Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Samolotowy weekend we Lwowie

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Regulamin działu
Uwaga, w tym dziale niektóre posty mogą nie powodować przesunięcia tematu na górę listy. Zależy to od uznania posta za posiadający zawartość wystarczająco interesującą, aby uzasadnić podbicie takiego tematu. Ocena jest dokonywana w sposób automatyczny.
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1610
Dołączył(a): 06.03.2010
Samolotowy weekend we Lwowie

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 26.04.2019 22:21

Budzik dzwoni o drugiej w nocy. Pogańska godzina! Spałem niecałe 3 godziny, ale adrenalina szybko stawia mnie na nogi. O trzeciej siedzimy już w samochodzie, tata wiezie nas na lotnisko nazywane "Katowice Aiport". Przed czwartą jesteśmy na miejscu. Spoglądam na tablicę odlotów, nie ma mowy o opóźnieniach.

Na kontroli bezpieczeństwa burdel, bo bagaże jadą daleko przed skanowanymi podróżnymi. Przechodzę bez wywołania piszczenia, ale muszę się wrócić, bo pani nie podobają się moje płyny w podręcznym. Za drugim razem włącza się alarm - może w ciągu kilkunastu sekund opadł na mnie metalowy kurz?

Strażniczka graniczna wyjątkowo długo przegląda mój paszport. Potem jest już tylko lepiej... Na bezcłowym szalejemy i kupujemy... wodę mineralną ;). Inni mieli ciekawsze pomysły, więc co chwilę ktoś dyskretnie coś pociąga, facet w kiblu przelewa i miesza wódkę z jakimiś nalewkami, a ogólnie robi się bardzo wesoło...
Obrazek

Wreszcie boarding. Mamy piority, więc nigdzie nam się nie spieszy. Wchodzimy prawie ostatni, a i tak przed resztą "zwykłych" pasażerów. Jeszcze kilka minut, wdrapanie się po schodach i wciśnięcie w swoje miejsca.

Na dworze zaczyna wstawać dzień, moje zdenerwowanie podnosi się tak samo jak słońce. Ostatni raz leciałem samolotem ponad dekadę temu i pamiętam, że nie polubiłem tego. Nie jako środka transportu, ale odczuć, które mi w czasie lotu towarzyszą.
Obrazek

Ruszamy, słychać ryk silników, pędzimy przed siebie po pasie lotniska i szybko przypominam sobie, dlaczego tak mi się to nie podobało: podczas wznoszenia, opadania, skrętów i tym podobnych mam wrażenie jazdy jak w dzikiej kolejce lunaparku. Nic na to nie poradzę, mój błędnik, oczy i żołądek szaleją :D.
-----

Na Ukrainę chciałem wybrać się już od wielu lat. To wstyd, że nigdy nie udało mi się tam dotrzeć. Zawsze było nie po drodze albo brakowało czasu/pieniędzy/możliwości. Pierwszy mały krok zrobiłem rok temu stawiając stopę na ukraińskiej ziemi przy bieszczadzkim Kremenarosie :D.

Drugim miał być "prawdziwy" wyjazd. Na samiuteńki początek wybrałem Lwów, bo to w końcu chyba najbardziej europejskie ukraińskie miasto. No i do tego historyczny, architektoniczny i polityczny misz-masz.

A co ze środkiem transportu? Samochód na kilka dni to rzecz bezsensowna, do tego nie wiemy ile czasu spędzimy na granicy. Pociąg jedzie wiele godzin. Dla mieszkańca Śląska najlepszą opcją jest samolot - z Pyrzowic do Lwowa planowany czas przelotu to niecała godzina (50 minut "tam" i ledwie 40 "z powrotem"), do tego ceny zaczynają się od kilkudziesięciu złotych w jedną stronę. W przypadku wycieczki dla jednej lub dwóch (a może i trzech) osób będzie to także opcja najtańsza.

Zatem lećmy!

-----
Krótko po starcie w dole pojawiła się biała kołderka i z widoków na Małopolskę wyszło psinco.
Obrazek
Obrazek

Następnie jeszcze się pogorszyło, bo chmury dotarły i na wysokość przelotową. Lecąc we mgle i trzęsąc się od turbulencji przez głowę przelatywało mi mnóstwo filmów o katastrofach lotniczych: od 9/11 na "Czy leci z nami pilot?" kończąc :D. Na szczęście trwało to chwilkę i zaraz potem znowu wróciło słońce, a nad Rusią Czerwoną zrobiło się czysto. W pewnym momencie dojrzałem przejście graniczne w Korczowej i zaorany pas graniczny...
Obrazek

Od tego momentu zaczęliśmy schodzić do lądowania.

Mijamy Jaworów (Яворів), podmokłe tereny Roztocza - na zdjęciu Lelechówka (Лелех́івка) - i samotną cerkiew w wiosce Domażyr (Домажир). A potem już przedmieścia Lwowa. Szkoda tylko, że szyby takie ubabrane.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na lotnisku imieniu Daniela Halickiego jesteśmy przed czasem, mimo, że wystartowaliśmy z lekkim opóźnieniem. Ludzie cisną się do drzwi jakby na zewnątrz dawali darmową wódę, a my znowu opuszczamy podkład prawie jako ostatni.
Obrazek

Dzięki temu przy odprawie granicznej jest już prawie pusto (dostaję pierwszą od lat pieczątkę w paszporcie), szybka kontrola celna (moja walizka wydała się podejrzana) i wreszcie oficjalnie można napisać, iż witamy na Ukrainie.
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11505
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 26.04.2019 22:30

Z przyjemnością popatrzę i poczytam - styl mi się podoba... :papa:
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 101598
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 26.04.2019 22:38

Drugi :wink: :papa:
599
Croentuzjasta
Posty: 306
Dołączył(a): 25.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) 599 » 26.04.2019 23:07

super że Lwów :lol:
to miasto jest w moich najbliższych planach,
liczę ciekawe informacje,
:D
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1610
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 27.04.2019 06:47

Lotnisko we Lwowie to nowoczesny kompleks wybudowany przed Euro 2012.
Obrazek

Miłośnikom socrealizmu bardziej spodoba się stary, nieużytkowany budynek terminala nr 1 otwarty w 1955 roku.
Obrazek

Do centrum można dostać się komunikacją miejską, a konkretnie to trolejbusem. Nie ma rozkładów jazdy, więc po prostu czekamy na pierwszego, który się zjawi. I to był błąd, bo razem z nami do środka chciało wejść pół samolotu ;).
Obrazek

Kierowca najpierw się zdziwił, a potem wkurzył. W pewnym momencie przestał sprzedawać bilety. Na niektórych przystankach ludzie nie byli w stanie wejść do środka albo ruszyć nogami.

Wśród pasażerów dominowali turyści z Polski. W pewnym momencie słyszę głos stojącego obok chłopaka:
- O, ulica Batorego.
We Lwowie nie już takiej od dawna. Jechaliśmy ulicą Bandery, ale w końcu i ten Stefan i ten Stefan, to mogło mu się pomylić.

Nasz przystanek znajdował się przy uniwersytecie i był ostatni na linii, więc udało się go opuścić bez strat razem z całą resztą bandy. Stąd mieliśmy tylko kilkaset metrów do hostelu, gdzie zarezerwowałem nocleg. Kamienica, w klatce stare płytki i balustrady, który osładzały wdrapywanie się na trzecie piętro (określane tutaj jako czwarte). Z kolei na parterze mieścił się chyba burdel szumnie nazywany "klubem z biletami".
Obrazek

Dziewczyna w recepcji zdziwiona, że ktoś pojawia się o tej porze. Fakt, na zegarku nie ma nawet 9-tej ukraińskiego czasu, ale przecież tak mieliśmy samolot. Dzięki temu cała sobota jest do naszej dyspozycji. Zostawiamy w kącie bagaże i ruszamy na Stare Miasto, do którego dojście zajmuje mniej niż 10 minut spaceru.

Wychodzimy na Prospekcie Swobody (Prospekt Wolności, Проспект Свободи) obok pomnika Tarasa Szewczenki.
Obrazek

Następnie udajemy się pod Operę i zagłębiamy w się w uliczki starówki. Jest na tyle wcześnie, że jeszcze nie ma tłumów, a handlarze dopiero rozstawiają swoje stragany.
Obrazek

Przed wyjazdem prognozy pogody były różne - od kiepskich po trochę lepsze, ale ogólnie nie spodziewałem się dobrych warunków do zdjęć. Większa część lotu zdawała się to potwierdzać, a tymczasem na Ukrainie przywitało nas słońce. I teraz także dzielnie walczy z chmurami ciesząc moje serce.
Obrazek

Trzeba wykorzystać okazję, więc wspinamy się na wieżę ratuszową, najwyższą w kraju. Bagatela, tylko ponad 300 schodów.
Obrazek

Z góry roztacza się panorama całego miasta. To świetny punkt startowy do zwiedzania Lwowa.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zaczęło burczeć w brzuchu, więc przyszła pora na śniadanie. Angielskie.
Obrazek

Powłóczyliśmy się jeszcze trochę po rynku, zaglądając m.in. do dwóch muzeów i wróciliśmy do hostelu zameldować się. Konieczna też była sjesta związana z nocnym niewyspaniem.
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15254
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 27.04.2019 07:58

Gratulacje :) , "pierwsze koty za płoty" , teraz pora na Kijów i okolice , Gorgany , połoniny ukraińskiej części Karpat . . .

Ciekawy jestem co urzekło Cię we Lwowie - pierwsza wizyta , pierwsze fascynacje


Pozdrawiam
Piotr
Tayla
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 228
Dołączył(a): 18.02.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tayla » 27.04.2019 10:21

czekam na cd.
byliśmy we Lwowie na Sylwestra wiec wrócę chętnie do wspomnień :)
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12620
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 27.04.2019 10:47

Jakbym oglądała zdjęcia z Krakowa... Architektura bardzo podobna.

Muszę się w końcu wybrać do Lwowa. Planuję to już od jakiegoś czasu ze względów sentymentalno-rodzinnych. Tyle się o tym mieście nasłuchałam od babci, która stamtąd pochodziła.

Z przyjemnością będę zaglądać :)
krakusowa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6442
Dołączył(a): 08.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakusowa » 27.04.2019 11:27

Ni ma jak Lwów :oczko_usmiech:
Z wielką przyjemnością przypomnę sobie chwile spędzone we Lwowie :lol:
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1610
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 27.04.2019 12:30

piotrf napisał(a):teraz pora na Kijów i okolice , Gorgany , połoniny ukraińskiej części Karpat . . .

hehe, na pewno trzeba zrobić krok naprzód :) Lwów wybrałem ze względu na partnerkę, która zawsze na początku boi się trochę "dzikiego wschodu", a tu jest prawie jak na zachodzie ;) Kijów może być następnym krokiem, samolotowo tak samo prosto dostępny :)

Ciekawy jestem co urzekło Cię we Lwowie - pierwsza wizyta , pierwsze fascynacje

mnie ciężko już czymś naprawdę urzec, więc sam się zdziwiłem, kiedy opadła mi gęba. Chyba jeden raz tylko, co nie znaczy, że mi się inne miejsca nie podobały.

Jakbym oglądała zdjęcia z Krakowa... Architektura bardzo podobna.

miałem to samo wrażenie, choć zabudowa wydawała się bardziej monumentalna (z drugiej strony starówka jest chyba mniejsza niż krakowska).

Planuję to już od jakiegoś czasu ze względów sentymentalno-rodzinnych

jako Ślązak patrzę na to miasto zupełnie neutralnie, więc mogłem się rozglądać nie tylko za polskimi śladami :)
Gonzales
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 672
Dołączył(a): 29.01.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Gonzales » 27.04.2019 12:45

To i ja się dosiądę.
Byłem we Lwowie kilka razy (ostatnio jakieś 7 lat temu) ale powtórną wizytę w nim mam w planie w najbliższym czasie.
Ze Lwowa pochodziła moja babcia i tam urodził się mój ojciec.
Ciekaw jestem co się zmieniło przez ostatnie lata.

Pozdrowienia.;)
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1610
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 28.04.2019 07:34

Po południu zachowaliśmy się jak typowi turyści z Polski i podążyliśmy na Cmentarz Łyczakowski. Jako Hanys mogłem spojrzeć na nekropolię (i na cały Lwów) wolny od sentymentów do "zawsze polskich Kresów", zatem nie był to czas stracony. Wieczór upłynął nam na stołowaniu się w różnych lokalach i unaocznianiu tezy, że dawna stolica Galicji jest wręcz oblegana przez obcokrajowców.
Obrazek

(Kolacja dla dwojga :D)

W niedzielę miało rano porządnie lać, ale tylko trochę pokropiło, kiedy jeszcze spaliśmy. Znowu wyszło słoneczko, więc tym razem postanowiliśmy zagubić się w uliczkach Cmentarza Janowskiego. Tam panuje nieco inna atmosfera niż na Łyczakowskim.
Obrazek

Łudziłem się, iż ponieważ następnego dnia trzeba iść do pracy lub szkoły, więc na rynku będzie mniej osób, ale nadzieja matką głupich... Znowu po sfatygowanym bruku przewalały się tłumy.
Obrazek

Poniedziałek przyniósł temperaturę wręcz letnią. Tego dnia oglądaliśmy kilka miejsc poza ścisłym centrum, a także chciałem na spokojnie wejść do najciekawszych świątyń (w niedzielę co rusz trafialiśmy na jakąś mszę lub nabożeństwo).
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wieczorem przeżyliśmy chwilę grozy, bo wydawało nam się, iż obsługa hostelu ukradła nasze dowody osobiste. A okazało się, że schowaliśmy je do innego polara tak głęboko, że nawet złodziej by ich nie znalazł ;).

We wtorek trzeba było już wracać. Znowu więc podjechaliśmy trolejbusem na lotnisko...

Odprawa przebiegła znacznie sprawniej niż w Pyrzowicach. Obsługa też jakaś taka bardziej sympatyczna, a pogranicznicy mniej zmanierowani. Tym razem nie wypadało nie skorzystać z oferty sklepów wolnocłowych, bo litrowy Nemiroff za 4 euro był zbyt wielką pokusą :D.
Obrazek

Ostatnie spojrzenie na Lwów - południowe dzielnice miasta z nowym parkiem im. Jana Pawła II w środku.
Obrazek

W drodze powrotnej mniej trzęsło, więc przeżyłem ją trochę spokojniej :). Przed lądowaniem udało mi się uchwycić węzeł kolejowy w Łazach oraz drogową krzyżówkę obok Siewierza.
Obrazek
Obrazek

W Pyrzowicach straż graniczna okazała swoje wielkie serce i otwarła pięć stanowisk do obsługi. I choć jakieś 3/4 pasażerów było Ukraińcami, to wyznaczono im dwa okienka, a schengenowskie paszporty podchodziły na luzie do trzech. Ot, żeby od razu było widać, że pracowników sezonowych witamy bardzo serdecznie...

-----
Muszę przyznać, że Lwów bardzo mi się spodobał. Ten wypad to była tylko krótka próbka, takie liźnięcie wielkiego tortu.

Jak w każdym miejscu, z którym historia mało łagodnie się obniosła, szukałem śladów przeszłości. Widać je na każdym kroku... Lwów wywołał takie wrażenia jak m.in. Berlin, gdzie duchy dawnych lat mówią do mnie z każdego rogu. Oczywiście nie umiałem też nie porównywać miasta Lwa choćby z Wrocławiem: stolica Śląska została jednak zdecydowanie skuteczniej spolonizowana, niż Львів zukrainizowany.
Obrazek

-----
To był wstęp, teraz pora na szczegóły ;)
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12620
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 28.04.2019 09:37

Pudelek napisał(a):To był wstęp, teraz pora na szczegóły ;)

A już się bałam, że to koniec ;)
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1610
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 28.04.2019 15:45

To nie byłoby nawet warto zaczynać ;)
margaret-ka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2188
Dołączył(a): 05.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) margaret-ka » 28.04.2019 19:46

Pudelek napisał(a):Do centrum można dostać się komunikacją miejską, a konkretnie to trolejbusem. Nie ma rozkładów jazdy, więc po prostu czekamy na pierwszego, który się zjawi. I to był błąd, bo razem z nami do środka chciało wejść pół samolotu ;).


Pudelek napisał(a):We wtorek trzeba było już wracać. Znowu więc podjechaliśmy trolejbusem na lotnisko...


A sprawdzałeś może inne opcje dojazdu? Np. taxi to jakaś zaporowa cena? Oczywiście czytam z przyjemnością, bo Lviv to miłe wspomnienia :D
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Samolotowy weekend we Lwowie
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019