Wakacje, których miało nie być ! Pag i Brač- para idealna...
Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj! [Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Fajna relacja...nasze myśli coraz częściej kierują się ku Povlji ale trochę martwi nas brak cienia na plaż jak i sama plaża...powiedz jak wygląda kwestia podwodnych atrakcji? Moja córka uwielbia snurkowanie i wyławianie muszli, rozgwiazd itp...Jak to wygląda na miejscu> Zauważyłem, że pisałaś o chlodnej wodzie...nam w tym roku po drugiej stronie w miarę odpowiadała:) odczuliśmy lekką poprawę w stosunku do poprzedniego.
Ehhh Panowie nie żartujcie, że jest tak źle Na szczęście na wakacjach to ja planuję i "zarządzam" co gdzie i jak, mąż jak na razie nie protestował dzieciaki chyba się przyzwyczaili, że oprócz plażowania jest też trochę łażenia i każdy jest zadowolony Wiadomo, nie da się zobaczyć wszystkiego co by się chciało, chodźby przez za krótki czas urlopu, ale staram się być tam gdzie mam ochotę i siłę a młodzi się dostosują
amatus1 napisał(a):Fajna relacja...nasze myśli coraz częściej kierują się ku Povlji ale trochę martwi nas brak cienia na plaż jak i sama plaża...powiedz jak wygląda kwestia podwodnych atrakcji? Moja córka uwielbia snurkowanie i wyławianie muszli, rozgwiazd itp...Jak to wygląda na miejscu> Zauważyłem, że pisałaś o chlodnej wodzie...nam w tym roku po drugiej stronie w miarę odpowiadała:) odczuliśmy lekką poprawę w stosunku do poprzedniego.
hmmm co do podwodnych atrakcji to nie wiem Tak jak pisałam, nie było mi dane zanurzać głowy i snurkować w tym roku bo było dla mnie za zimno po prostu Muszli raczej brak, nie natkneliśmy się też nigdzie na zadną rozgwiadę Ale na szczęście też zero jeżowców Co do wody, no niestety mimo, że byliśmy w połowie sierpnia i liczyłam na "nagrzaną" wodę to się przeliczyłam O wieele cieplejszą mieliśmy rok wcześniej początkiem lipca na Hvarze. Więc już wiem, że nie ma co przewidywać Upalnie też wtym sierpniu nie było, co było plusem do zwiedzania, dla mnie jednak minusem plażowania bo wolę "patelnię"
Znalazłam trochę czasu na nadrobienie Twojej relacji. Wpadłam akurat na Dol, który baaaardzo mi się podobał, a po którym dreptałam zaledwie 2 miesiące temu. Uważam,że zbyt powierzchownie go potraktowałam, więc na pewno tam wrócę, jednym z powodów będzie degustacja mięska w konobie Toni
Co do wody, pamiętam, że w połowie sierpnia 2016 woda w zatoce była duuużo zimniejsza niż rok wcześniej na początku lipca. Wszystko zależy jak i kiedy powieje...
Nasza Ania założyła nad TL "przedszkole" krabików i ślimaków wodnych , oglądała też rybki pod wodą - tych było sporo.
Katerina napisał(a):Znalazłam trochę czasu na nadrobienie Twojej relacji. Wpadłam akurat na Dol, który baaaardzo mi się podobał, a po którym dreptałam zaledwie 2 miesiące temu. Uważam,że zbyt powierzchownie go potraktowałam, więc na pewno tam wrócę, jednym z powodów będzie degustacja mięska w konobie Toni
Ja u Ciebie byłam przez chwilę na bierząco ale znowu zaległości, jak wszędzie Ehhh już pochłaniają mnie sprawy świąteczne, pierniczki, ozdoby, choinka, wyjątkowo wcześie w tym roku Dol był baardzo klimatyczny i przyjemny na spacerowanie, do konoby nie pchaliśmy się w takie tłumy, więc zostało "na kiedyś"
Mikromir napisał(a):Co do wody, pamiętam, że w połowie sierpnia 2016 woda w zatoce była duuużo zimniejsza niż rok wcześniej na początku lipca. Wszystko zależy jak i kiedy powieje...
Nasza Ania założyła nad TL "przedszkole" krabików i ślimaków wodnych , oglądała też rybki pod wodą - tych było sporo.
Krabiki są super My obserwowaliśmy je w zatoce w miasteczku. Rybki z tego co widziałam na naszych filmikach też pływały, ogólnie co do snurkowania to Aleks nie narzekał, ale on i w mułach i bajorach nie narzeka, byleby tylko mógł zanurzyć łebek
Na początku lipca woda w TL była jak zupa ale jak pod koniec zaczęło wiać, to w ostatni dzień nie dało się nogi zanurzyć z tego co wiem to wszędzie była zimna, tak że nie ma reguły kiedy będzie ciepła
Budzimy się standardowo po 8, to i tak późno i aż dziwne, że chłopaki tak długo tu sypiają Parzę na termometr, ledwo 23 stopnie ( jak się okaże temperatura wzrośnie później tylko o 2 stopnie ) Wiatr pizga dalej, ale przejrzystość powietrza wydaje się dużo lepsza, więc to dobry moment na Vidovą Gore.
Ruszamy, po drodze kupuję napoje chłodzące... Wybieram taki bo spodobała mi się etykieta
Ale smak okropny, gorszego nie piłam w Cro… Jeszcze Ožujsko Crno do przełknięcia ale Karlovačko fuuj. Docieramy na miejsce…
I oczywiście masa zdjęć na szczycie… Przejżystość całkiem miła
Ha Hvarze coś się pali
Standardowo filmik
Co do Vidovej to widoki są oszałamiające… Brak mi jednak klimatu, jaki to był np. na Sv. Vid na Pagu. Ale nie ma się co dziwić, przecież tu są tłumy turystów ( a tam byliśmy sami ) i wjechaliśmy tu autem pod sam szczyt, więc nie wymagało to od nas żadnego wysiłku… Fajnie było by kiedyś wjechać na wschód słońca, może i tłumy wtedy mniejsze
Czas strasznie szybko ucieka, robię masę zdjęć i jedzimy do Bolu. Parkujemy gdzieś na obrzeżach, wzdłuż drogi za innymi autami- dopiero wracając widzimy napis, że to parking tylko dla klientów jakiegoś apartmana… Na szczęście nie skończyło się żadnym mandatem
Idziemy „na czuja” i wychodzimy w miejscu, o które mi chodziło, czyli przy opuszczonych budynkach holetowych Bijela Kuća. Zdjęcie z cyklu "Gdzie są dzieci ?"
Zaciekawiona popycham nogą drzwi i wchodzę do paru pomieszczeń…Wszystkie prezentują się mniej więcej tak…
Czuję dreszczyk grozy bo mam wrażenie, że w którymś z pokoi zobaczę jakiś ludzi albo to co po nich zostało… Z zewnątrz niesamowity mural…
I kolejny budynek, chłopaki wymyślają sobie że tu była szkoła Wygląda na to, że mają rację...
Naprawdę szokuje jak takie miejsce może być niezagospodarowane, tym bardziej, że 2 metry poniżej są takie widoki…
Woda ma niesamowity kolor, chyba najpiękniejszy jaki widziałam podczas całych wakacji… Ruszamy plażą koło klasztoru Dominikanów. Staramy się nie iśc ludziom po głowach… Masakra, za nic bym tam nie plażowała mimo pięknej wody.
Mojamy kolejny budynek holetu, ten jednak mimo zniszczenia wydaje się zamieszkały…
Ruszamy w stronę centrum.
Tu już plaże mniej oblegane.
Bol dziwnym trafem bardzo mi się podoba, nie lubię dużych i obleganych miast ale to miejsce ma coś w sobie... Ciężko mi nawet określić co mi się tam podoba, ale dobrze się w nim czuję
Szybkie zakupy w Konzumie, lody i pasuje w końcu troszkę się popluskać, tym bardziej, że po tej stronie wyspy praktycznie nie wieje !
Widzę, że też nie dotarliście do plaży za klasztorem? Mnie nie udało się dwukrotnie - zmęczenie młodego materiału.
W 2016, gdy woda w Povlji była masakrycznie zimna w połowie sierpnia, myślałam że z tej strony wyspy będzie cieplejsza. Spróbowałyśmy na plaży przed klasztorem w Bolu, którą pokazałaś - ale nie było lepiej niż w Povlji. Wtedy zamiąchało chyba całym Jadranem.