rich72 napisał(a):Dlatego nie interesują mnie gry w ruletkę i zawsze jadę przez Węgry.
A tak poważnie nie wiem skąd u wielu forumowiczów taka determinacja do jazdy przez Austrie???
z tego co wiem masz duże doświadczenie w trasie węgierskiej czy mógłbyś przybliżyć (myślę nie tylko mnie) jakie miejscowości mijasz po drodze i jak trasa wygląda :?:
Przepraszam za swój ton , ale jestem strasznie wkurzony tymi dziesiątkami postów o Słoweni, Gracu, Austii, Gracu i takich innych pierdołach. Ludziska jadą po to aby odpocząć, a nie ścigać się sczególnie Matisami na gaz. Oczywiście tylko po autostradzie w Austrii, a potem pytają na forum gdzie gaz jest tańszy. To wszystko jest chore.
Ja nie szpanuje, ale mam jak mówią młodzi ludzie wypasioną brykę, i 200km/h to żaden problem, a mimo to ZAWSZE (oprócz 1 razu 3 godz w okolicach Marceli -stania), jadę przez Węgry.
Bo Kochani wakacje PAMIĘTAJCIE zaczynają sie od momentu zamknięcia furtki w domu. Nie jest to wyścig, tę sentencje dedykuje wyznawcą zasady, skóra, komóra, i ŁYSE opony.
A teraz do rzeczy. UF troche powierze mi zeszło.
Wyjazd dom W-wa ok 6 rano, Katowice, Zwarodoń (troche kłopotu).
Bratislava ( tutaj właczm I-go 2006), Rajka, Mosonmagyar,wjazd na E65 /86, Csorna (przy rądzie super knajpa z boskim żarciem, polecam dla dietetyków żeberka faszerowane grzybkami i innymi pierdołami, jak oni to wpychają w miejse kości do dziś wywołuje mój szczery podziw), dalej przez zach Węgry do Szombately (tam Tesco, winko, winko .....winko bo bardzo lubie, a nie jakieś mózgojeby w plastikowych butelkach, salami, pasty paprykowe nie do kupienia w Polsce) i w drogę. Nocleg różnie zależy od nastroju Heviz. Lenti, lub Zalaegerszeg (fajne termalne baseny, troche gorzej niż w Heviz.
Rono śniadanko, dobre i w drogę jeśli jadę przez trojkąt Słowenski to ląduje w Varażdinie (ok 8 otwierają Banki- wymiana po normalnym kursie), a potem już wiesz. Dvernik, Korcula. I wodowanie sprzętu do pływania. Winko, i spać.