napisał(a) Fatamorgana » 15.04.2010 19:45
Moim zdaniem to forum nie powinno być miejscem na takie dyskusje.
Bo szybko znowu zrobi się tu polska rzeźnia teologiczno-polityczna...
Wielka szkoda, że i tutaj znajdują się głupie i bezmyślne wpisy (co z tego, ze ich autorzy mają prawo je pisać???)
Ludzie, nie dajcie się porwać tej zbiorowej, nakręcanej do przesady "tragedii całego narodu polskiego".
Po prostu myślmy, przede wszystkim myślmy, obserwujmy i wyciągajmy przemyślane wnioski, dobrze ważąc słowa, zamiast ulegać tej powodzi.
Minie tydzień, dwa i tak wszystko wróci do swego biegu. Kto nie miał pracy, nagle jej nie znajdzie, a katastrofa nikogo nie wyzywi.
Kto był draniem- dalej nim będzie, kto kradł i kłamał oraz kombinował w polityce- dalej będzie to robił, bo nie ma co wierzyć w cudowne nawrócenia.
Stał się dramat, ale niech sie nikt nie łudzi, że to bagno zwane polityką nagle zmieni się w cudowny rajski ogród pełen miłości i braterstwa...
Zadziwiająco wiele problemów my- Polacy mamy z oddzieleniem prawdziwych uczuć od tego, co wypada i jest dobrze widziane, czy ma być właściwą postawą obywatelską, która częstokroć "wyparowuje", gdy tylko kończy się żałoba. Już tak wielu pozapominało, jakie to wspaniałe uniesienia nami rządziły po śmierci Jana Pawła II, tylko, że on teraz pewnie się w grobie przewraca, gdy "widzi" co się działo po jego pogrzebie- przede wszystkim wśród tych, których pouczał w Sejmie!
Największe wrażenie to głównie robią takie tragedie na zwykłych ludziach, na tych mających wiele ciepła i prostej serdeczności oraz współczucia. Czas minie, ale oni nadal będą żywić takie uczucia, ponieważ są dobrymi i porządnymi ludźmi, natomiast jak zacznie się kolejny wyścig do koryta, to zobaczycie jak wyjdą wszystkie upiory i trupy z szaf.
Tymczasem biznes już przelicza straty.
Fatalna sprawa jest dla Śląska, bo odwołano najważniejszą imprezę w roku- Europejski Kongres Gospodarczy, więc straty są/będą naprawdę duże.
Nie mówiąc o kosztach tych wszystkich przelotów, sprowadzania zwłok, zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa w czasie uroczystości pogrzebowych itd.
Oby się nie okazało, że potem -jak to wszystko podliczą (o ile to zrobią)- to będzie trzeba znowu mocno zaciskać pasa, bo koszty przerosną wyobrażenia. Skoro o tym mowa, to czy ktoś w ogóle robi teraz bilans czekajacych kraj wydatków? Skoro nie mieli na samoloty, to skąd wezmą na pokrycie wszystkich kosztów, na odszkodowania (lot nie był ubezpieczony, bo oczywiście nikt nie przewidywał katastrofy na taką skalę...).
Może dojść do paradoksu, gdy pracownicy systemu państwowego będą skarżyć do sądu tenże system i swoje urzędy, aby otrzymać odszkodowanie pośmiertne...
Trochę gdybam, ale patrzę, czytam i widzę, że teraz najważniejsze jest tylko to, aby dobrze to wszystko zorganizować, natomiast jak zwykle "państwo" czyli urzędnicy-władza decydujący o tym, co, gdzie i komu nie bardzo zajmują się tym ZA CO I ZA CZYJE.
Jest oczywiste, że teraz trzeba się wykazać zdolnościami organizacyjno-logistycznymi, ale czasu jest jednak za mało na mądre zaplanowanie wydatków, a u nas jest coś takiego, że jak "racja stanu" tego wymaga, to nikt się nie liczy z kosztami.
Bo zapłacą jak zwykle obywatele- czyli my.
Mało osób zdaje sobie w ogóle sprawę z tego, że ta katastrofa ma o wiele większe skutki niż te pokazywane w mediach oraz autentyczny dramat rodzin. Znacznie więcej rzeczy można teraz w kraju zaobserwować, niż tylko żal i smutek.
P.S. A najzdrowiej, to jest być apolitycznym.
Być ponad tym całym bagnem.
Jakoś nie czułem się nigdy obojętny wobec ludzi, natomiast zobojętniałem na nasz system polityczny, na nasz brak kultury w polityce i te beznadziejne efekty kolejnych ekip, kóre dochodziły do władzy na ruinach obietnic poprzedników.
Zwisa mi czy mi ktoś zarzuci brak patriotyzmu, czy nie.
Społeczeństwo obywatelskie na Zachodzie jest czymś zupełnie innym, niż u nas. Niestety.
A największą (przepraszam za słowa) "korzyścią i pożytkiem" z tego co się stało, powinno być wyraźne poprawienie stosunków i kontaktów z Rosją, bo z tego my wszyscy możemy odnieść jakiś wspólny pożytek, natomiast wynoszeniem pod niebiosa tragicznej śmierci ludzi, którzy po prostu pełnili swoje funkcje, niczego poza powiększaniem narodowego dramatyzmu nie osiągniemy.