. Ale są w centralnym punkcie, nie trzeba do nich jakoś daleko jechać - jak już się zwiedza Bayon to taras jest właściwie tuż obok więc bez specjalnego wysiłku można pójść, zobaczyć i wyrobić sobie własne zdanie.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 08.12.2025 10:05

Na parkingu spotykamy się z naszym kierowcą i jedziemy dalej. Czeka nas jedna z najsłynniejszych świątyń Angkoru – znana z filmu Tomb Rider świątynia Ta Prohm. Ta sława ma swoją cenę – jest tu dużo ludzi, szczególnie, że godzina jest już taka, że chyba wszyscy co chcieli zdążyli wstać :lol: . Pozytyw tej sławy jest taki, że świątynia jest całkiem dobrze odnowiona – podobno nawet sama Angelina J. sypnęła groszem (a raczej dolarem) na jej renowację.

IMG_8945.JPG
IMG_8948.JPG
IMG_8952.JPG
IMG_8955.JPG
IMG_8957.JPG
IMG_8959.JPG
IMG_8962.JPG
IMG_8966.JPG
IMG_8973.JPG
IMG_8974.JPG
IMG_8977.JPG
IMG_8980.JPG


Ta Prohm była ostatnim miejsce w Angkor, które chcieliśmy zobaczyć. Kierowca odwozi nas do hotelu (przy okazji ustaliliśmy, że załatwi nam transport na lotnisko ale już nie tuk tukiem tylko autem). Mamy niezły fart bo na miejscu jesteśmy chwilę przed 11 więc łapiemy się jeszcze na hotelowe śniadanie :D .
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 10.12.2025 09:19

Po takim wysiłku pozwalamy sobie jeszcze na chill w basenie. Potem krótka wycieczka na miasto celem zakupu pamiątek. W tym celu udajemy się na targ gdzie można kupić wszystko. Ceny podobne jak w Bangkoku ale dzieciaki wybrały sobie coś czego w Bangkoku podobno nie widziały. W mieście typowo południowo-azjatycki pierdzielnik.


IMG_9000.JPG
IMG_8999.JPG
IMG_8998.JPG
IMG_8997.JPG
IMG_8996.JPG
IMG_8995.JPG
IMG_8989.JPG


Obiad jemy w sprawdzonej knajpce w pobliżu hotelu i jedziemy na lotnisko. Kierowca zakontraktowany przez naszego przewodnika z Angkor jest bardzo miły. Opowiada nam trochę o życiu w Kambodży, rozprawiamy o cenach durianów (very expensive) i mango (w kwietniu/maju jak jest sezon "very cheap" - podobno pół dolara za kg. Chłop nie mógł uwierzyć jak mu mówiliśmy ile u nas kosztuje mango...).

Nowe lotnisko w Siem Reap jest bardzo duże. Wybudowali je Chińczycy i ewidentnie jest nastawione na rozwój. Na razie nie wykorzystują chyba nawet ¼ jego potencjału. W czasie kiedy czekaliśmy na nasz lot (który nota bene był opóźniony) były chyba 2 operacje. Ale przynajmniej jest cisza i spokój a na korytarzach można w piłkę grać ;-) .

20250717_181036.jpg


Około 22 lądujemy w BKK. Hotel tym razem mamy tuż przy lotnisku – przemieszczamy się tam hotelowym shuttle busem. Idziemy spać bo kolejnego dnia czekają nas nowe wrażenia.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 12.12.2025 09:24

Rano możemy trochę dłużej pospać – właściwie nigdzie nam się nie spieszy. Mąż wstaje wcześniej i jedzie na lotnisko odebrać zamówiony samochód. Jak ja z dzieciakami zjem śniadanie on już jest z powrotem. Pakujemy manatki do całkiem zgrabnej i w miarę nowej Corolli i jedziemy na podbój Tajlandii.

Najpierw czeka nas przeprawa przez Bangkok – musimy przejechać miasto ze wschodu na zachód. Nie jest to zbyt skomplikowane bo stolica jest otoczona siecią wielopasmowych autostrad i dróg szybkiego ruchu. Niektóre są płatne. Albo trzeba wykupić jakieś specjalne urządzenie (coś jak nasze via tool?) albo płacimy gotówką. Dla nas siłą rzeczy dopuszczalna jest jedynie ta druga opcja. Dlatego czasami stoimy trochę na bramkach.

Naszym celem są okolice Kanchanaburi – około 160 km na zachód od BKK. Po drodze zatrzymuje się w Wat Phran Phran – zwanej również świątynią smoka albo węża.

To dość nietypowa buddyjska świątynia. Ma 16 pięter, okala ją duży smok przez którego wchodzi się na górę (część trasy można pokonać windą za drobną opłatą bodajże 10 batów). Wejście – co łaska nie mniej niż chyba 100 batów. Za córkę nic nie chcieli. Ponieważ to świątynia to trzeba ściągnąć buty – warto mieć skarpetki bo miejsce nie grzeszy czystością. Przy wejściu tradycyjne portrety rodziny królewskiej. Tu po lewej poprzedni król z małżonką, po prawej obecny również z żoną.

IMG_9003.JPG


W środku i dookoła mnóstwo smoczych motywów.

IMG_9059.JPG
IMG_9044.JPG
IMG_9036.JPG
IMG_9034.JPG
IMG_9030.JPG
IMG_9019.JPG


Z góry fajny widok na Bangkok.

IMG_9017.JPG


Ciekawe miejsce jak ktoś jest w okolicy ale specjalnie bym tu nie jechała :rotfl: .
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 15.12.2025 09:49

Jedziemy dalej w kierunku Kanchanaburi. Naszym celem jest słynny most na rzece Kwai – znany z historii, książki a najbardziej pewnie z filmu. Obecny most to oczywiście rekonstrukcja ale ciągle jest w użyciu. Można po nim spacerować a kilka razy dziennie przejeżdża po nim pociąg i wtedy wszyscy cykają fotki i kręcą filmiki.

IMG_9069.JPG
IMG_9071.JPG
IMG_9072.JPG
IMG_9079.JPG
IMG_9083.JPG
IMG_9093.JPG
IMG_9104.JPG
IMG_9115.JPG
IMG_9116.JPG
IMG_9120.JPG


W okolicy mostu jest mały targ – można kupić pamiątki, ciuchy, jakiś street food. Ogólnie całkiem fajna atmosfera panuje w tym miasteczku. Jak ktoś jest większym maniakiem historii II W.Ś. może też odwiedzić cmentarz wojenny i muzeum upamiętniające budowniczych mostu. My aż tak wielkimi fanami historii nie jesteśmy więc odpuszczamy te atrakcje.

Jedziemy dalej na nocleg w Legacy River Kwai Resort. Tam, kolejnego dnia czekają nas następne atrakcje.
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 1132
Dołączył(a): 27.02.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 15.12.2025 23:26

A na pograniczu znowu niespokojnie :(, oby kraina uśmiechu nie pogrążyła się w mroku.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 16.12.2025 09:09

Tam co jakiś czas iskrzy. Jak my byliśmy to też akurat było niespokojnie. A wszystko przez jedną, niefortunnie położoną świątynię :glupek: .
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 17.12.2025 11:06

IMG_9303.JPG


Nasz kolejny dzień to tzw. całodniowy Elephant Experience Day w Samboon Legacy Foundation.

Zależało nam na jakieś zwierzęcej atrakcji dla dzieciaków. Tajlandia słynie z tzw. sanktuariów słoni jednak wiele z nich jest raczej nastawionych na zysk niż dobrostan tych zwierząt (karmienie z ręki, kąpiele z turystami nie mówiąc już o przejażdżkach na słoniach). W końcu udało mi się wyszukać kilka miejsc, które sprawiały wrażenie, że działają w etyczny sposób. Ostatecznie nasz wybór padł właśnie na Samboon Legacy Foundation – ceny mają całkiem rozsądne, ciekawy program i byli nam najbardziej po drodze. Sanktuarium reklamuje się jako hands-off i tak rzeczywiście było. Do słoni mają dostęp jedynie ich opiekunowie tzw. mahuci. To emigranci z sąsiedniej Birmy z plemienia Karenów (tych od kobiet z obręczami na szyjach). Nawet wolontariusze nie dotykają słoni (a przynajmniej taka jest oficjalna wersja). Jeśli ktoś chce pogłaskać słonika musi poszukać innego miejsca.
Dzień zaczynamy od spotkania z wolontariuszką - jest nią sympatyczna Angielka, którą los rzucił do Australii a gdy tam znużyło ją życie korposzczura ruszyła w świat i aktualnie pomaga słoniom.

Fundacja ma pod opieką 4 bardzo stare słonie (a raczej słonice). Poznajemy ich historie i mamy okazję poobserwować z bliska.

IMG_9129.JPG
IMG_9132.JPG
IMG_9145.JPG


Gotujemy też jedzenie-ryż dla słoni – żeby mieszać w takim garze trzeba mieć naprawdę krzepę :lool: .

IMG_9164.JPG



Potem, razem z grupą innych odwiedzających i wolontariuszy jedziemy na plantację bananowców ścinać młode drzewka na posiłek dla słoni – ta część programu wyjątkowo kręci nasze dzieciaki.

IMG_9196.JPG
IMG_9197.JPG


Jak już zetniemy odpowiednią porcję zieleniny wracamy do ośrodka - słonie dostają swój lunch.

IMG_9207.JPG


Potem sami idziemy coś zjeść.

Po lunchu czeka nas wizyta w mini-muzeum (super bo akurat się rozpadało), potem tniemy arbuzy na słoniową sałatkę i robimy papier ze słoniowej qpy.

IMG_9223.JPG
IMG_9217.JPG


Potem znów idziemy karmić słonie.

IMG_9259.JPG


A na koniec mamy okazję obserwować kąpiel w rzece.

IMG_9284.JPG
IMG_9283.JPG


Po kąpieli słoniki lubią …. popluskać się w błocie – jak dzieci :rotfl: .

IMG_9321.JPG
IMG_9313.JPG


Popołudniu żegnamy się z naszą opiekunką i jedziemy w kolejne miejsce – nie mamy daleko. Przemieszczamy się około 80 km w kierunku wodospadów Erawan.
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17090
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 17.12.2025 11:09

Podzielisz się namiarami na inne wynalezione przez Ciebie miejsca?
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 17.12.2025 11:31

Rozważaliśmy jeszcze te dwa miejsca:

Boon Lott’s Elephant Sanctuary - https://www.blesele.org/
https://maps.app.goo.gl/KGoSQ6oE6TfnBN1F9

Wildlife Friends Foundation Thailand (WFFT)
https://maps.app.goo.gl/45Pnkhn9X4R825b27
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17090
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 17.12.2025 12:56

Dzięki.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 18.12.2025 09:16

Kolejny dzień przeznaczyliśmy na eksplorowanie Parku Narodowego Erawan.

To miejsce w górach gdzie można podziwiać górską rzekę tworzącą bodajże 7 malowniczych wodospadów. Pod wodospadami można się kąpać a dodatkową atrakcją są rybki robiące darmowe fish spa dla stóp.

Niestety ten punkt programu wypadł w niedzielę i nijak nie było możliwości go przełożyć (jakbym nie kombinowała wypadało w weekend) więc nie udało się uniknąć tłumu ludzi. Miejsce jest położone stosunkowo blisko Bangkoku więc w weekendy jest dość oblegane.

Jak przyjechaliśmy rano to nie było jeszcze zbyt wielu ludzi. Płacimy za wstęp. Wypożyczamy kapoki (obowiązkowe) i idziemy. Co jakiś czas zatrzymujemy się żeby popluskać się w rzece.

Najfajniej było chyba pod drugim wodospadem. Im bardziej w górę tym więcej ludzi ale za 5 poziomem znowu zrobiło się luźniej.

Pierwszy wodospad (a raczej jego podnóża bo sam wodospad jest prawie niewidoczny).

20250720_090302.jpg


Drugi

20250720_094221.jpg


Trzeci (i to co po drodze do niego)

20250720_131818.jpg


20250720_132130.jpg


Czwarty (i to co po drodze do piątego)

20250720_133135.jpg
20250720_133504.jpg
20250720_134250.jpg


Piąty

20250720_134550.jpg


Szósty – tu też było fajnie, mało ludzi, dość płytka woda więc można było w miarę bezpiecznie brodzić.

20250720_140240.jpg
20250720_135642.jpg


Siódmy

20250720_141635.jpg
20250720_141619.jpg
20250720_141425.jpg


Samo dojście do 7 wodospadu od parkingu zajmuje około godziny. Ale jak chce się popluskać tu i tam to już zdecydowanie dłużej :lol: .

Przyjazd tu w porze deszczowej jest dobrą decyzją bo wodospady są pełne wody. W porze suchej (szczególnie pod koniec) górna część (7 a czasem podobno i 6 wodospad) jest wyschnięta więc wrażenia są słabsze.

Wchodząc do wody trzeba bardzo uważać bo kamienie są wyjątkowo śliskie. Dzień wcześniej w Samboon w naszej grupie była dziewczyna, która niefortunnie poślizgnęła się na kamieniu i złamała rękę. Inna wolontariuszka pokazywała biodro we wszystkich odcieniach zieleni i fioletu – również efekt upadku na śliskim kamieniu właśnie w tym miejscu.

Z upływem dnia ilość ludzi w Parku maleje. Przy 6 wodospadzie zrobiliśmy sobie dłuższy postój i przez większość czasu byliśmy sami.

Wychodzimy niedługo przed zamknięciem. Na straganach przy parkingu kupujemy picie i jedzenie i jedziemy dalej. Naszym celem jest Sukhothai. Nie zakładamy, że dojedziemy tam jeszcze tego samego dnia. Jak już wiemy ile czasu zostało nam do zmroku rezerwujemy nocleg gdzieś po drodze.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 19.12.2025 11:07

Kolejny dzień to dalsza droga do Sukhothai. Około południa meldujemy się na miejscu. Parkujemy samochód pod parkiem archeologicznym ale najpierw idziemy coś zjeść. Znajdujemy jakąś knajpę z całkiem dobrymi ocenami, przy głównej ulicy. Za obiad dla całej rodziny zapłaciliśmy równowartość niespełna 40 zł. – było tak drogo tylko dlatego, że mąż zamówił piwo, które kosztowało równowartość ponad 10 zł. :lezekwicze:

Posileni idziemy wypożyczyć rowery. Wypożyczalni jest mnóstwo. Specjalnie się nie różnią ceną ale nie wszędzie są rowery w dziecięcych rozmiarach. Znajdujemy taką, która ma pełny asortyment. Dobieramy jednoślady i jedziemy zwiedzać. Ostatecznie nasze rumaki prezentowały się tak.

IMG_9383.JPG


Ich jakość była zdecydowanie lepsza niż w Meksyku i w Belize (jeśli ktoś pamięta moją zeszłoroczną relację).

Wypożyczenie roweru w tym miejscu ma sens – park archeologiczny jest dość spory ale zdecydowanie mniejszy niż Angkor, obejście wszystkiego na nogach byłoby jednak dość męczące, rower trochę to przyspiesza.

Sukhothai to stolica pierwszego państwa tajskiego. Istniało ono od 1238 do 1438 roku. Pozostałości dawnej stolicy można obecnie zwiedzać w mieście o tej samej nazwie. Część jest położona w granicach tzw. parku archeologicznego, część poza nim. Na mapie wygląda to tak:

IMG_9440.JPG


My skupiamy się na parku archeologicznym. Tu to już kompletnie nie pamiętam jak te świątynie się nazywały więc będzie taki misz-masz zdjęciowy.

IMG_9431.JPG
IMG_9426.JPG
IMG_9418.JPG
IMG_9402.JPG
IMG_9398.JPG
IMG_9388.JPG
IMG_9377.JPG
IMG_9353.JPG


Na miejscu jest jakiś punkt gastro jakby komuś zabrakło picia albo koniecznie potrzebował jedzenia.

Podjeżdżamy też do jednej świątyni poza murami.


IMG_9464.JPG
IMG_9457.JPG


W drodze powrotnej zahaczamy o jeszcze jedną świątynię (ekstra słonie - lepsze niż w Angkor :lol: ).

IMG_9485.JPG


Miałam na swojej liście jeszcze jedno miejsce ale pod koniec zwiedzania dość mocno się rozpadało i postanowiliśmy wracać.

Miejsce kojarzy mi się z Angkor ale jest zdecydowanie mniejsze i spokojniejsze - spokojnie można ogarnąć w jedno popołudnie. Ma swój urok.

Jak już wszystko zobaczyliśmy oddaliśmy rowery i pojechaliśmy na nocleg. Dzieciaki z tatą poszły na basen, ja zamówiłam sobie tajski masaż – fantastyczne doświadczenie :serduszka: . Trochę żałuję, że tak późno się zdecydowałam…
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 22.12.2025 09:58

Kolejnego dnia planowaliśmy pojechać do Si Satchanalai . To dawne duchowe centrum Tajlandii (z czasów gdy stolicą było Sukhothai) położona 60 km na północ od Sukhothai. Potem mieliśmy wracać na południe bo nocleg zaplanowaliśmy w Ayuthaya.

Ostatecznie Si Satchanalai odpuściliśmy. Po poprzednim dniu mieliśmy już trochę dosyć kamieni a w planach były też te w Ayuthaya. Poza tym pogoda nie zachęcała – było pochmurno i zbierało się na deszcz. Zresztą już jak jedliśmy śniadanie zaczęło podać i deszcz towarzyszył nam właściwie przez całą drogę.

Po drodze zatrzymaliśmy się w Wat Muang żeby obejrzeć największego siedzącego Buddę. Ten punkt programu zaplanowało nasze starsze dziecko, które lubi wszystko co naj…. W oryginale Budda jest złoty ale akurat był żółty bo był w remoncie.

Nie ma co – duży jest.

IMG_9511.JPG
IMG_9520.JPG
IMG_9521.JPG
IMG_9528.JPG


Pod nim jest jakaś mniejsza świątynia cała w srebrnych światełkach.

IMG_9518.JPG
IMG_9516.JPG
IMG_9513.JPG


A dookoła mnóstwo jakiś dziwnych figurek, które nie do końca wiadomo co mają symbolizować. Całość sprawiała na nas dość kiczowate wrażenie.

IMG_9519.JPG
Załączniki:
IMG_9530.JPG
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1848
Dołączył(a): 03.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aglaia » 30.12.2025 10:17

Ayuthaya to dawna stolica królestwa Ayuthaya, które obejmowało większość terenów współczesnej Tajlandii. W czasach największej świetności mieszkało tam około miliona osób. Do dziś zachowało się sporo dawnych świątyń ale są porozrzucane po całym mieście. Niektóre pozostałości stoją sobie po prostu przy ulicy albo zrobili wokół nich rondo.

IMG_9535.JPG



IMG_9724.JPG


Początkowo planowaliśmy wypożyczyć rowery bo część świątyń położonych w centrum łączy ścieżka rowerowa ale tajscy kierowcy nic sobie nie robią z jej obecności – w zależności od okoliczności służy ona jako dodatkowy pas ruchu, parking, postój tuk-tuków, miejsce do postawienia straganu. Ostatecznie zwiedzamy pieszo a do dwóch dalszych świątyń podjeżdżamy autem.

Tu jest sporo ludzi i zwiedzanie nie jest zbyt komfortowe. Dodatkowo pada deszcz. Pierwsze dwie świątynie są położone tuż obok siebie w samym centrum:

IMG_9618.JPG
IMG_9601.JPG
IMG_9597.JPG
IMG_9593.JPG
IMG_9556.JPG
IMG_9541.JPG
IMG_9539.JPG


W trzeciej jest luźniej i chyba najbardziej nam się podoba.

IMG_9671.JPG
IMG_9635.JPG


Do ostatniej w ogóle nas nie wpuścili chociaż byliśmy 5 minut przed zamknięciem i w środku byli jeszcze ludzie.

IMG_9674.JPG


Po wszystkim jedziemy do hotelu. Chwila relaksu w basenie i idziemy spać.

Kolejnego dnia odwiedziliśmy jeszcze jedną świątynię w Ayuthaya. Taką, która słynie z posążków buddy, które często są ubierane w złote lub pomarańczowe szaty co bardzo ładnie wygląda. Tym razem większość była „na golasa” ale i tak bardzo nam się tu podobało. To, naszym zdaniem, najlepsza świątynia w mieście.

IMG_9711.JPG
IMG_9698.JPG
IMG_9689.JPG
IMG_9684.JPG
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Azja


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
W krainie uśmiechu - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2026 Wszystkie prawa zastrzeżone