Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

This time for Africa

Afryka jest drugim co do wielkości kontynentem. W Afryce są 54 kraje. Prawie jedna trzecia światowych języków jest używanych w Afryce. Jezioro Wiktoria w Afryce jest największym jeziorem i drugim co do wielkości jeziorem słodkowodnym na świecie. Nigeria ma najwyższy na świecie wskaźnik urodzeń bliźniąt. W Sudanie znajduje się ponad 200 piramid, czyli więcej niż w Egipcie.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1915
Dołączył(a): 03.08.2007

Postnapisał(a) Aglaia » 20.10.2026 21:08

PAP napisał(a):Witaj :) ...

Zaznaczam swój ślad i ja :) :) ...

Będę śledził tą relację :) ...

PAP


Witaj - miło Cię widzieć.

Nie mam takiego zacięcia jak Ty do kręcenia filmów więc u mnie raczej tekst + trochę zdjęć ale mam nadzieję, że się spodoba.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1915
Dołączył(a): 03.08.2007

Postnapisał(a) Aglaia » 21.10.2026 10:51

Tego dnia zaczynamy właściwą eksplorację terenu. Najpierw jednak trzeba odebrać auto. Z wypożyczalnią umówiliśmy się na odbiór ok 9-10. Zakładałam, że this is Africa i może około 12 już się z tym uporamy. A tymczasem … Przed 8 do naszego namiotu puka jakiś miły pan, mówi, że jest z Berga i może wydać nam auto, ale jak chcemy poczekać do 9 to spoko. No już nie będziemy tacy – tradycyjny mały afrykański small talk – jak droga, jaka pogoda, ile krów ma sąsiad itp. i już jesteśmy przy aucie. Niby sprawnie wszystko oglądamy, robimy zdjęcia, filmy, dopytujemy, zostajemy przeszkoleni m.in. z obsługi kompresora – schodzi nam się ponad godzina. Dzieci znudzone i głodne same poszły na śniadanie, my dołączyliśmy później.

A jak już zjedliśmy … Kierunek Wodospady Wiktorii.

Jedziemy kilka kilometrów w stronę granicy, podjeżdżamy do kasy. Płacimy kartą 30 USD od dorosłego i ½ tej ceny za dzieci (choć wydaje mi się, że syna powinni już traktować jak dorosłego, ale kłócić się nie będę). Wydaje mi się też, że skasowali nas też trochę za parking, ale nie pamiętam, ile.

Na wejściu witają nas pawiany ale nie są specjalnie zainteresowane człowiekami.

IMG_5656.JPG


Pomnik Livingstona

IMG_5777.JPG


A potem już tylko cud natury, największe wodospady świata (pod względem przepływającej wody). Absolutnie wspaniałe:

IMG_5782.JPG

IMG_5775.JPG

IMG_5758.JPG

IMG_5757.JPG

IMG_5748.JPG

IMG_5662.JPG


Ścieżka po zambijskiej stronie ma ok 2 kilometrów i kilka punktów widokowych. Z każdego mamy trochę inną perspektywę.

Idąc w przeciwnym kierunku niż większość można też dojść na szczyt wodospadów:

IMG_5788.JPG


IMG_5787.JPG


Nikt by się nie spodziewał, że za chwilę ta leniwie płynąca rzeka opada z taką siłą.

Jesteśmy w połowie pory suchej – w wodospadach jest jeszcze sporo wody, ale mgiełka nie zakłóca zbyt mocno widoczności.

Całość zajmuje nam około 2h. Do ośrodka wracamy na lunch. Potem chwila relaksu nad basenem i czeka nas kolejna wodna atrakcja. Tym razem rejs po rzece ale o tym w następnym odcinku.

Niestety zmniejszenie rozmiarów zdjęć do wielkości akceptowalnej przez forum powoduje dramatyczną utratę jakości, szczególnie tam gdzie jest dużo wody. Kompletnie nie wiem jak to ogarnąć :roll:
majkik75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3199
Dołączył(a): 25.10.2017

Postnapisał(a) majkik75 » 21.10.2026 11:20

No właśnie, jakość zdjęć siadła i chyba nie oddają tego co tam jest :(
Jeśli możesz/chcesz spróbować, zobacz na darmowy program IrfanView. Wstawiasz zdjęcie, i robisz opcję zmniejszenia zdjęcia. Jeśli chcesz to mogę wkleić Ci jakiś tutorial jak to zrobić :papa:
Ja tym obrabiam wszystkie zdjęcia.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1915
Dołączył(a): 03.08.2007

Postnapisał(a) Aglaia » 21.10.2026 15:03

majkik75 napisał(a):No właśnie, jakość zdjęć siadła i chyba nie oddają tego co tam jest :(
Jeśli możesz/chcesz spróbować, zobacz na darmowy program IrfanView. Wstawiasz zdjęcie, i robisz opcję zmniejszenia zdjęcia. Jeśli chcesz to mogę wkleić Ci jakiś tutorial jak to zrobić :papa:
Ja tym obrabiam wszystkie zdjęcia.


Dzięki. Ja zdjęć prawie nie obrabiam - nie chce mi się ;-) . Ale na potrzeby relacji muszę je niestety mocno zmniejszać i tu niestety tym razem mocno tracą na jakości. To niestety efekt tego, że często były robione w pełnym słońcu a woda dodatkowo daje mnóstwo błysków. Do kolejnych odcinków postaram się wybrać takie, których jakość mocno nie ucierpi po zmniejszeniu.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1915
Dołączył(a): 03.08.2007

Postnapisał(a) Aglaia » 22.10.2026 11:28

Na rejsie fajnie trafiamy, bo tego dnia klientów było mało (w sumie chyba 16 osób) więc płyniemy niewielką łódką. Mamy świetną załogę, która dba o pełne kieliszki/szklanki i ciekawie opowiada o miejscowych zwyczajach, przyrodzie itp. Jedna z rodzin to miejscowi z Lusaki więc od nich też dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy. Z kolei miejscowi są bardzo zainteresowani naszym europejskim klimatem i fenomenem 4 pór roku – a narciarskie zdjęcia z zaśnieżonych Alp robią absolutną furorę. Są dla nich taką samą atrakcją jak dla nas hipcie:

IMG_5799.JPG


IMG_5899.JPG


I krokodyle:

IMG_5832.JPG


Poza tym lata sporo ptactwa wszelakiego.

IMG_5824.JPG


IMG_5835.JPG


Słońce powoli zachodzi i człowiek nie wie, gdzie głowę obrócić.

Bo z jednej strony widok taki:

IMG_5863.JPG
IMG_5868.JPG
IMG_5873.JPG


Z drugiej hipcie wychodzą na ląd:

IMG_5939.JPG


A gdzieś tam ktoś dojrzał kolejnego krokodyla:

IMG_5879.JPG


Słoneczko idzie spać, my dopływamy na ląd i w pełni usatysfakcjonowani idziemy spać.

IMG_5882.JPG
IMG_5887.JPG
IMG_5913.JPG
IMG_5920.JPG
IMG_5934.JPG
IMG_5944.JPG


Jutro też będzie ciekawy dzień (ale z zupełnie innych przyczyn ).
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17537
Dołączył(a): 30.06.2010

Postnapisał(a) piekara114 » 22.10.2026 19:39

Wspaniały zachód słońca Wam się trafił. I to pierwszego dnia. Pewnie były jeszcze lepsze.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1915
Dołączył(a): 03.08.2007

Postnapisał(a) Aglaia » 23.10.2026 08:57

Afryka to gwarantowane wspaniałe zachody słońca. Ten był pierwszy ale nie ostatni.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1915
Dołączył(a): 03.08.2007

Postnapisał(a) Aglaia » 23.10.2026 16:24

Rano budzę się dość wcześnie, niedługo potem budzi się małżonek, ale dzieciaki śpią jak zabite. Głód zmusza mnie do samodzielnej wycieczki na śniadanie – idę bez telefonu i aparatu. Bo co ciekawego może człowieka spotkać jak je śniadanie?
Jeśli je się śniadanie nad brzegiem Zambezi to czasem dzieje się coś fajnego. Na przykład stadko słoni płynie sobie z lądu na wyspę na środku rzeki, a jak już dopłynie to się jeszcze wykąpie. Fantastyczny widok. Mąż z dzieciakami dotarli na koniec tego spektaklu więc w mamy jeszcze jakąś fotkę chociaż robiona na dużym przybliżeniu telefonem nie jest jakiejś super jakości.

IMG-20260812-WA0000(1).jpg


Po śniadaniu pakujemy do końca auto i jedziemy. Przejazd przez Livingstone bezproblemowy, potem jedziemy przyzwoitą asfaltową szosą w kierunku granicy. Na odcinku około 60 km były 3 check pointy – na jednym sprawdzali dokumenty kierowcy, na drugim papiery auta a na trzecim już nie pamiętam co. Po około godzinie docieramy do granicy, przejeżdżamy przez nowoczesny most, wybudowany przez Koreańczyków i oddany do użytku w 2021 r. Zanim go wybudowali pływało się promem przez rzekę – to na pewno była przygoda. Ale teraz też jest ciekawie.

Przy wjeździe do Botswany odkażamy auto i buty. Zajeżdżamy do terminala granicznego – w jednym miejscu załatwia się kwestię wyjazdu z Zambii i wjazdu do Botswany. Punkt pierwszy - pieczątki wyjazdowe z Zambii do paszportów – mamy - poszło gładko. Punkt drugi – wywiezienie auta z Zambii – mamy – poszło w miarę prosto – pieczątka na kopii dowodu rejestracyjnego (zwanego tutaj „white card”) i jeszcze jakiejś jednej kartce+ zabierają nam jakąś kartkę, którą dostaje się przy wjeździe. Przechodzimy na drugą stronę. Punkt trzeci – pieczątki wjazdowe. Urzędniczka bardzo dokładnie ogląda nasze paszporty, szczegółowo analizuje akty urodzenia dzieci, pyta się o planowane noclegi. Grzecznie spowiadam się z naszego planu i podaję, gdzie zamierzamy spać (a trochę tego jest). Po 4 lokalizacji Pani już dziękuje chociaż nie jesteśmy nawet w połowie (chyba skończyło się miejsce w formularzu ). Mamy pieczątki . Teraz punkt 4 - trzeba wwieźć auto. Następne okienko – pokazujemy papiery, urzędniczka coś przegląda przekłada, prosi o coś jeszcze aż w końcu mówi, że nie jest w stanie nam pomóc i musimy zaczekać na kogoś „more experienced” – WTF??? Pytam się za ile będzie ten ktoś „more experienced” ale kobieta jakby nie rozumiała pytania – będzie to będzie . A ja się zastanawiam jakie mam opcje – a) poszedł do toalety i za chwilę wróci, b) poszedł coś zjeść i wróci za dłuższą chwilę, c) skończył robotę na ten dzień i wróci jutro? Na szczęście było to coś pomiędzy a) i b). Pan chyba rzeczywiście był „more experienced” bo szybko ogarnął o co nam chodzi, wypisał jakieś dwa kwitki, przybił dwie pieczątki, pobrał opłaty (drogową i za most – od razu w 2 strony) i uznał, że możemy jechać. No to lecim … Ha, ha, ha – nie tak szybko. Podjeżdżamy pod szlaban. Tam kolejny miły człowiek bierze od nas papiery, ogląda wszystkie pieczątki i pyta – a auto odkażone – tak, a buty – tak, a bagaże – WTF? No to zawracajcie. No więc wracamy podjeżdżamy do niepozornego budynku ze skanerem – tam trzeba wyładować CAŁY bagaż (łącznie z kocami, śpiworami, poduszkami itp.) a z bagażu wyciągnąć WSZYSTKIE buty. Następnie to wszystko jest skanowane i pryskane jakimś płynem. W „międzyczasie” kolejna urzędniczka ogląda nasze kwity i zauważa, że w potwierdzeniu zapłaty podatku drogowego jest błąd w numerze rejestracyjnym auta… No to idę z powrotem do tego „more experienced” urzędnika mówię w rzecz, pan ogląda kwity, dopisuje ręcznie właściwy (jak się wydaje) numer, parafka, 2 pieczątki i vamos. Jeszcze raz ta sama kobiecina robi double-check i znowu znajduje jakiś błąd – tym razem idzie ze mną i w miejscowym narzeczu wyłuszcza koledze, żeby się ogarnął. Kwity poprawione, bagaż odkażony, jedziemy pod szlaban – a tam … inna kobieta, która … absolutnie nic od nas nie chce, nie ogląda paszportów, nie analizuje pieczątek, nie pyta czy wszystko odkażone tylko macha ręką i nakazuje jechać dalej …

Po 10 minutach jesteśmy w Kasane. Najpierw idziemy na obiad, bo towarzystwo mocno głodne. Przewidując, że kolejne dni to będzie makaron z sosem ze słoika idziemy na porządną pizzę. Potem zakupy w pobliskim supermarkecie Spaar – wypełniamy po brzegi dwa duże wózki. Następny porządny sklep za 6 dni w Maun.

Pakujemy auto i jedziemy na nasz pierwszy camp. W pierwotnych planach miał być Ihaha Camp w samym środku Chobe Riverfront. Niestety nie było na nim miejsc. Wybór pada więc na Mwandi View Campsite położony ok 20 km od zachodniej bramy parku (Ngoma Gate). Musimy przejechać tzw. Transit road przez Chobe NP. Na transit road spotykamy słonie:

WhatsApp Image 2026-10-22 at 18.33.25.jpeg


Dojeżdżamy na camp, miła pracownica recepcji prowadzi nas na nasze miejsce. Mamy do dyspozycji dużą parcelę, prąd, grilla. Rozkładamy namioty. Potem chwila relaksu w małym basenie i zachód słońca na tarasie z widokiem na rzekę.

IMG_5983.JPG
IMG_5975.JPG
IMG_5953.JPG
IMG_5951.JPG
IMG_5949.JPG
IMG_5946.JPG


Po kolacji jeszcze raz przychodzimy na taras. Mamy szczęście, bo do oczka wodnego przyszedł akurat mały szakal ale nocne zdjęcie jest dość marnej jakości.

Z kronikarskiego obowiązku napiszę, że camp kosztował nas 1260 puli za 2 noce (1 pula to ok 0,26). Płatność z góry, w dwóch ratach przez bramkę płatniczą. Jednak w przypadku tego campu aż takie środki ostrożności nie były konieczne - każdej nocy było kilka wolnych miejsc.
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17537
Dołączył(a): 30.06.2010

Postnapisał(a) piekara114 » 23.10.2026 17:12

Opisy przekraczania granic jak zawsze the best :lol:

Jak na takich campach wygląda kwestia łazienki, toalety i bieżącej wody?
majkik75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3199
Dołączył(a): 25.10.2017

Postnapisał(a) majkik75 » 23.10.2026 19:48

A to odkażanie to z jakiego powodu, czego oni się tam boją? Bo słowa "odkażać" i "Afryka" mi się słabo spinają, ale zapewne czegoś nie wiem :oczko_usmiech:
Słonie :hearts:
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17537
Dołączył(a): 30.06.2010

Postnapisał(a) piekara114 » 23.10.2026 21:50

Podejrzewam kwestie fitosanitarne, aby na butach nie przenieść ziemi z jakimiś robaczkami, patogenami i nasion roślin, które mogą zagrażać regionalnej przyrodzie. Podobne szybkie odkażanie jest w samolotach (schowki nad głowami) na niektórych trasach (np. z Madery, Kuby, tam gdzie występuje malaria) lub jeśli w jakimś regionie wystąpiło nasilenie epidemiologiczne (np zwiększona ilość zachorowań na wirusa zika).
marekkowalak
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3039
Dołączył(a): 13.05.2019

Postnapisał(a) marekkowalak » 24.10.2026 15:24

Szacun za logistykę - coś takiego zaplanować zapewne nie jest łatwo.

Ja z reguły zwykły wakacyjny wyjazd do Chorwacji (i to po raz n-ty) planuję ok. roku. To nie wiem, ile z czymś takim by mi zeszło :mg: :mg:
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1915
Dołączył(a): 03.08.2007

Postnapisał(a) Aglaia » 24.10.2026 17:28

majkik75 napisał(a):A to odkażanie to z jakiego powodu, czego oni się tam boją? Bo słowa "odkażać" i "Afryka" mi się słabo spinają, ale zapewne czegoś nie wiem :oczko_usmiech:
Słonie :hearts:


piekara114 napisał(a):Podejrzewam kwestie fitosanitarne, aby na butach nie przenieść ziemi z jakimiś robaczkami, patogenami i nasion roślin, które mogą zagrażać regionalnej przyrodzie. Podobne szybkie odkażanie jest w samolotach (schowki nad głowami) na niektórych trasach (np. z Madery, Kuby, tam gdzie występuje malaria) lub jeśli w jakimś regionie wystąpiło nasilenie epidemiologiczne (np zwiększona ilość zachorowań na wirusa zika).


Chodzi przede wszystkim o ochronę przed pryszczycą. Wewnątrz kraju też jest tzw. veterinary fence gdzie odkaża się auto i trzeba wywalić produkty typu świeże mięso. W niektórych krajach chronią w ten sposób lokalny ekosystem przed zawleczeniem inwazyjnych gatunków roślin.

marekkowalak napisał(a):Szacun za logistykę - coś takiego zaplanować zapewne nie jest łatwo.


Zarys planu mieliśmy już 3 lata temu. Takie "ostre" planowanie - od momentu zakupu biletów do dopięcia ostatniej rezerwacji to około 5 miesięcy.
Aglaia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1915
Dołączył(a): 03.08.2007

Postnapisał(a) Aglaia » 24.10.2026 17:37

Kolejny dzień to safari w Chobe Riverfront. Wstajemy jeszcze przed świtem, ale jak to pierwszego dnia sprawne ogarnięcie wszystkiego trochę nam schodzi. Z campu wyruszamy przed 8. Na bramie jesteśmy ok 8.30. Idę zakupić permit – płacimy 270 puli od dorosłego i połowę tej ceny za dzieciaki. Do tego opłata za auto 115 puli. Całość x 2, bo w tym samym parku będziemy kolejnego dnia. Kiedy ja ogarniam papierologię mąż spuszcza ciśnienie w oponach – na piasku powinno być zdecydowanie niższe niż na asfalcie.

Zjeżdżamy jak najbliżej rzeki, spodziewając się, że tam będzie najwięcej zwierząt. Jest sporo antylop różnej maści. Jednak droga nawigacyjnie jest dość trudna, bardzo duże koleiny i sporo wąskich przejazdów między powalonymi drzewami. Wjeżdżamy więc trochę wyżej, ale prawie cały czas mamy widok na rzekę więc gdy widzimy coś ciekawego staramy się znaleźć bezpieczny przejazd na dół.

Spotykamy m.in. duże stado pawianów

IMG_6065.JPG
IMG_6068.JPG


Jeszcze większe stado słoni:

IMG_6094.JPG
IMG_6105.JPG
IMG_6125.JPG


Żyrafy:

IMG_6161.JPG
IMG_6022.JPG


Hipcie – najpierw jeden samotny:

IMG_6031.JPG


Potem ogromne stado:

IMG_6156.JPG


Gdzieś w oddali majaczyły bawoły, ale były zbyt daleko, żeby zrobić im dobre zdjęcie.

Antylopy różnej maści i zeberki

IMG_6053.JPG
IMG_6002.JPG


Jest też sporo ptaszorów

IMG_6057.JPG
IMG_6054.JPG
IMG_6139.JPG
IMG_6144.JPG


Są też pozostałości tego co akurat w danym miejscu padło:

IMG_6149.JPG


Niestety tego dnia nie mamy szczęścia do kotów.

Drogi są głównie piaszczyste. Czasem trafi się bardziej ubity piach, który na mapie ma zmyłkowe oznaczenie „gravel” – nie ma to prawie nic wspólnego z gravelem, który znaliśmy z Namibii. Tutaj jednak jest królestwo piachu, a jak piach pojawia się na odcinkach „pod górkę” to w ogóle jest ciekawie. Na zdjęciach może nie wygląda to bardzo spektakularnie, ale dla kierowcy to naprawdę spore wyzwanie.

20260813_111047.jpg
20260813_105127.jpg


Po mniej więcej 4h w pełni usatysfakcjonowani odmeldowujemy się na wschodniej bramie. A skoro jesteśmy bardzo blisko Kasane to czemu nie skoczyć jeszcze raz na pizzę? Potem uzupełniamy zapasy w supermarkecie i wracamy na camp. Do wyboru mamy drogę przez park (w drugą stronę niż przyjechaliśmy) albo transit road. Ja chętnie wróciłabym przez park, ale to pewnie ze 2-3 h, jeśli nie będziemy się jakoś nadmiernie zatrzymywać. „Normalną” drogą to około godziny (jedziemy wolniej, bo nie dopompowaliśmy kół). Dzieci protestują przeciwko jeździe parkiem żądając basenu, kierowca też marzy o jeździe asfaltem (szczególnie, że jutro czeka nas jeszcze gorszy piaskowy odcinek). Odpuszczam. Wracamy na camp (po drodze jeszcze tankujemy pod korek auto na ostatniej stacji – następna za 6 dni…), rozkładamy namioty, dzieci idą na basen, robimy kolację, trochę siedzimy na tarasie i obserwujemy oczko wodne, ale dziś nic do niego nie przychodzi. Kończymy dzień, szykując się na kolejny.

Jeszcze wieczorem potwierdzam z właścicielem campingu, którą trasę wybrać na jutro, żeby zmniejszyć ryzyko zakopania się w piachu – doradzili nam bardzo dobrze – żadnej skuchy. Bezpiecznie i sprawnie dojechaliśmy do celu. Ale o tym w kolejnym odcinku.
Załączniki:
IMG_6005.JPG
majkik75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3199
Dołączył(a): 25.10.2017

Postnapisał(a) majkik75 » 24.10.2026 19:45

No tak. I tutaj mamy tą Afrykę w pełni, jaką ja mam w głowie :proszedzieki: Zwierzęta, nawet jeśli w parku chronionym, to w swoim naturalnym środowisku. I to jeszcze przejazd autem przez taki teren :verryhappy: Miód :hearts:

Z ciekawości: pizza jest wyborem bo jest "pewna"? Czy nie mieliście ochoty / okazji spróbować jedzenia lokalnego?

PS. Dzięki za wyjaśnienie odkażania :proszedzieki:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Afryka

cron
This time for Africa - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2026 Wszystkie prawa zastrzeżone