27 września, czwartekNiestety, nadzieje na w miarę przyzwoity pogodowo dzień na który mieliśmy nadzieję po przyjemnym dość, pogodnym wieczorze rozwiały się jeszcze przed świtem

. I na nic było ślęczenie nad mapą północnej Eubei by opracować plan dzisiejszej wycieczki po tym terenie… obudziły nas krople deszczu uderzające w dach auta… a właściwie w szybę przednią i maskę bo na dachu mamy przecież box

. Doleżeliśmy do czasu gdy zrobiło się w miarę jasno, deszcz powoli ustawał aż ustał zupełnie, mogliśmy więc opuścić wygodne łóżeczko i zabrać się za śniadanie.
Nasze miejsce na placyku pośród sosen było naprawdę świetne, można by nawet powiedzieć że idealne, gdyby nie jeden jedyny malutki minusik :coll: - z sosen kapały od czasu do czasu krople żywicy

I gdybyśmy mieli w planie zostać tu dłużej warto byłoby pomyśleć o jakiejś ochronie samochodu. Chociaż nawet i to nie byłoby aż takie niezbędne – żywica bowiem łatwo usuwa się rozpuszczalnikiem – przetestowane po powrocie

.


Miałem na tyle energii że zabrałem się za mycie auta… bez sensu to było zupełnie jak się potem okazało

.

Małgosia wybrała się na krótki spacer po okolicy, wczoraj nie było już na to czasu.
Żwirowa dróżka wzdłuż cypelka i jednocześnie plaży.

Plaża – bez butów do wody raczej ani rusz.

Wymarzone miejsce dla kamperów

.

Sądziliśmy, że ta gromadka szczeniaków należy do właścicieli kampera i trochę się dziwiliśmy po co zabierać taką ilość (było ich około dziesięciu sztuk

) na wakacje… okazało się że to tutejsze, greckie bezdomne zwierzęta

.




A dowiedzieliśmy się o tym nieco później bo przyszedł do nas w odwiedziny jeden z kamperowców, jak się okazało Słowak. Całkiem dobrze mówił po polsku

, ale i bez tego byśmy się przecież dogadali… w każdym razie dość dużo poopowiadał. Ciekawe było to, że jednak grecka policja przeprowadza „naloty” na stojące na dziko kampery, nawet teraz, poza sezonem – mieli taki nalot w poprzednim tygodniu. Ale stwierdził, że na takie auta jak nasze to oni nie zwracają uwagi

.
Jeszcze parę porannych zdjęć z tej miejscówki.



Policja przegania ale okoliczni mieszkańcy i tawerny przecież na kamperach i tak zarabiają… menu z dostawą do mobilnego domku

.


Nie pierwszy raz widzieliśmy takie ogłoszenia.
Tak czy inaczej, to było bardzo fajne miejsce o tej porze roku i przypuszczam że gdyby nie ta makabryczna, lodowata, wietrzna i mokra pogoda podobałoby się nam tu jeszcze bardziej.