napisał(a) maslinka » 06.01.2010 14:19
Leszek Skupin napisał(a):Samochód był ojca, a tylko raz nim pojechał na południe i to nie do Jugosławii a do Bułgarii, Sozopol, Burgas, Warna... miałem 6 lat i pamiętam tylko, że jak znalazłem dwie stotinki na plaży to lody chciałem kopować hehehe
jak mało jeszcze wiedziałem o ekonomii ...
Za to wyprawa trwała 3 dni w jedną stronę a jechaliśmy przez Ukrainę 
My również jechaliśmy do Bułgarii 3 dni (z noclegami pod Lwowem i na jakimś rumuńskim campingu

). Było to w 1988 roku, więc już sama końcówka PRL-u. Ale zachowywaliśmy się dosyć charakterystycznie dla tego okresu....

W rumuńskich wioskach biegły za nami dzieci dopraszające się o Biseptol, kawę Inkę i bon-bony (czyli cukierki). Handel (często wymienny) wyglądał tak, że oni dostawali od nas upragnione towary, a my przepięknie haftowane białe bluzki.
Pamiętam też handel w samej Bułgarii. Bywało tak, że brałam w nim czynny udział (bardzo mi się to podobało!) i byłam w tym niezła
Takie to były te turystyczno-handlowe wyjazdy
