napisał(a) Franz » 04.12.2016 23:30
Po minięciu przełęczy szlak zaczyna się wznosić najpierw skosem, następnie krótkimi zakosami; trawki zostają poniżej, a otoczenie ponownie przybiera skalny charakter. Wychodzę na grzbiet, którym już szybko osiągam najwyższy szczyt dzisiejszej trasy. To Glöcknerin, czyli żeński odpowiednik Dzwonnika - jak by to brzmiało po polsku? Dzwonnica? Dzwonniczka?...
Akurat z drugiej strony podchodzi dziewczyna z psem i nawzajem robimy sobie zdjęcia. Ona zaraz wraca, gdyż jej towarzyszka, rezygnując z wejścia na wierzchołek, czeka na nią poniżej, a ja spojrzawszy na zrobione mi zdjęcie, ustawiam samowyzwalacz, pstrykając jeszcze jedną fotkę szczytową.