napisał(a) hjokiel » 02.09.2008 11:13
Widzę, że nadepnąłem na odcisk "fanów" Słowacji
Mówiłem o wrażeniach z podróży z Chorwacji przez Słowację.
Porównanie autostrady chorwackiej i słowackiej to niebo i ziemia. W Cro co 10 km jest oświetlony parking z toaletami, co 20 km stacja benzynowa z infrastrukturą. A w Słowacji? Na odcinku od Bratysławy do Povarskiej była chyba tylko jedna stacja benzynowa (zablokowana zresztą przez tiry - całe szczęście, że miałem jeszcze dość paliwa), a kolejne parkingi były tak ciemne, że strach było tam zajechać.
Jasne, że są piękne rejony Słowacji, a ceny są niższe niż w Polsce. Jadłem tam: smacznie, tanio, miło.
Miałem poza tym nieprzyjemne zdarzenie. Przy zjeździe w Povarskiej Bystricy na Bytcę nie zauważyłem znaku pionowego stop (było już ciemno, padał deszcz, a namalowany trójkąt z linią poprzeczną był mocno wyblakły - zauważyłem go dopiero gdy go przejeżdżałem). No i oczywiście 50 m dalej stał policyjny radiowóz (czyżby przypadek?) Skąd my to znamy? Nie dyskutowałem, przyznałem się do przewinienia i może dlatego zamiast mandatu 2000 koron stróż prawa wypisał w końcu na 1000.
Nie mam oczywiście żalu, ot, takie zdarzenie. Choć to nic, gdy wspomnę Hiszpanię. Tam spod hotelu, gdy poszedłem po ostatnie pakunki do pokoju policja "zgarnęła" mi samochód i odstawiła na parking za miasto.
W Chorwacji natomiast przy policjancie (nie widziałem go) przejechałem linię ciągłą. Podjechali, popatrzyli, uśmiechnęli się i tyle. Czyż takie zdarzenia nie mają też wpływu na ocenę pobytu?