walp napisał(a):Kiepura napisał(a):W sumie mógłbym zapytać ilu spośród internetowych znawców epatujących innych zielonymi kropkami i szaroburymi zdjęciami rozróżnia komin od chłodni kominowej. Myślę, że tak z 90 procent nie odróżnia. W końcu i tu i tu "dymi".
Nie odróżniam. I co z tego?
Nic. To taki symbol. Można z taką niewiedzą żyć.
Ale jak zaczynasz dyskusje o spalaniu węgla, smogu itp., to niestety to jest nie będę opowiadał, że nauka, ale wiedza dość specjalistyczna. Nie wiedząc możesz (choć nie musisz) sprowadzić się do głoszenia sloganów.
Pääkäyttäjä napisał(a):Kiepura napisał(a):W sumie mógłbym zapytać ilu spośród internetowych znawców epatujących innych zielonymi kropkami i szaroburymi zdjęciami rozróżnia komin od chłodni kominowej. Myślę, że tak z 90 procent nie odróżnia. W końcu i tu i tu "dymi".
Pomieszkaj sobie w Rybniku - może zrozumiesz niechęć do wszelkiej maści kominów (nawet jeżeli jest tylko chłodnią kominową którą to nawet Greenpeace wskazywał na "winnego")
Widzisz ja mieszkam od urodzenia w mieście, o którym swego czasu zachodnie periodyki "ekologiczne" pisały, że człowiek nie ma prawa w nim przeżyć 24 godzin. A jednak jako mieszkaniec tego miasta mogę teraz oczekiwać najdłuższego życia.
Edit. Rybnik powiadasz
Albo w innym bardzo bogatym mieście, którego nazwy nie śmiem wymienić, czytam, że 4,5 mln na ten cel dadzą.
Dla porównana w Krakowie to kwoty rzędu kilkudziesięciu milionów rocznie.

A z prywatnej obserwacji. Miałem kilku znajomych (krakowskich) chorych "płucnie". Wszyscy chorobę zawdzięczali paleniu papierosów lub pracy którą wykonywali. Może więc ze względu na ten drugi powód w regionie katowickim mimo iż te trzydzieści lat temu było tam równie z zanieczyszczone powietrze co w Krakowie, czas życia jest krótszy.
greenrs napisał(a):A jak sądzisz Kiepura, dlaczego na zachód od naszego kraju prawie wszystkie butelki, zarówno szklane jak i plastikowe są zwrotne a u nas zwyczajnie się nie da
Ciekaw jestem Twojej teorii
Otóż pojęcie zwrotne nie jest mylące. Zwrotna to była krachla, którą wieki temu w odległej galaktyce zanosiłem do wytwórcy oranżady. Tam baba myła ją w wielkiej wannie a właściciel napełniał w a archaicznym dystrybutorze. Oranżada po złoty pięćdziesiąt. Mandarynka dwa złote.
Jeśli chodzi o te obecne butelki szklane to one są recyklingowane. To jest myte, tłuczone i przetapiane na nowe butelki. Ma to oczywiście wpływ i to duży na środowisko. Ale mniejszy niż gdybyśmy mieli wytopić te butelki z piachu.
To nieprawda, że się nie da.


https://opakowania.com.pl/news/szwecja-na-1-miejscu-w-recyklingu-opakowan-szklanych-zobacz-na-ktorym-miejscu-plasuje-sie-polska-64921.html
https://www.friendsofglass.com/lp/ecology-lp/poziom-recyklingu-w-unii-europejskiej-osiagnal-spektakularne-73/
Pierwszy obrazek rok 2013, drugi 2017.
Oczywiście odstajemy od najlepszych ale wzrost jest. Jeśli pytasz dlaczego jeszcze odstajemy to odpowiedź znajdziesz w podręczniku historii. Podziękuj trzem panom z Jałty, którzy zafundowali na dziesięciolecia małpiej gospodarki. Myślisz, że tam doszli do tych 90 % recyklingu ot tak w rok. Trzeba zakładów przetwórczych, organizowania systemu, pracy (subtelnej, bo tylko daje trwałe efekty) nad zmianą mentalności ludzi itd. Oni zaczęli w latach sześćdziesiątych (na poważnie siedemdziesiątych), my dziewięćdziesiątych. Znów powtórzę. Nie da się przejść pewnych etapów na skróty, dajcie pracować fachowcom (nie tzw. ekologom).
Presja ma sens, histeria i oczekiwanie cudów z dnia na dzień nie.

.png)
.png)
.png)