Ostatnio sporo rozmyślam o naturze miłości. Niektórzy uważają, że miłość to tylko chemia, burza hormonów itp. Moje poglądy w tym temacie są zgoła odmienne. Miłość bowiem z etologicznego i właściwego punktu widzenia zaliczamy do emocji. Dokładnie rzecz biorąc emocji wyższego rzędu. Ja stworzyłem dla niej własną definicję emocji nadrzędnej. Nie ulega wątpliwości, iż z nich wszystkich jest najsilniejszą. Powszechnie mówi się, że kochamy sercem. Tymczasem tak naprawdę kochamy mózgiem, myślami itd.
A co Moi Drodzy myślicie Wy o miłości?

.png)
.png)
.png)
.png)