Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

BRYKA ZAWIODŁA MNIE NA WAKACJACH - RELACJE...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Slavko1974
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 706
Dołączył(a): 17.12.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Slavko1974 » 31.01.2020 00:43

No to ja też umieszczę swoj elaborat.
Renault Grand Scenic III 1.6 dCi.
Wakacje 2019. Prujemy sobie autostradą w kierunku Zadaru, kulturalnie 120 km/h, jadę na tempomacie. Niespieszno mi, bo były to godziny wczesnoporanne, może koło 9ej rano. Do celu ok. 200 km a domek na kampingu od 13ej.
Kilka kilometrow przed tunelem Mala Kapela nagle komunikat - skontroluj regulator prędkości, po chwili klucz pomarańczowy i komunikaty na pomarańczowo - skontroluj układ wtrysku, skontroluj układ wydechowy. Auto jedzie normalnie ale zjeżdżam na MOP, traf chciał, że zdarzyło się to tuż przed MOP-em, więc z trasy uciekłem.
Podnoszę maskę - silnik zarzygany olejem. No super, myślę sobie, jak olej to coś poważnego. K... mać, myślę sobie. 150 tys km przejechane i ani jednej pierdołowatej usterki w tym aucie nie miałem. Po prostu nic. A teraz stoję gdzieś w polu autem załadowanym po brzegi, żona już zawał serca prawie, już do domu chce wracać, dzieci płaczą, lepszego scenariusza nie było. Na dodatek o 15ej siostra z Anglii przylatuje na wspólne wakacje i mialem ją z lotniska odebrać.
Dzień przed wyjazdem kupiłem dodatkowe asisstance, ale holowanie tylko do 200 km i auto zastępcze na 3 dni klasy B. A ja mam rodzinne auto załadowane po brzegi. Zanim znalazłem umowę, żeby zadzwonić, podjechał pan małym dostawczakiem oblepiony logo swojego warsztatu, ADAC, TuV i wieloma innymi. Zaproponował pomoc, ponieważ niedaleko (w Ogulinie) posiada warsztat mechaniczny wraz z restauracją, własnymi lawetami i autami zastępczymi. Sprawdził na kompie, co może być przyczyną i zaoferował zwiezienie auta do warsztatu. Wyciągnąłem umowę asistance (to było chyba Generali) Jak zobaczył logo ubezpieczyciela, stwierdził, że nie będzie problemów. Najpierw ja próbowałem się dodzwonić na podany numer. Po 10 próbach dałem gościowi ten numer, powiedział, że sam to załatwi. Udało mu się za pierwszym razem. Rozmowa była po angielsku więc rozumiałem o co biega. Pan przedstawił sytuację i powiedział, że za chwilę zadzwoni do mnie Pani z ubezpieczenia potwierdzić jego słowa. Faktycznie po 5 minutach dzwoni do mnie i jeszcze raz, tym razem po polsku musiałem przedstawić całą sytuację. Więcej już kontaktu z ubezpieczycielem nie było.
Podczas oczekiwania na lawetę wyjaśnił mi, czemu akurat tutaj często stoi. Otóż ten odcinek przed tunelem Mała Kapela to długi ciągły podjazd. Silnik auta dostaje wtedy mocno w kość i często zdarzają się tu awarie. Faktycznie, na parkingu stało chyba z 5 lawet czekających na takich jak ja.
Po ok. 40 minutach podjeżdża laweta oblepiona logo warsztatu. Cały czas mam wrażenia pozytywne. Ja pakuję się do jego auta, rodzinka moja do lawety. Po kolejnych może 30-40 minutach parkujemy przed warsztatem. Przywitanie przez szefa warsztatu będącego jednocześnie mechanikiem. Faktycznie, wszystko na poziomie a na parkingu i na stanowiskach auta co najmniej 5 razy droższe od mojego. Wprawdzie wszystko, co tam stało to było Made in Germany ale facet zarzekał się, że francuska technologia jest mu znana. Kolejna diagnoza i wynik: czujnik przepływu powietrza. Parę telefonów wykonanych i informacja taka, że w ciągu 3 dni uda się zrobić, cena 350 euro. Dodatkowo stwierdzili, że pasek wspomagania również wymaga koniecznej wymiany, czyli dodatkowe 50 euro (ale sam pasek bez rolki, która podobno była w dobrym stanie). Niestety fachowcem nie jestem i ciężko mi było stwierdzić, czy ten pasek wymaga tak pilnej wymiany czy nie. Ale powiedzieli, że stary pasek dostanę, żebym sobie porównał. Machnąlem ręką, bo co zrobić. Trzeba zrobić i tyle. Nieźle się wakacje zaczynają bo 400 euro to więcej niż połowa tego co zamierzałem wydać przez cały pobyt. Trochę miałem wątpliwości co do diagnozy bo skoro czujnik przepływu powietrza, to skąd ten olej. Uspokoili mnie, że to nic poważnego i spróbują rozeznać.
No to teraz przyszła kolej na auto zastępcze. Ja w strachu, bo w umowie jest auto klasy B, ale jakież było moje zdziwienie, jak po pewnym czasie podjechał do mnie czyściutki, dopiero co z myjni VW Touran. Uradowani zaczęliśmy przepakowywać rzeczy i ruszyliśmy w drogę. Plan się sypnął bo zamierzałem rozlokować rodzinkę w domku i na luzie pojechać po siostrę na lotnisko, a wyszło tak, że ona czekała na nas jeszcze godzinę.
Koniec końców, przed 17ą zameldowaliśmy się już w komplecie w domku i wreszcie mogłem odetchnąć. Kolejne dni to korzystanie z wakacji, autko zastępcze spisywało się bez zarzutu.
Faktycznie, 3 dnia po południu telefon, żeby przyjechać bo auto gotowe. No to ja pędem, bo z kampingu do warsztatu 200 km, wiec 400 km mnie czeka. A Jadran mnie woła!
Wieczorkiem dochodzi do wymiany, załatwienie formalności, z bólem serca otwieram portfel, próbuję negocjować ale nie utargowałem nic. Wracam już swoim autkiem i do końca pobytu cieszę się wakacjami.
Przychodzi dzień powrotu. Wymeldowanie, ostatnia kąpiel, odwozimy siostrę na lotnisko, wjeżdżamy na autostradę, to było około 19-ej. Ustawiam tempomat na skromne 128 km/h i jazda. Po 10 minutach jazdy bach! - te same komunikaty! No kuźwa, co jest?! Nie zastanawiam się długo, dzwonię do gościa. Każe przyjechać. Tym bardziej, że to po drodze. Jadę 70 - 80 km/h z duszą na ramieniu, bo nie wiadomo, co robić. Gdyby człowiek był sam to idzie opanować nerwy, ale żona obok prawie płacz, z tyłu małe dzieci, to idzie się wkurzyć. Auto zachowuje się normalnie, nic nie dymi, przyspieszenie, moc jest to jadę.
Kolo 22ej się meldujemy w warsztacie, ekipa naprawcza już czeka. Jeszcze raz wyczyścili silnik, posprawdzali, wykasowali blędy, jazdy próbne porobiliśmy, no nic się nie dzieje!
No cóż, nie pozostało nic innego jak się pożegnać i ruszyć w drogę. Jechałem spokojnie, nie przekraczałem 110 km/h i nie włączałem tempomatu, bo się bałem, że to od niego te błędy. Dojechaliśmy do domu. Potem jeszcze dwa tygodnie jeździłem i nic się nie działo aż po dwóch tygodniach kolejny raz to samo. Pojechałem wreszcie do warsztatu w Polsce. I co się okazało?
Serwis w Chorwacji wymienił mi dobrą część bo przyczyna awarii była zupełnie inna. Przyczyna awarii była dziurka wielkości łebka od szpilki w rurze intercoolera. Przy dużej prędkości autostradowej albo dynamicznym ruszaniu dziurka się powiększała i przez nią tryskał olej. Niewielkie ilości ale dziurka i ciśnienie powietrza działało jak rozpylacz. A przez tą dziurkę uciekało powietrze i komputer głupiał. Naprawa w Polsce kosztowała niecały tysiąc zł, z tego 200 kosztowało mnie dosterowanie cześci, którą wymienił serwis w Chorwacji. Bo czujnik wymagał ustawienia do odpowiednich parametrów.
Na dobrą sprawę wystarczyło tylko zlokalizować tą dziurkę, skasować komunikaty i zakleić mocną taśmą naprawczą.
A czujnik, który mi wymienili, na rynku polskim kosztuje niecałe 300 zł + robocizna. Ja dałem 350, ale euro, taki ze mnie frajer.
Zgłosiłem ta sprawę do Europejskiego Centrum Konsumenckiego. Poradzili mi, żeby spróbować samodzielnie negocjować z facetem, ale mnie olał. Kilka emaili i telefonów nic nie dało, facet się nie odzywa.
Przesłałem skany faktur, opisalem cala sprawę, została zarejestrowana. Zażądałem zwrotu za samą część, którą mi niepotrzebnie wymienili tj. 250 euro. I czekam. Sprawa w toku.
sal3
Autostopowicz
Posty: 1
Dołączył(a): 31.01.2020

Nieprzeczytany postnapisał(a) sal3 » 31.01.2020 14:03

Witam. Będzie ciężko wygrać z warsztatem bo nieszczelność w dolocie zazwyczaj objawia się błędem przepływomierza. Niedoświadczony mechanik może źle zdiagnozować usterkę.
Pozdrawiam
Jarek999
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 447
Dołączył(a): 09.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jarek999 » 31.01.2020 19:54

15 lipca 2018 3 rano szykujemy się do wyjazdu - cel Chorwacja-Czarnogóra, pacjent Opel Astra J ST.
Samochód po przeglądach, wymianach filtrów od LPG, zapakowany i ruszamy... Przy przełączaniu na gaz popiskiwanie instalacji LPG jakby nie było gazu i przełącza się na benzynę. Oczywiście bak pełny, więc pełne zdziwienie. Po kilkakrotnych próbach przełączenia zatrzymuję się i próbuję zresetować instalacją, co nie daje spodziewanego efektu. Jest niedziela wcześnie rano, jakikolwiek mechanik będzie dostępny dopiero w poniedziałek, zresztą instalacja jeszcze na gwarancji i świeżo po przeglądzie. Pytanie - czekać do poniedziałku ( kwatera też czeka od poniedziałku) czy jedziemy na benzynie? Decyzja - jedziemy na benzynie, a o uczciwej godzinie przed granicą zadzwonimy do znajomego mechanika może coś jeszcze poradzi...
Przed granicą po konsultacjach pada podejrzenie na czujnik ciśnienia gazu - prosta wymiana, bo wystarczy odkręcić 2 opaski i wymienić czujnik za kilkadziesiąt zł, ale po pierwsze jest niedziela, a po drugie jest gwarancja i samodzielne naprawy raczej nie są wskazane.
W poniedziałek już z Chorwacji umówiłem się na wizytę po powrocie na naprawę gwarancyjną, naprawa zajęła 15 minut, ale 4000 km zrobiłem na benzynie. Dowiedziałem się przy tej okazji ile naprawdę pali na takiej długiej trasie z autostradami i korkami, górami i serpentynami. Wyszło 6,7 l/100 km przy ok 9,3 l/100 km gazu, więc nie było źle... zwłaszcza, że przy większym zasięgu na benzynie, wizyty na stacjach były rzadsze.
pancezary
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 101
Dołączył(a): 20.03.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) pancezary » 01.02.2020 13:27

Przygoda miała miejsce w 2018r. Tydzień czasu byliśmy w Orebiciu, a na drugi przenosiliśmy się do Zablace k/Sibenika, samochód: Opel Insignia 2.0 (6 lat).
Dojazd i pobyt w Orebiciu bez żadnych niespodzianek, jedynie gdy przenosiliśmy się do Zablace, to jeszcze na serpentynach tuż za Orebiciem autobus wyjeżdżający zza zakrętu leciał środkiem i podniósł mi ciśnienie, bo oczami wyobraźni widziałem już nas na na poziomie morza. Na szczęście refleks mój i kierowcy autobusu zadziałał i wyszliśmy z tego bez nawet najmniejszej ryski. No, ale kawy tego dnia już pić nie musiałem.
Czas w Zablace też mijał leniwie, aż nadeszła środa 11/07. Dzień w którym Chorwacja grała w półfinale z Anglią. Postanowiliśmy pojechać po południu do Trogiru. Do Szybenika dojechaliśmy bez problemu, nagle zaświeciła się (na chwilkę) kontrolka ładowania. Zatrzymałem się, sprawdziłem, czy klemy na aku dobrze siedzą, widzę, że wszystko ok, to jedziemy dalej. Za chwilę znowu to samo, a więc pewnie brak ładowania czyli alternator, decyzja: szukamy warsztatu patrzymy co się dzieje, tym bardziej, że za dwa dni z piątku na sobotę lecimy do domu. Podjechaliśmy do Bosch Service (obok stacji INA przy Dalmare w Sibeniku). Gość mówi, że alternatory to zupełnie nie jego bajka, że tego nie robi. Może mi dać namiar na kolesia w mieście, który robi alternatory, ale polecać go nie będzie, wie tylko, że robi. Za dwa dni wyjazd, więc trochę ryzyko, żeby jechać do kogoś o kim nic nie wiadomo. Pytam więc czy jest jakiś serwis Opla w pobliżu. Okazało się, że jest salon z serwisem facet pokazał nam go na GM i mówi, żeby szybko jechać bo oni tylko do 16 pracują (a było około 15.45).
Podjechaliśmy na miejsce, wszystko już pozamykane, tylko kręci się w środku jakiś jeden gość. Wyszedł, powiedzieliśmy co się dzieje. Sprawdził prąd z akumulatora i wszystko ok, ale mówi, że skoro miga czasem ta kontrolka to lepiej sprawdzić. I mówi, żeby przyjechać na drugi dzień na 8.00.
Jadąc na drugi dzień kontrolka już nie gasła, nie było jednak daleko, więc bez problemu dojechaliśmy. Okazało się, że ten gość, którego spotkaliśmy to chyba jedyna osoba z jęz. angielskim w tym warsztacie/salonie, a więc dzień wcześniej mieliśmy fart. Trochę się bałem, że w związku z tym wygranym przez Chorwację półfinałem o 8.00 pocałuję klamkę, ale okazało się, że wszyscy na miejscu gotowi do pracy. Zabrali samochód na warsztat i po godzinie uśmiechnięty gość przynosi garść części, mówi, że alternator eksplodował. Mówi, że do końca dnia go zrobią, więc żebyśmy tu nie siedzieli to da nam Corsę w zastępstwo. Po 15.00 zadzwonił, cena prawie 2000,00 zł, grubo, ale co zrobić. Pojechaliśmy jeszcze tego dnia do Trogiru, a na drugi dzień wróciliśmy do domu bez żadnych niespodzianek.

Epilog.
Jakiś czas później miałem przegląd i facet pyta jak się sprawia Insignia. Mówię, mu, że z grubszych rzeczy to tylko pompa paliwa mi kiedyś lekko pociła no i ta przygoda w Cro. A on pyta, czy długo z tą pocącą się pompą jeździłem, ja że kilka miesięcy bo gość w warsztacie powiedział, że tą pompę to się zrobi przy okazji wymiany rozrządu, ale przed wyjazdem do Cro w końcu ją naprawiłem, żeby mieć spokojną głowę, a do rozrżadu jeszcze trochę km do przejechania. A on mi na to, że w Insigni pompa paliwa jest przecież umieszczona bezpośrednio na alternatorem i żebym resztę sam sobie dopowiedział.
A więc ostrzeżenie dla użytkowników Insigni. Jak poczujecie zapach ropy pod maską to lepiej jechać od razu tą pompę naprawić.
Plus jest taki, że mogę spokojnie mogę polecić serwis Opla w Sibeniku, może tanio nie jest, ale szybko i rzetelnie, można sobie spokojnie wziąć fv i dają na pracę gwarancję, chociaż nie potrafili mi powiedzieć, czy jak z tą gwarancją pojadę w Polsce do serwisu Opla to będzie brana pod uwagę.
sito_zabrze
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1960
Dołączył(a): 13.03.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) sito_zabrze » 01.02.2020 14:06

Ja bym to inaczej napisał
Jak zobaczycie wyciek lub poczujecie ropę nie tylko Oplu to od razu naprawiać....

No chyba ze np. w Audi samo sie naprawia podczas jazdy :oczko_usmiech:
pancezary
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 101
Dołączył(a): 20.03.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) pancezary » 01.02.2020 14:32

sito_zabrze napisał(a):Ja bym to inaczej napisał
Jak zobaczycie wyciek lub poczujecie ropę nie tylko Oplu to od razu naprawiać....

No chyba ze np. w Audi samo sie naprawia podczas jazdy :oczko_usmiech:


Cóż, nie jest tak, że olałem. Jak to poczułem, to sprawdzałem, uprałem silnik, żeby znaleźć wyciek. Problem polega na tym, że było to tylko pocenie, nie było widać żadnego wycieku, tylko zapach, żadnej plamki pod autem nie znalazłem. W Insigni zresztą jest niemożliwością obejrzeć tą pompę z każdej strony. Mam nauczkę na następny raz :roll:
sito_zabrze
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1960
Dołączył(a): 13.03.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) sito_zabrze » 01.02.2020 14:55

Ja od 2010r bylem w Cro 9 razy z czego 8 jechałem Oplem, dieslem, lpg, starszym i młodszym. Nigdy nie wykupuję assistance ani AC. Jak na razie poza dolewką oleju w Austrii za 17E litr nic mnie nie spotkało. :oczko_usmiech:
Calapula
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 546
Dołączył(a): 13.05.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Calapula » 01.02.2020 15:30

sito_zabrze napisał(a):Ja od 2010r bylem w Cro 9 razy z czego 8 jechałem Oplem, dieslem, lpg, starszym i młodszym. Nigdy nie wykupuję assistance ani AC. Jak na razie poza dolewką oleju w Austrii za 17E litr nic mnie nie spotkało. :oczko_usmiech:

Gdyby policzyć zaoszczędzone wydatki na AC i assistance, to by pewnie wystarczyło teraz na lawetę do PL a może i nawet na praktycznie każdą naprawę na miejscu?
sito_zabrze
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1960
Dołączył(a): 13.03.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) sito_zabrze » 01.02.2020 15:55

Prawko mam od 96r
Mysle ze zaoszczędzilem nie tylko na naprawę
Spokojnie moge za to kupić kolejnego Opla i wrócić nim do domu w razie potrzeby :lool: :sm:

Te wszystkie AC, assistance, ubezpieczenie szyb itp.....
Przez tyle lat myśle ze spokojnie sie uzbierało 30k i to przy autach kilkuletnich.....
matizmat
Croentuzjasta
Posty: 121
Dołączył(a): 28.01.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) matizmat » 02.02.2020 13:09

No to teraz moja kolej... Zeszłoroczny wyjazd do Vodic. W trasie wszystko w porządku, problem pojawił się tuż po przybyciu na miejsce. Okazało się, że po kilkuminutowym postoju, przestała działać klimatyzacja. Szybka analiza w głowie, co może być przyczyną... Kompresor się obraca, czynnik przecież nie mógł ot tak sobie szybko się ulotnić... Najgorsze, że była to sobota po południu i jakakolwiek ingerencja w układ wchodziła w rachubę dopiero w poniedziałek. Na szczęście niedaleko apartamentu, który wynajmowaliśmy, był mechanik (nota bene polecony przez właściciela apartamentu) i jeszcze tego samego dnia usterka została usunięta. Najśmieszniejsze było to, że najpierw podeszliśmy do niego z kolegą (szczęście w nieszczęściu, że wyjazd odbywaliśmy na 2 auta) i zapytaliśmy o możliwość diagnozy- rozmowa odbyła się po niemiecku i gość dopóki nie zobaczył mojego samochodu, był święcie przekonany, że jesteśmy Niemcami :D Z początku miałem wrażenie, że chce mnie nieźle skasować, ale jak się dowiedział, ze jesteśmy z Polski, rozmowa przybrała zupełnie inny obrót. Pan sprawdził szczelność układu, ilość czynnika i wszystko okazało się w porządku. Problemem okazały się klapy nawiewu- zawiesiły się. Klima zaczęła normalnie funkcjonować. Pan mechanik zażyczył sobie za usługę tylko 120 kun. Jak sam stwierdził- my Słowianie musimy trzymać się razem. To było bardzo budujące stwierdzenie.
wikol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1379
Dołączył(a): 19.07.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) wikol » 04.02.2020 15:03

sito_zabrze napisał(a):Ja od 2010r bylem w Cro 9 razy z czego 8 jechałem Oplem, dieslem, lpg, starszym i młodszym. Nigdy nie wykupuję assistance ani AC. Jak na razie poza dolewką oleju w Austrii za 17E litr nic mnie nie spotkało. :oczko_usmiech:

Gdyby OC nie było obowiązkowe to mógłbyś nie wykupywać i tego.
Powiedz właścicielom aut za 80-90k żeby nie wykupywali AC np. od kradzieży. Każdy świadomy kierowca wykupuje ubezpieczenie. No chyba że na wszystkim oszczędza....
anakin
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 30041
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) anakin » 04.02.2020 15:32

wikol napisał(a):
sito_zabrze napisał(a):Ja od 2010r bylem w Cro 9 razy z czego 8 jechałem Oplem, dieslem, lpg, starszym i młodszym. Nigdy nie wykupuję assistance ani AC. Jak na razie poza dolewką oleju w Austrii za 17E litr nic mnie nie spotkało. :oczko_usmiech:

Gdyby OC nie było obowiązkowe to mógłbyś nie wykupywać i tego.
Powiedz właścicielom aut za 80-90k żeby nie wykupywali AC np. od kradzieży. Każdy świadomy kierowca wykupuje ubezpieczenie. No chyba że na wszystkim oszczędza....

Powiedział gdzieś, że ma samochód za 80-90k?

Bo z lektury forum wynika, że ona wszystkie do kupy wzięte nie były tyle warte.
Bez urazy :wink:
mchrob
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 482
Dołączył(a): 06.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) mchrob » 04.02.2020 16:00

sito_zabrze napisał(a):Prawko mam od 96r
Mysle ze zaoszczędzilem nie tylko na naprawę
Spokojnie moge za to kupić kolejnego Opla i wrócić nim do domu w razie potrzeby :lool: :sm:

Te wszystkie AC, assistance, ubezpieczenie szyb itp.....
Przez tyle lat myśle ze spokojnie sie uzbierało 30k i to przy autach kilkuletnich.....


Tez tak kiedyś pomyślałem i policzyłem ile kasy już wpakowałem w ubezpieczenie. Miałem auto wtedy już 8-letnie (Ford Mondeo - od nowości moje) i doszedłem do wniosku ze nie warto już płacić AC. Niestety po kilku miesiącach wyskoczyła mi sarna przed maskę i oszczędności wzięły w łeb.
pääkäyttäjä
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 872
Dołączył(a): 10.07.2019

Nieprzeczytany postnapisał(a) pääkäyttäjä » 04.02.2020 17:46

Sam zastanawiam się nad sensem AC jeżeli nie mam nowego auta (bo skorzystanie z AC wiąże się z utratą zniżek na nie a po gradobiciu i skorzystaniu z AC, miałem zwyżkę 20%...) ale mając kiedyś Lancię Lybra, to jednak nadal wolałbym jakieś porządne assistance.
kadetdudi
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 424
Dołączył(a): 01.09.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) kadetdudi » 04.02.2020 18:54

Jest coś takiego co zwie się Ochrona zniżek i przynajmniej raz na rok może ci się coś przytrafić. Zniżki nie przepadną.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
BRYKA ZAWIODŁA MNIE NA WAKACJACH - RELACJE... - strona 12
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019