napisał(a) Janusz Bajcer » 28.05.2007 10:52
Jarek nie mówi: "Bankowy"
W wyniku przeprowadzonego dziennikarskiego śledztwa ustalono, dlaczego premier Jarosław Kaczyński nie trzyma pieniędzy na koncie.
Przypomnijmy, o co chodzi - amerykańskie stacje telewizyjne nabijają się z naszego premiera, że nie ma konta w banku. Ci głupi Amerykanie jak zwykle nic nie rozumieją. Po pierwsze: Jarek mieszka z mamusią i to jej oddaje wszystkie pieniążki. Na szczęście pani Kaczyńska rozumie, że mali chłopcy mają swoje potrzeby (zwłaszcza, gdy stoją na czele rządu w 40-sto milionowym kraju) i wypłaca mu kieszonkowe, za które Jarek kupuje sobie drobne przyjemności. Po drugie: Amerykanie powinni wiedzieć, do kogo w Polsce należą wszystkie banki! A przecież nasz premier nie będzie oddawał kasy tym lichwiarzom!
Ale to nie wszystko. Premier Kaczyński w jednym z wywiadów wyznał: -Mam złe doświadczenia z kontami.
To nas tak zaintrygowało, że postanowiliśmy przeprowadzić dziennikarskie śledztwo. Rozmawialiśmy ze wszystkimi znajomymi premiera, sprawdzaliśmy wszystkie fakty, próbowaliśmy nawet wybadać kota Alika, czy nie wie, o co chodzi. Na jakikolwiek trop natrafiliśmy dopiero wtedy, gdy zajęliśmy się przedszkolną przeszłością naszego premiera. Udało nam się dotrzeć do pani Krysi, która była przedszkolanką małych Kaczyńskich (w sensie: gdy byli młodsi, a nie niżsi). I wtedy sprawa się wyjaśniła. Pani Krysia opowiedziała nam, że mały Jaruś już w przedszkolu był tym bardziej niesfornym z bliźniaków. Lech zawsze był grzeczny i ułożony, dzięki czemu już wtedy miał powodzenie u najładniejszych dziewczynek z przedszkola, co jak widać pozostało mu do dziś. Natomiast Jaruś to był taki przedszkolny rozrabiaka, który często za karę musiał stać w kącie. Nie chodziło więc o złe doświadczenia premiera z KONTAMI, tylko z KĄTAMI, ale ci głupi dziennikarze (wiadomo z jakiej gazety i z jakiej telewizji) wszystko przekręcili.
