kinga35 napisał(a):Podobnie jest gdy się wpłaca na lokatę inwestycyjną np w dolarach. Można zarobić 8 % w skali roku. Nieźle, w porównaniu z innymi lokatami. Tylko, że jest warunek- kurs musi pozostać w zakresie wyznaczonym wartościami granicznymi czyli jeżeli w jakimkolwiek momencie nastąpi osiągnięcie lub przekroczenie tych wartości granicznych nie zarobi się ani złotówki. Ryzyko ponosi zarówno ten który pożycza jak i ten który daje "w depozyt dolarowy" z myślą o zarobku większym niz na innych lokatach.
No tutaj nie do końca jest to prawdą. Prawda jest taka, że klient ma gwarancję kapitału, nie straci (nie licząc wartości pieniądza w czasie), ale....bank zawsze zarobi. Lokaty inwestycyjne, tudzież inaczej nazywane produkty strukturyzowane są oparte o oprocentowany depozyt i kontrakt terminowy. Skąd bank daje takie odsetki?:) Duża część klientów nie wie, jak to działa, ale w sumie taka wiedza nie jest im potrzebna. Układ jest prosty. Dużo takich lokat, o których piszesz miały w swej ofercie mBank i Multibank. Dokładnie w oparciu o kurs walutowy. Nie są to najrozsądniejsze produkty strukturyzowane. Na rynku są o wiele lepsze...przy czym, przy wyborze tych produktów również należy mieć troszkę wiedzy. Oczywiście, są w pełni bezpieczne, ale są lepiej i gorzej skonstruowane. Dużo by pisać...

Jak nie z lewej....
Sebulek napisał(a):Idziesz do lekarza w dobrej wierze pytasz o poradę bo Cię boli gardło, lekarz Ci wciska lek na ból gardła, choć mógł skierować na badania, kazać zrobić wymaz gardła. Nie zrobił tego bo miał lek, który chciał Ci wcisnąć, żebyś go wykupił. Po tym leku dostajesz innej cięższej choroby bo on nie działał. Co robisz?
...to z prawej...
Sebulek napisał(a):To jak wpadniesz pod samochód pijanego kierowcy to też będziesz sobie winna ? 'Mogłaś siedzieć w domu.
Gratuluję filozofii no i oczywiście szczęścia.
...tylko czemu na oślep, nie trafiając w cel. Ta Twoja filozofia jest o kant d. potłuc, bo nijak się ma do tematu. Przykład z lekarzem...lekarz dał Ci do podpisania 30 stron opisu leku? Przykład wypadku... wzięcie kredytu jest wypadkiem losowym? Jeszcze parę różnic mógłbym Ci wypisać.
Naciąganie, oszustwa... Ech... A może brak rozwagi, co? Umowa kredytu hipotecznego to kilkanaście kartek. Nie było wspomniane o ryzyku walutowym? Pewno było. Każdy zdrowo myślący zdaje sobie z tego sprawę. Ba, każdy biorący kredyt o tym wiedział, a teraz co? Lament! Bez jaj. Było tanio, śmiali się ze złotówkowców. Jest drogo, żądają przewalutowania, zostali oszukani. Co za hipokryzja. A najlepsze jest to, że duża część z nich nie zdaje sobie sprawy, że gdyby w momencie podpisywania kredytu, wybrali PLN zamiast CHF, to najprawdopodobniej i tak zapłaciliby więcej, niż płacą teraz przy wysokim kursie CHF. Nie pomyślą, na jakiej marży były wtedy udzielane kredyty w PLN.
Sam mam kredyt w CHF, nie hipotekę, ale mam. Przy takim kursie, jaki mamy teraz i tak płacę mniej, niż gdybym wziął kredyt w PLN.