greenrs napisał(a):Kiepura napisał(a):....
Długi i mądry wywód, jak to zwykle u Ciebie... Ale jednak zadam Ci pytanie : Ilu turystów przyjeżdża do Krakowa z własnymi butelkami czy innymi plastikami a ilu analogicznie na wakacje do Chorwacji? Ilu z tych kilkunastu milionów, jak twierdzisz, zatrzymuje się dłużej niż na weekend a na ile dni zatrzymuje się przeciętny turysta w Chorwacji?
Tak wygląda klasyczny przykład manipulacji.
No i przy okazji... Kraków to jedno z najbrudniejszych miast jakie znam... no ale to wina turystów - z tym się zgadzam
Przecież wyraźnie wskazywałem, że nie do końca jest to porównywalne :
Kiepura napisał(a):Miasto o powierzchnie jednej niewielkiej wyspy chorwackiej odwiedza rocznie 13,5 miliona turystów (Chorwacja dla porównania 20 milionów, choć oczywiście tam pobyty zwykle nieco dłuższe).
więc nie rozumiem zarzutu odnośnie manipulacji. Widać nie dość jasno, tak aby każdy mógł zrozumieć, napisałem w swoim poście, że nie chodzi mi o porównanie bezpośrednie tylko wskazanie na przykładzie Krakowa, że nawet przy wielkiej ilości turystów butelki wcale nie muszą latać po drogach.
Cóż trzeba dopracować formę postów.
Teraz tytułem wyjaśnienia.
Ilu z tych kilkunastu milionów, jak twierdzisz, zatrzymuje się dłużej niż na weekend
Jeśli chodzi o krajowych to połowa, jeśli chodzi o zagranicznych to 90 %. Oczywiście nie ma porównania jeśli chodzi o długość pobytu w Chorwacji, bo tam struktura jest inna.
Ilu turystów przyjeżdża do Krakowa z własnymi butelkami czy innymi plastikami a ilu analogicznie na wakacje do Chorwacji?
Jeśli chodzi o zagranicznych to niewiele. Głównie przylatują samolotami. Jeśli chodzi o krajowych to podejrzewam, że wycieczki szkolne czy pielgrzymki są równie plastikopłonne co czteroosobowa rodzina z Polski. Nota bene czytałem tu o wożeniu worków ziemniaków itd. Ale myślę, że większość turystów do Chorwacji nie wiezie więcej niż zgrzewkę płynów.
No i przy okazji... Kraków to jedno z najbrudniejszych miast jakie znam... no ale to wina turystów - z tym się zgadzam
Oczywiście masz prawo do subiektywnej opinii. Polecam w trakcie następnej wizyty zgłoszenie swoich konkretnych uwag co do stanu czystości : tel 801 084 084.
Ja jednak opieram się na badaniach jakie co roku prowadzone są wśród turystów odwiedzających Kraków. W skali 1 do 5 czystość oceniana jest między w zależności od roku między 4 a 4.25. Jest wiele jeszcze do zrobienia, ale nie sądzę by była to ocena katastrofalna.
Co ciekawe, wyższe oceny za czystość wystawiają turyści zagraniczni. Może dlatego, że u nich wcale nie jest tak kolorowo jak by to wynikało z kilku postów powyżej.
Polecam, tu jest wyciąg z badań, myślę że dany prosto i zrozumiale. Nie biorę danych z sufitu.
[url]file:///C:/Users/RM/Downloads/234010_0.pdf[/url]
można się zapoznać.
Jeszcze raz kawa na ławę. Nie podałem przykładu Krakowa dla bezpośredniego porównania, tylko po to by pokazać, że z problemem można sobie poradzić. Jeżeli ktoś piszę, że będzie zabierać butelki do domu, to bez urazy, ale wcale nie działa proekologicznie tylko wręcz przeciwnie.
Utrwala patologie.
Mechanizm jak się można domyśleć jest prosty. W niektórych przypadkach wynajmujący apartament nie zgłasza do odpowiednich władz prawidłowej ilości osób przebywających w obiekcie. Stąd nie ma odpowiedniej ilości koszy na śmieci. Czyli zabieranie śmieci do domu to hodowanie szarej strefy.
A generalnie takie działanie nie zmusza tamtejszych władz lokalnych do rozwiązywania problemów gospodarki odpadami.
Wystarczyłoby wszak wydać nakaz zabrania wszystkich śmieci z powrotem do Polski

.
Kraków łyka z turystów 6,5 miliarda zł. Wystarczająco dużo by nie musieli oni zabierać butelek ze sobą do domu.
Ile łyka Chorwacja to nie wiem, ale wystarczająco dużo bym nie musiał czytać absurdalnych teorii.
Po prostu turyści w ogóle nie powinni się tym interesować, co się dzieje z jego śmieciem wyrzuconym do kosza.
A i na koniec. Śmieci należy segregować, ograniczać ich wytwarzanie, wrzucać do kosza itd. Ale my o tym tu nie dyskutujemy
