Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Marusici 2011 i co nie co w okolicy

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
danielZS
Cromaniak
Posty: 687
Dołączył(a): 18.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) danielZS » 05.02.2012 20:57

Tak jak wcześniej wspomniałem w kolejnego dnia wybieramy się do Makarskiej. Pogoda była mieszana, więc i wypad był bardziej zasadny niż pójście na plażę.

Do Makarskiej z Marusici jest zaledwie 23 km, ale z uwagi na krętą i zatłoczoną w sezonie Jadrankę jedzie się około 40 minut. Miejscowość wielkością i ilością turystów można porównać do Świnoujścia lub Międzyzdrojów. Dla osób, które lubią pełne plaże, restauracyjki, kafejki i dyskoteki po prostu cały ten zgiełk, miasteczko to będzie dobrym miejscem. Ja raczej do tego się nie nadaję. Wychodzę z założenia, że nie po to uciekam na urlop z miasta, żeby trafić w jeszcze głośniejsze miejsce. Na szczęście pod tym względem zgadzamy się z żoną.
Obrazek

Obrazek



Zanim jednak udaliśmy się do Makarskiej, to raniutko z kolegą wyskoczyliśmy do Omisza na targ rybny aby kupić coś niecoś na grilla. Ale o tym troszkę później.
Obrazek

Obrazek



W Makarskiej warto przespacerować się promenadą i wejść troszkę głębiej w zabudowania, ale tylko w bezpośredniej bliskości promenady. Tam zachowały się stare budynki i główny rynek z umiejscowionym centralnie 18 wiecznym kościołem Św. Marka.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieopodal kościoła znajduje się targ miejski na którym można nabyć jak my to z chorwacka określaliśmy samo dobro.
Obrazek
Shot at 2012-02-05


Idąc od promenady na plażę wchodzimy w wielki plac handlowy ze straganami na których pełno jest chińskich pamiątek z Chorwacji. Przy samej plaży są smażalnie, gdzie można dostać parę chorwackich cudeniek będących ucztą dla podniebienia.

Na przykład Girice, czyli smażone w głębokim oleju malutkie rybki
Obrazek

Albo lignje na żaru, czyli grillowane kalmary
Obrazek


Dla tych, którzy nie są miłośnikami owoców morza polecam chorwacką pizzę. Oni naprawdę potrafią to robić, a wiem co mówię, gdyż kilka razy byłem we Włoszech i tam również próbowałem tego specjału.

Makarska zaliczona i wcale nas nie powala. Ot portowe, zatłoczone miasteczko.

Chcemy szybko wracać do domu, żeby zabrać się za obróbkę i konsumpcję naszych porannych zakupów. Ja jednak zaczynam czuć się nie najlepiej. Zmienna pogoda to chmury, to słońce, za chwilę znowu deszcz daje mi się we znaki. Czuję, że zaczyna pobolewać mnie gardło i odczuwam tzw. zimne poty. Ale z sił do reszty jeszcze nie opadłem.

CDN
alladyndelscorcho
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 445
Dołączył(a): 04.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) alladyndelscorcho » 05.02.2012 21:25

danielZS napisał(a):Do Makarskiej z Marusici jest zaledwie 23 km, ale z uwagi na krętą i zatłoczoną w sezonie Jadrankę jedzie się około 40 minut. Miejscowość wielkością i ilością turystów można porównać do Świnoujścia lub Międzyzdrojów.CDN

Coś w tym jest tylko, żeby w Świnoujściu mieć z plaży taki widok to musiał byś Zakopane przesunąć jakieś 700 km na północ :lol:

danielZS napisał(a):Na przykład Girice, czyli smażone w głębokim oleju malutkie rybki

Uwielbiam girice :!: Są świetną przekąską do Karlovacko :)

danielZS napisał(a):Albo lignje na żaru, czyli grillowane kalmary

Nienawidzę Cię. Obśliniłem się jak mój ząbkujący syn :lol: :lol: :lol:
danielZS
Cromaniak
Posty: 687
Dołączył(a): 18.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) danielZS » 05.02.2012 22:04

No widzę, że jesteś miłośnikiem owoców morza. Poczekaj na dalszą część. Wracamy do apartamentu, żeby trochę popichcić tych rzeczy z targu w Omiszu. Ale o tym jutro.
alladyndelscorcho
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 445
Dołączył(a): 04.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) alladyndelscorcho » 05.02.2012 23:44

danielZS napisał(a):No widzę, że jesteś miłośnikiem owoców morza. Poczekaj na dalszą część. Wracamy do apartamentu, żeby trochę popichcić tych rzeczy z targu w Omiszu. Ale o tym jutro.

O.K. Chętnie się znowu poślinię ;)
AdamSz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1066
Dołączył(a): 22.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) AdamSz » 06.02.2012 00:37

A jak tam znajomi ? Zadowoleni ? :) No miejsce i region są pyszne. Zrobiłeś strzał z grubej rury :wink: , jak dla pierwszaków :) pozdr.
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14756
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 06.02.2012 00:45

To się chyba nazywa " szczęście pierwszego strzału "
:D

Czekam na to , co dalej


Pozdrawiam
Piotr
AdamSz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1066
Dołączył(a): 22.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) AdamSz » 06.02.2012 00:51

Tak Piotrze. Dalmacja Środkowa, to cała HR w pigułce. Dlatego jest The Best. :) Ale ktoś może sądzic inaczej. Pozdrawiam
danielZS
Cromaniak
Posty: 687
Dołączył(a): 18.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) danielZS » 06.02.2012 10:50

Ja dopiero 2 raz byłem, to też jak pierwszak :D

Ale znajomi zachwyceni, tym bardziej, że parę ciekawych miejsc odwiedziliśmy, o czym w dalszej części. 8)
danielZS
Cromaniak
Posty: 687
Dołączył(a): 18.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) danielZS » 06.02.2012 12:43

Nie mogę nie wspomnieć, że wybierając się pierwszy raz do Chorwacji przy typowaniu miejsca pobytu bardzo przydatne było to forum. Zresztą w dalszym ciągu je czytam i na przyszły rok czyli 3 wizytę mam już swoje typy.

Wracamy więc do apartamentu, ja lekko podupadam na zdrowiu, ale trzymam się twardo. Z sypialni z wyjściem na taras rozpościera się piękny widok na morze i wyspę Brać, to chwile warte wyrzeczeń.
Obrazek

Obrazek



No ale dalej do garów. Na targu rybnym w Omiszu, który znajduje się przy straganach z owocami i warzywami przy głównej ulicy kupiliśmy świeżutko wyłowione omułki, małże, czy jak kto woli mule. Ponadto nie mogliśmy odmówić sobie krewetek, kalmarów i najpyszniejszej moim skromnym zdaniem (a próbowałem parę rybek w Chorwacji) ryby zwanej Lubin. Serdecznie polecam, rybka palce lizać.

Na pierwszy ogień poszły omułki. Nie była to taka prosta sprawa. W pierwszej kolejności muszle trzeba oczyścić z kawałków wapieni i glonów. Dość czaso i pracochłonna zabawa, ale czego się nie robi dla tego przysmaku. Dziarsko więc z przyjacielem zabraliśmy się za tą robotę.
Obrazek

Było tego oczywiście znacznie więcej

Po oczyszczeniu omułki wystarczy ugotować w specjalnej zalewie. Składa się ona z masła, cebulki, białego wina, czosnku i gałązek rozmarynu, których nie brakuje w Chorwacji. Oczywiście wywar można jeszcze dosolić do smaku. Jednak Adriatyk jest bardzo słony i jak dobrze pamiętam, to nie było takiej konieczności. Gotujemy do czasu aż muszle rozchylą się. Oczywiście nie wszystkie to zrobią. Więc te których nie damy rady otworzyć należy wyrzucić, gdyż najwyraźniej żyjątka tam zamknięte były przed gotowaniem zdechnięte.
Obrazek


Potem już tylko wypada życzyć smacznego
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Było pyszne
Obrazek


Tego wieczora przygotowaliśmy jeszcze kalmary, gdyż przed pieczeniem na ruszcie powinny one pobyć jakiś czas w zalewie.
Obrazek


Oprawianie kalmarów nie jest jak by się mogło zdawać trudną czynnością. Należy naciąć błonę przy mackach i głowie, wyciągnąć te macki wraz z wnętrznościami i odciąć głowę (poznacie po oczach) z zawartością wyjętą ze środka.
Obrazek

Obrazek



Tam w środku jest jeszcze taki kręgosłup, który wygląda jak plastikowa strzałka, też go należy wyjąć.
Obrazek

Obrazek


Mieszki kalmarowe obrać ze skórki (bardzo łatwo schodzi).
Obrazek


Te części i odcięte wcześniej macki nadają się do spożycia.
Obrazek



Następnie oporządzone kalmary włożyć do dowolnej zalewy jaką tylko uda wam się znaleźć w przepisach (my akurat robiliśmy musztardową) i umieścić w lodówce na noc. Następnego dnia można grillować.
Obrazek



Acha zapomniałem dodać, że w kalmarze jest jeszcze taki zbiorniczek z czarnym płynem (atramentem). Płyn ten może być spożywany i najczęściej dodaje się go jako barwnik do zabarwienia na czarno ryżu przy rizotto.

Omułkami raczyliśmy się do późnego wieczora próbując chorwackich trunków zakupionych na targu w Makarskiej. Kolejny dzień nadal mieszał w pogodzie, choć poranek był ciepły i słoneczny. Dzień ten przyniósł mi nieproszoną niespodziankę.

CDN
franko
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2360
Dołączył(a): 14.10.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) franko » 06.02.2012 13:05

Ja także przybyłem.
Pisz dalej i wklejaj zdjęcia.
PZDr.
dareke
Odkrywca
Posty: 104
Dołączył(a): 17.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dareke » 06.02.2012 13:56

Chętnie czytam Twoje wspomnienia. Też gościłem w Maruśići , mając tę nieoczekiwaną przyjemność gdy podczas zabaw w wodzie podpłynęły do nas delfiny. W tym roku (od 14 lipca ) też będę spędzał tam swój wolny czas. Pozdrawiam
sajmonpk
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 34
Dołączył(a): 10.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) sajmonpk » 06.02.2012 18:49

Jestem i ja, chętnie poczytam i oglądne zdjęcia z Marusici. 29 czerwca też tam się wybieram- villa PIMM
danielZS
Cromaniak
Posty: 687
Dołączył(a): 18.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) danielZS » 06.02.2012 18:55

Witam serdecznie nowych gości.

No więc skończyło się, że nowy dzień mnie zaskoczy. I zaskoczył bardzo negatywnie. Dopadła mnie choroba i to na dobre. Chyba nic gorszego nie może spotkać wczasowicza niż choroba. Rano poczułem potworny ból gardła i nie mogłem ruszyć się z łóżka i bynajmniej nie chodziło o wieczorne degustacje. Miałem jakąś potężną gorączkę, która rozwalała moje stawy i wszystkie najmniejsze ścięgna.

Moje złe samopoczucie potęgował fakt, że poranek był naprawdę piękny i słoneczny, na podwórku ciepło jak choler, a ja trzęsę się jak galareta z zimna.

Na szczęście od czego ma się przyjaciół. Małżonka pozostała z dzieciakami, a znajomi zawieźli mnie do szpitala w Omiszu.

Podjechaliśmy na izbę przyjęć, a tutaj pusto. Zostałem przyjęty niemal natychmiast. Pielęgniarka poprosiła tylko o paszport, a ja udałem się do lekarza. To co zaobserwowałem w gardle wyglądało mi znajomo z wcześniejszych doświadczeń, więc chorobę zdiagnozowałem sobie sam, angina ropna. Lekarz nie musiał mi tłumaczyć po chorwacku co mi dolega, zaglądnął tylko do gardła i już wszystko jasne. Wypisał receptę z antybiotykiem i po wizycie. Pielęgniarka oddała mi paszport, po czym udaliśmy się do apteki, gdzie zrealizowałem receptę.

Poczułem się jakby na świecie nie było barier medycznych. Obsłużony zostałem identycznie jak w Polsce. A wszystko dla tego, że Chorwacja pomimo tego, że nie jest w UE to podpisała z Polską umowę o wzajemnym świadczeniu usług medycznych. Dla tego nie ma potrzeby pod tym względem dodatkowo ubezpieczać się w kraju.
Chyba, że od NNW i związanych z tym świadczeń dodatkowych.

Antybiotyk zacząłem natychmiast stosować, ale cóż na cały dzień i noc zostałem wyłączony z uciech wypoczynku. Właściwie to miałem wypoczynek, ale z gorączką w sypialni :oops:

Rodzinka i znajomi w tym czasie korzystali z morskich kąpieli i wieczorkiem zrobili sobie pierwszą (bo jak doszedłem do siebie była druga) turę grillowania krewetek.
Z tymi robaczkami jest prosta sprawa. Zalewamy je oliwą z czosnkiem lekko solimy, pieprzymy i do żaru.
Obrazek

Obrazek


W międzyczasie wyjmujemy na chwilkę, aby obrócić je na drugą stronę.
Obrazek

Obrazek


Krewetki uwielbiam są pycha. Takie w całości trzeba troszkę poobierać. Jemy oczywiście odwłok, wyciągając z niego tzw. żyłkę pierdzącą

Chciałbym się cofnąć jednak na sekundę do dnia kiedy jechaliśmy do Makarskiej. W tym dniu przed wyjazdem popadał troszkę deszcz i zapomniałem, że zostało to zjawisko uwiecznione, więc taki obrazek z chorwackiego deszczyku, też może wydać się atrakcyjny
Obrazek

Jak widać zniknęło morze i zniknął Brać i tak w ogóle wszystko zniknęło.



Dobrze więc, po całym dniu i nocy spędzonej w łóżku na kuracji, poczułem się lepiej. Zarządziłem wypad do Splitu. Tyle się nasłuchałem i naczytałem o pałacu Dioklecjana, a poza tym Split to drugie co do wielkości miasto Chrwacji. Trzeba więc tam się zakręcić. Pogoda niestety znowu jakaś taka nijaka. To znaczy było ciepło coś koło 27 stopni, ale chmury nie odpuszczały. Tym bardziej jedziemy do Splitu.

Z Marusici do Splitu jest jakieś 40 km, ale Jadranką jedzie się około 1,5 godziny. Czas mija szybko, gdyż po drodze mijamy kolejne piękne większe i mniejsze miasteczka z uroczymi plażami. Naprawdę cudne widoki.

Drugi raz byłem w Splicie, więc nie bardzo byłem zainteresowany obrzeżami i od razu skierowałem się do wybrzeża do pałacu Dioklecjana. Zresztą tylko w tym rejonie można doświadczyć starej Chorwacji. Pozostała część miasta to nowe budownictwo (no może z wyjątkiem kawałka starego rzymskiego akweduktu).

Problem o który trzeba koniecznie wspomnieć to parking w okolicy pałacu.
Obrazek

Od razu mówię, że nie ma co liczyć na miejsce postojowe w bezpośrednim jego sąsiedztwie. Do tego jest niesamowity ruch pojazdów i pieszych (obok jest dworzec główny i port promowy).
Obrazek


My znaleźliśmy miejsce nieopodal wjeżdżając w jakieś podwórko na zapleczu sklepu, gdzie jak się okazało był parking płatny.

Budowla prezentuje się okazale.
W największym stopniu zachowały się podziemia ich zwiedzanie to impreza płatana, jednak nie są to jakieś wielkie wydatki.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najlepszym rozwiązaniem jest zwiedzanie z przewodnikiem, który opowie historię tego miejsca. My podczepiliśmy się pod polską grupę, ale była tam, wśród nich czujna pani, którą strasznie serce bolało. Więc sobie odpuściliśmy.
Obrazek


To są tamtejsze rurociągi. No kiedyś nie było rur.
Obrazek

Podziemia tak się zachowały, bo służyły dla Splitu jako wysypisko śmieci.



Wewnątrz znajduje się katedra z dzwonnicą, na którą za niewielką opłatą można wejść i pooglądać część portową Splitu.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Przed katedrą stoją Rzymianie.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Dziecko polowało na gołębie.
Obrazek


A koty są wszędzie.
Obrazek



Po zwiedzaniu zjedliśmy sobie cosik w knajpce na dachu (no tak była umiejscowiona) i pojechaliśmy. No właśnie do hipermarketu na zakupy. Jakiś taki wielki na obrzeżach chyba niedawno otwarty, bo w mieście było pełno jego reklam.

Powrót do Marusici trwała chyba ze dwie i pół godziny. Ostrzeżenie dla wszystkich. Przed Omiszem jadąc od Splitu tworzą się ogromne korki. Poruszaliśmy się w nim z godzinę. W centrum Omiszu za mostem są młodzi ludzie (wolontariusze) tacy ubrani na biało, którzy pomagają ludziom przejść przez ulicę tamując skutecznie ruch pojazdów, stąd te korki. Więc warto rozważyć powrót autostradą.

Gdy dotarliśmy do apartamentu wieczorkiem rozpogodziło się i czuć było, że to na zmianę pogody. Zrobiło się cieplej i chmury zniknęły. Urządziliśmy więc sobie grilla z krewetkami, tą drugą turę o której wspominałem. I było pysznie.
alladyndelscorcho
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 445
Dołączył(a): 04.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) alladyndelscorcho » 06.02.2012 23:10

Napisz coś o cenach tych pyszności z targu.
iwona73
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 103
Dołączył(a): 20.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) iwona73 » 07.02.2012 17:49

Witam, mój pierwszy pobyt w Chorwacji to właśnie Marusici w 2008 roku, urokliwa osada. Z ciekawoscią czytam i patrzę na znajome obrazki.
Czekam na ciąg dalszy.....
Pozdrawiam :lol:
P.S. Mam nadzieję że angina na długo Cię nie zniewoliła :?: bo trochę byłoby szkoda :wink:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Marusici 2011 i co nie co w okolicy - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019