Zamieszczam ten wątek w jednym celu aby pokazać i napiętnować takie zachowanie, gdyż mogło skończyć się tragicznie.
Na weekend, w planach przedłużony, pojechaliśmy z żoną do Myślenic - nasze dzieci spędzają tam ferie u dziadków. Plan piękny i prosty - jedziemy na narty - do wtorku - Białka i okolice. Rano jeszcze biegałem po Myślenicach i załatwiałem różne sprawy ... więc decyzja jest taka dziś idziemy na Chełm - rozjeździmy się i w niedziele wcześnie rano dalej Białka może Małe Ciche.
Koło 12 jesteśmy na dole - kupujemy karnety i w górę, pierwszy, drugi, trzeci zjazd spoko. Czwarty zjazd i ciąg dalszy tu:
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/kr ... omosc.html
"Pijany narciarz najechał na stoku na kobietę. Z urazami kończyn i kręgosłupa trafiła ona do szpitala - poinformowała w poniedziałek Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji.
Do wypadku doszło w sobotę po południu na górze Chełm w Myślenicach. 23-letni mężczyzna miał 1,2 promila alkoholu w organizmie, na stoku razem był z kolegą. Według świadków zdarzenia, z którymi rozmawiali policjanci, jeździli na nartach brawurowo, z nadmierną prędkością.
23-latkowi może grozić do pięciu lat pozbawienia wolności."
Dwóch młodych ludzi rozgrzanych alkoholem urządziło sobie wyścig w dół na krechę ...
wieczorem siedząc koło szpitalnego łóżka mojej żony rozmawiamy i konkluzja jedna ... na szczęście trafił w nia a nie w młodego który był jakis metr od niej. Nie wydaje mi się oby siedmiolatek wyszedł z takiej opresji tak "szczęśliwie" jak moja żona.
Byle do wakacji bo z nart w tym roku to już raczej nici ... dobrze że na wakacje już się jakieś plany krystalizują.

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)