Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Upalny wrześniowy Peloponez 2012

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 15.10.2012 12:20

Ciekawa ta mglista scenografia :wink: - w końcu słoneczna letnia Grecja - to oczywista oczywistość :wink: :D

Jak czytałam o Waszych spontanicznych miłych spotkaniach z tambylcami - to sobie pomyślałam, że to jeden z tych argumentów, dla których warto być takim podróżniczym "luzakiem" :D

pozdrawiam
:D
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 15.10.2012 14:39

klopot napisał(a): tam na południu Europy można poczuć smak prawdziwego arbuza

Aż mi ślinka pociekła na wspomnienie tych pyszności! Najsłodszy i najbardziej soczysty :P był 10-kilowy arbuz, jaki kupiliśmy na przydrożnym straganie gdzieś niedaleko Sparty.



Tymona napisał(a): to jeden z tych argumentów, dla których warto być takim podróżniczym "luzakiem"

To oczywiście jedna z WIELU zalet takiej formy podróżowania :) .
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 15.10.2012 15:05

W drodze z Meteorów do autostrady:

Obrazek

Obrazek

Tunele na A2, bramka za 2 euro… No a potem drogą nr 5 (z krótkimi fragmentami budowanej autostrady) na wschód - kierunek Arta…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Porcja zwiedzania na ten dzień została już załatwiona, toteż to Arty nie zjeżdżamy...
Jakiś postój jednak by się przydał :wink: … Może kawka? Najlepiej własna i to z widokiem na morze! A że właśnie przejeżdzaliśmy wzdłuż zatoki Ambrakijskiej, zdecydowaliśmy nie zwlekać dłużej. Zwłaszcza, że była to już odpowiednia pora także na jakiś obiadek, a ten wyjątkowo :) mieliśmy ze sobą. Leczo (jedyne domowe danie obiadowe, jakie ze sobą zabraliśmy) miało być zjedzone poprzedniego dnia, ale ze względu na deszczową aurę podczas przejazdu przez Macedonię - nie wyszło. Teraz przydało się bardzo!

Obrazek

Zatoka Ambrakijska jest niemal całkowicie otoczona lądem, a jej północne wybrzeża (te, którymi wiodla nasza trasa) są :roll: bagniste, przez co raczej niezbyt sprzyjające zatrzymaniu się. Ponadto przy głównej drodze parkingi są mocno :mrgreen: zaśmiecone, więc picie kawki w takich warunkach byłoby koszmarem.,,
Dojazd aż do Amfilochii (już przy samym końcu zatoki) skończyłby się kawką w kafenionie :wink: , musieliśmy więc zatrzymać się wcześniej. Gdy więc w miejscowości Anixiatiko (a może Aniixiatiko? – tak samo jak Kulki, wciąż dziwimy się wieloma brzmieniami tych samych greckich nazw – o ile ich zapis „po naszemu” może być usprawidliwiony, to oryginalne różne napisy greką już nieco szokują, zwłaszcza na drogowskazach ustawionych w niewielkiej od siebie odległości) zobaczyliśmy strzałkę z nazwą „paralia”, nie wahaliśmy się ani minuty. Jakiekolwiek byłoby to miejsce, na pewno będzie lepsze od przydrożnego parkingu!

Droga dojazdowa do tej plaży jest mocno zakurzona ,a pod sam koniec trzeba przejechać przez bardzo niepewnie wyglądający mostek nad jakąś zieloną wodą. Fotki mostku nie mam, ale musicie uwierzyć na słowo, ze mógł budzić nasze obawy. Skoro jednak nie był zawieszony nad przepaścią, postanowiliśmy zaryzykować :wink: . Jak się okazało, słusznie! Nie było tragicznie, a w tamaryszkach na plaży stał kamper na holenderskich blachach, więc cięższe od naszego pojazdy również sobie poradziły :) .

Obrazek
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 15.10.2012 16:54

Plaża, jak plaża… Z pewenością nie chciałabym spędzić tutaj :roll: całego urlopu, ale gdyby nam przyszło tutaj przenocować, źle by nie było :) .

Obrazek

Obrazek

Zwłaszcza po sezonie! Parasolki były pozwijane, z plażowej tawerny ostała się tylko konstrukcja, ale :idea: woda w prysznicu była, a z boku przy dróżce na wysokości „tawerny” nawet mały przybytek z umywalką ze słodką wodą. Takie udogodnienia :roll: nie zawsze trafiały nam się podczas kolejnych dni podróży...
Tyle, że na ten dzień noclegowo już wybraliśmy Peloponez!

Obrazek

Obrazek

Kawka i leczo w takich okolicznościach przyrody (bagienek obok na szczęście niewiele, więc nie było :) charakterystycznego zapaszku) smakowały wyśmienicie.
No bo jak mogły nie smakować, kiedy tak mocno radowaliśmy się spotakaniem z ciepłym morzem 8) po ubiegłocznej „zdradzie”?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mały porcik w pobliżu:

Obrazek

Obrazek

Namiary GPS na naszą pierwszą lądową grecką plażę: 38° 58' 11" N - E 21° 9' 1" E

Obrazek
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 15.10.2012 17:08

Wypoczęci, pojechaliśmy dalej…

Obrazek

Pierwsze widoki na most Rio-Antirrio, którym wkrótce przejechaliśmy uiszczając :roll: niebagatelną kwotę 13,20 euro…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tak oto powitaliśmy PELOPONEZ
Ostatnio edytowano 15.10.2012 17:49 przez dangol, łącznie edytowano 1 raz
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 15.10.2012 17:23

Trzeba było jeszcze tylko znalźć jakieś godne miejsce na pierwszą noc na półwyspie. Najlepiej, nie całkiem blisko Patry… Natomiast ze względu na „olimpijskie” plany złombolowe, nie mogło to być zbyt daleko na południe, bo wówczas :roll: musielibyśmy cofać się do Olimpii. Zresztą, zbyt daleko i tak byśmy nie dojechali :wink: , bo godzina była coraz późniejsza, a szukanie spania po ćmaku nie bardzo nam się uśmiechało. Znów trafić na stację paliw? Lepiej jednak blisko morza :) !

Z powyższych względów postanowiliśmy poszukać plaży w centralnej części półwyspu Kyllini, mniej więcej na wysokości Kastro Kyllini. Dotarliśmy tam tuż przed zachodem słońca…

Obrazek

O tym, gdzie konkretnie znaleźliśmy nocleg, będzie :idea: w kolejnym odcinku. Na razie tylko przebieg poniedziałkowej trasy:

Obrazek

Trasa (dzień 3) wyniosła 439 km.
Czas przejazdu: Orthovouni 8:30 – Meteory zwiedzanie do ok. 12:30 – zjazd z autostrady A2 w pobliży Joanniny 14:10 - Anixiatiko, odsapka w podrózy do 16:30 - most Rio-Antirrio ok. 18:00 - plaże Kastro Kyllini 19:30.


Nie do końca byliśmy przekonani, czy uda nam się uniknąć kempingu… Zjeżdzając do morza ze wzgórza na którym rozłożyła się miejscowość Kastro, widzieliśmy powiem :? zbyt dużą ilość tablic kierujących do różnorakich ośrodków wypoczynkowych, kempingów też było wymienionych kilka… Cóż, będzie jak będzie!

Po zjechaniu do drogi wiodącej wzdłuż morza, wybraliśmy kierunek w prawo, gdyż w tę stronę tabliczek kierunkowych było mniej.. Tyle, że kempingi :roll: aż dwa! Lepszy jednak taki nocleg (a z pewnością tańszy), niż jakikolwiek beach resot & spa…

Minęliśmy wjazd na kemping Melissa… Nie wyglądał na szczęście jak moloch, ostatecznie moglibyśmy spędzić tu jedną nockę…
Troszkę za nim był zjazd w kierunku morza do jakiejś tawerny… Miejsca obok nie było zbyt wiele :( , ale wysiedliśmy aby przyglądnąć się z bliska i pomyśleć, co dalej?

Obrazek

Całkiem przyjemnie, ale zostać na noc to się tu raczej :? nie uda…
ania77
Croentuzjasta
Posty: 329
Dołączył(a): 17.04.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) ania77 » 15.10.2012 19:53

dangol napisał(a): (...) tak samo jak Kulki, wciąż dziwimy się wieloma brzmieniami tych samych greckich nazw – o ile ich zapis „po naszemu” może być usprawidliwiony, to oryginalne różne napisy greką już nieco szokują, zwłaszcza na drogowskazach ustawionych w niewielkiej od siebie odległości (...)


Będąc w 2007 roku na Peloponezie zatrzymaliśmy się na kilka dni w pewnej miejscowości mniej więcej w pół drogi między Methoni a Koroni. Do tej pory nie wiemy, jak brzmi prawidłowa nazwa miejscowości:) Wersji, z którymi zetknęliśmy się na miejscu było pięć: Finikunda, Finikunta, Finikounda, Finikounta i któraś z tych już wymienionych dodatkowo z "s" na końcu:)

Z resztą miejscowość przy moście na zdjęciach powyżej też była opisywana jako Antirio albo Andirio:)

A tak w ogóle to świetna relacja:) Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy:)
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13118
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 15.10.2012 21:13

dangol napisał(a):Wypoczęci, pojechaliśmy dalej…

... na zapewne długo wyczekiwane spotkanie ze słońcem :cool:

dangol napisał(a):Pierwsze widoki na most Rio-Antirrio

z miejsca, które ewidentnie narzuca się samo, gdy dojeżdża się z tamtej strony :)
Myśmy stali w tej sporej zatoczce już 2 razy, z tym, że podczas razu pierwszego, bardziej niż podziwianiem mostu, umysł mój zajmowało sprawdzanie, czy uszkodzone podczas zderzenia z psem :? auto jeszcze trzyma się kupy :roll:

Plaże Zatoki Ambrakijskiej z pewnością nie są tymi najlepszymi jakie Grecja zaoferować może :wink: , no ale utrudzonym drogą przybyszom z Dalekiej Północy zawsze mogą się jak widać przydać :)

dangol napisał(a):tak samo jak Kulki, wciąż dziwimy się wieloma brzmieniami tych samych greckich nazw – o ile ich zapis „po naszemu” może być usprawidliwiony, to oryginalne różne napisy greką już nieco szokują

Nas po raz pierwszy zszokowały już tak porządnie w tamtym roku w Kilini właśnie, gdy szykowaliśmy się do odpłynięcia na Kefalonię. Obok siebie stały 2 promy których portem macierzystym był dobrze znany, aczkolwiek różnie zapisany Pireus 8O :roll: :?

Pozdrawiam
ania77
Croentuzjasta
Posty: 329
Dołączył(a): 17.04.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) ania77 » 15.10.2012 22:00

kulka53 napisał(a): (...) Obok siebie stały 2 promy których portem macierzystym był dobrze znany, aczkolwiek różnie zapisany Pireus 8O :roll: :?

Pozdrawiam


Może płynęły różnymi trasami i dlatego nazwa portu docelowego była różna:)
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3514
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 16.10.2012 08:16

dangol napisał(a):Pierwsze widoki na most Rio-Antirrio, którym wkrótce przejechaliśmy uiszczając :roll: niebagatelną kwotę 13,20 euro…

Dla przejażdżki wspaniałym cudem mostowym warto wydać te parenaście euro. Nie wspominam jak skraca drogę na Peloponez. Zdjęcia robione podczas przejazdu są dowodem na to jaka to jest niesamowita frajda. A most i z daleka i z bliska robi wrażenie znacznie większe niż nasz Rędziński (na mnie).
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 16.10.2012 17:30

Zanim zapadła decyzja co do kempingu, postanowiliśmy przejść się trochę plażą o zachodzie słońca? Chwila ulotna, jakże taką przegapić? Zwłaszcza TAKI zachód, z Wyspami Jońskimi w tle!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

1Obrazek

Obrazek

Pomysł okazał się dobry, gdyż ciut dalej była kolejna tawerna, a obok na nadmorskiej skarpie (niezbyt wysokiej) całkiem spory plac, na którym stało ze trzy kampery… Przytulimy się do nich :wink: ?

Obrazek
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 16.10.2012 17:56

Wróciliśmy po auto, a potem ustawiliśmy się w strategicznym miejscu. Następnie poszliśmy do tawerny - od czasu do czasu trzeba przecież :wink: wspomóc Greków w kryzysie.

Tego wieczora smakowaliśmy sałatkę grecką, kalmary i suflaki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy okazji spytaliśmy pana tawernianego, czy nie ma nic przeciwko temu, abyśmy przenocowali tuż obok. Oczywiście, że nie miał... Skoro tak, to do jadła zamówiliśmy także karafkę wina :)

Obrazek

Póżniejsze rozmowy z naszymi sąsiadami z kamperów wykazały, że co prawda w tawernie zastrzeżeń nie ma nikt (wiadomo – każdy z noclegowiczów skusi się na coś przy okazji :lol: ), ale już :roll: właściciele pobliskich kempingów – i owszem!
Z tego powodu właśnie dwa dni wcześniej była policyjna akcja uświadamiająca, że biwakować na dziko nie wolno :wink: ! Ostrzeżenie, ale jak się nie posłucha, będzie :roll: kara… W dzień sobie wolno stać gdzie się chce, ale nocą – na kempingi!
Akcja przyniosła jakieś skutki, bo kilka kamperów jednak odjechało na noc z plaży, chociaż.... niekoniecznie na kemping :wink: . Jeden Niemiec także za naszej bytności opuścił teren około godziny 22 i powrócił skoro świt. Pozostałe dwa wehikuły miały to głęboko w nosie. I słusznie :) , bo kolejnej kontroli nie było.
My uznaliśmy, że nas sprawa nie dotyczy. Wyraźnego znaku biwakowania przecież nie było, a namiotu rozbijać nie zamierzaliśmy. Kombiakowi do kampera daleko, a parking dla zwykłych osobówek to przecież najnormalniejsza sprawa. Przecież urok plaży można podziwiać także ciemną nocą :wink: .

Spaliśmy oczywiście z otwartym bagażnikiem. Inaczej się nie dało przez całe dwa tygodnie, nie licząc tej nocy w Meteorach i „przejazdowych” na Węgrzech.
Nic nam nie przerywało błogiego snu, spokój i cisza, gdyż nieliczni goście wybyli z tawerny, obsługa zresztą też.

Na plaży był prysznic, obok tawerny dostępny całą dobę kibelek, z boku przy tawernie kranik z wodą, której zapasy można było sobie uzupełniać do woli. W zasadzie w stosunku do kempingu różnica była tylko w braku ciepłej wody. Wieczorem i nocą, bo w ciągu dnia z plażowego prysznica i taka leciała :) .


Podaję namiary GPS do ewentualnego wykorzystania przez niebojaźliwych :wink: : 37° 53' 27" N - 21° 6' 40" E
Jak ktoś będzie miał opory, zawsze może na uspokojenie :idea: „zażyć” Melis(s)y.

Obrazek

Tablica przy zjeździe na Złotą Plażę z asfatowej dróżki równoległej do morza:

Obrazek
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 17.10.2012 16:21

Wtorek, 18 września

To z założenia miał być dzień byczenia się na plaży, bo przecież należał nam się odpoczynek :) po długiej podróży…
Tak jednak mam, że w domu budzę się dopiero po którymś dzwonku „drzemki” budzika, a na wakacjach duuuuuuużo wcześniej. Co nie znaczy, że od razu wstajemy i działamy :lol: .

Obrazek

Plus takiej pobudki jest jednak oczywisty – można popatrzeć na wschód słońca :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy już nadeszła odpowiednia chwila, zjedliśmy sobie śniadanko. Tym razem była to resztka polskiego pieczywa ze smalczykiem, który jakoś :( nie bardzo nam pasuje do greckich klimatów… Na łódce podczas rejsu po Jadranie wchodził znacznie lepiej :wink: . Na szczęście słoiczek smalcu wzięliśmy niewielki, więc nie było żal, że zmarnuje się w peloponeskim ukropie…

Obrazek

No a potem morze i plaża…

Obrazek

Obrazek

Może nie do końca dzika i bezludna, ale i tak niejeden Bywalec Polskiego Morza w pełni sezonu ma nam czego pozazdrościć. Szczególnie temperatury wody – zero stersu w zanurzaniu się w takiej zupie :) . Kolejny raz po Krecie przekonuję się, że to jest to, co mi się w Grecji bardzo podoba :D .
Piasek na plażach Kyllini też całkiem przyjemny, pomimo że nie tak złocisty jak nad Bałtykiem…

Obrazek
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 17.10.2012 16:47

Na przemian była kąpiel i leżakowanie, od czasu do czasu urozmaicona spacerami w te i nazad, a czasami także wizytą w tawernie. Zimny Mythos w taki upał jest przecież :idea: wskazany.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Całe szczęście, że przy naszym miejscu nie było :) hotelu i spa, bo gęstość przy parasolkach znacznie by wzrosła.
Co do spa… Trochę jednak żałuję, że nie chciało nam się dotrzeć na samo południe cypla do Loutra Kyllinis, gdyż wymoczenie się w tamtejszych wodach termalnych i wymazianie leczniczym błotkiem przydałoby nam się. Zarówno bark Grześka po majowej kontuzji jak i mój kręgosłup, ucieszyłyby się z takiej terapii. Cieplutka słona woda morska też jednak pomagła w rehabilitacji, więc żal nie jest aż tak duży :wink:
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10002
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 17.10.2012 16:54

Widok w kierunku Kastro:

Obrazek

Obrazek


Za tym cypelkiem znajduje się kolejny kemping (o nazwie Fournia), ale zupełnie nie byliśmy zainteresowani tym, jak tam jest…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Około 15-tej uznaliśmy, że trzeba opuścić Chrissi Akti i odwiedzić jakiś sklep. Jedna tawerniana greek salad wystarczy, nie będziemy płacić po 5 – 6 euro za pokrojenie ogórka i pomidora oraz położenie na to plastra fety wyjętej z pudełka :wink:
Przez kolejne dni postanowiliśmy (i trzymaliśmy się tego postanowienia :) ) sami robić grecką sałatkę. Fakt, feta w sklepie też nie jest tania, ale i tak :idea: sporo zaoszczędziliśmy – a w zasadzie mniej wydaliśmy :wink: .
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Upalny wrześniowy Peloponez 2012 - strona 7
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019