napisał(a) SgwdYrEira » 31.10.2013 18:20
Zakup psa to nie zakup auta czy jakieś innego martwego przedmiotu, tu nie ma czegoś takiego jak polecanie jakiejś rasy. Jeśli nie czujesz potrzeby zakupu, jeśli nie będziesz miał czasu aby psa wyszkolić, wyprowadzić na spacer itp. to go po prostu nie kupuj! Podkreślić chciałbym etap szkolenia, długi i żmudny, tu się nie wymigasz i nie zwalisz obowiązku na córkę, wszyscy domownicy muszą to robić, żelazna konsekwencja, jeden domownik się wyłamie i po ptokach. Tak jak pisali koledzy wcześniej, jeśli córa chce psa, to ustaw budzik na 3.00 i wygoń przed dom na 10 minut bo piesek chce siusiu, następnej nocy pobudka o 4.00, 20 minut, piesek chce siusiu, kupkę a do tego zanim to zrobi to musi sobie powęszyć, poniuchać. I kilka razy dziennie na 30 minut na spacer. Proponuję zacząć w deszczowy czy wietrzny dzień, 99% dzieciaków ma dość i rezygnuje. A hardkorowa jest symulacja psiej bieguny, co 15 minut w nocy na 10 minut przy minusach na termometrze. Piszę tak dlatego, ponieważ będąc "młodym dorosłym" sprawiłem sobie psa, którego miałem później serdecznie dość, w zasadzie to nie psa bo był super (alaskan malamute) ale nocnych wycieczek i oczekiwania na stolec bądź siku, w domu wyglądało to tak, że trzeba się streszczać bo wszystko za chwilę wyląduje na dywanie, jednak po wyjściu na dwór zawory jakby nabierały mocy i nie puszczały tak szybko jakby się mogło początkowo wydawać, następowała psia procedura wydalenia z siebie resztek, węszenie, niuchanie, spojrzenie na pana, węszenie, nie, to nie to drzewo, węszenie, to jednak też nie to drzewo, pan zaczyna się gotować i używać słów powszechnie uważanych za obraźliwe więc mały sik... ale to nie koniec, procedura się powtarza....

a jeśli spróbujesz wyciągnąć go na siłę do domu zanim skończy pobudkę za kilkanaście minut masz jak w banku.
Przemyśl 100 razy zanim zakupisz psa.