Mosqito napisał(a): ... Dlaczego jednym słowem mamy w dupie własny kraj, własne drogi, własne prawo...
Nie nie nie.. nie zgodzę się! Nie mamy w dupie własnego kraju! To jest wykręcanie kota ogonem!
To kraj ma nas w dupie!!!
Kraj, jako władza, jako ci, którym daliśmy nasz mandat zaufania, że będą dobrze nam sprawować władzę!
Od lat kilkunastu łudzimy się, że kolejna władza coś zmieni, że wreszcie zaczną robić porządek w prawie. Że zaczną wypleniać korupcję ze zdemoralizowanych do cna sądów! Że dobiorą się wreszcie do tyłków skorumpowanych sędziom!!! itp itd.
Od tego należałoby zacząć, a potem zabierać się za całą resztę!
Ale wydaje się, że to jest jakiś zamknięty magiczny krąg, który można przeciąć tylko radykalnym cięciem. Wydaje się, że już tylko totalne zburzenie obecnej zgniłej państwowej konstrukcji prawnej (ustawodawczo-wykonawczej), wykarczowanie do "zupełnego" dna, tylko takie radykalne posunięcie być może coś by dało, być może pozwoliłoby stworzyć jakiś nowy zdrowy zalążek.
Wyobraźmy sobie, że nasze państwo jest jak skrzynka jabłek, w której część jabłek zgniła. Chcemy pozostałe jabłka uratować. Niestety. Jeśli wyrzucimy tylko te najbardziej zgniłe, a pozostawimy te lekko nadgnite, to po niedługim czasie cała skrzynka będzie znów fermentować, aż w końcu wszystkie jabłuszka zgniją. Co z tego, że był to b. dobry gatunek. Klops.
Jest tylko jedno rozwiązanie. Wyrzucić wszystkie zgniłe jabłka (mocno czy lekko .. jednako), można pokusić się, by te lekko nadgnite okroić i od razu z nich upiec placek, ale na pewno trzeba je odseparować! Należałoby też obowiązkowo wyczyścić, umyć i zdezynfekować skrzynkę, dopiero potem włożyć z powrotem pozostałe zdrowe jabłuszka i .. i co?
I kupa! Bo tego nie chce społeczeństwo!
Społeczeństwo chce dokonać rzeczy niemożliwej. Chce by jabłka same ozdrowiały, by się stał CUD!!!
Więc niestety nadal będzie w każdy weekend multum pianych kierowców, nadal będą ginęli ludzie.
Prawdopodobnie jedno, co się będzie powoli zmieniać, to będzie rosnąć nasza wściekłość na własną bezradność i może w końcu ta bezradność popchnie nas ku myśleniu, może wreszcie powiem "dość!" i nie pozwolimy się dłużej indoktrynować, i może kiedyś otrząśniemy się i stwierdzimy, że "trudno, trzeba poddać się chirurgicznemu zabiegowi usunięcia głęboko tkwiącego trzonu choroby"!
Może , być może.. daj Boże... Oby nie było za późno
PS
Do psiej jasnej zafajdanej mordy!