Wycieczki objazdowe to świetny sposób na zwiedzenie kilku miejsc w jednym terminie. Można podróżować przez kilka krajów lub zobaczyć kilka miast w jednym państwie. Dla wielu osób wycieczki objazdowe są najlepszym sposobem na poznawanie świata. Zdecydowanie warto z nich korzystać.
Powróciliśmy na trzeci dziedziniec, na którym znajduje się budynek, w którym przechowywane są święte relikwie islamu (Holy Relics of Islam).
Budynek ten ma około 552 m² powierzchni. Miejsce to ma dla wyznawców islamu ogromne znaczenie. Wiele ze znajdujących się w Pałacu Topkapi świętych relikwii zostało sprowadzonych do Stambułu pod rządami sułtana Yavuza Selima. Niektóre przedmioty przypisywane Prorokowi i jego towarzyszom, a także klucze do Kaaby, zostały sprowadzone do Stambułu w okresie po sułtanie Selimie I. Podczas oblężenia Medyny w 1916 roku, kiedy rząd osmański podjął decyzję o częściowej ewakuacji Hejaz (region w zachodniej Arabii Saudyjskiej), Gubernator Medyny Fahreddin Pasza wysłał znajdujące się tam święte relikwie linią kolejową do Stambułu, pod ochroną 2000 żołnierzy. Relikwie te nigdy nie wróciły do Medyny i do tej pory znajdują się w Pałacu Topkapi. Podczas drugiej wojny światowej święte relikwie zostały, w celu ich zabezpieczenia przed działaniami wojennymi, przewiezione pociągiem do Niğde, położonego w środkowej Turcji i tam przebywały do 1947 roku. Wśród świętych relikwii wystawionych w Pałacu Topkapı znajdują się między innymi:
Do środka wchodzi się przez te drzwi, nad którymi znajduje się wykaligrafowany napis tawhid. Nie odważę się wyjaśnić, co to słowo oznacza, bo trzeba by w tym celu napisać całą epistołę.
Wewnątrz znajdują się cztery pomieszczenia muzealne, w których relikwie prezentowane są w szklanych gablotach. W pierwszym pomieszczeniu do którego weszliśmy od razu rzuca się w oczy stojąca na środku fontanna.
W jednej z gablot stojących wokół fontanny obejrzeliśmy klucze do Kaaby, najświętszego miejsca islamu.
W kolejnej sali ujrzeliśmy w gablocie piękny egzemplarz koranu. Za tą gablotą widać obudowę świętego kamienia Hadżar, który znajduje się w Kaabie. Obudowa Czarnego Kamienia z uwagi jej niszczenie przez dotykanie przez miliony dłoni, jest wymieniana. W XVII wieku sułtan Ahmet I wymienił starą obudowę na nową, wykonaną ze złota. Z biegiem czasu ta złota koperta również uległa zużyciu, a ponieważ do Mekki została wysłana kolejna nowa obudowa, to ta poprzednia wróciła do Stambułu i została umieszczona w Holy Relics of Islam.
W tym pomieszczeniu mieliśmy okazję wysłuchania, jak mufti recytuje koran. Koran czyta się tutaj przez 24 godziny na dobę z małymi przerwami na zamianę czytających. Praktyka ta obowiązuje od 25 października 1996 roku. Wcześniej (od 1980 roku) czytanie koranu realizowano tylko w godzinach otwarcia muzeum.
Przeszliśmy przez następne sali, oglądając kolejne relikwie.
W tej złotej skrzyni, ustawionej na tronie w srebrnej klatce, znajduje się płaszcz proroka Mahometa. Był on używany jako symbol kalifatu przez egipskich kalifów Abbasydów, ale wpadł w ręce Osmanów po podboju Egiptu. Dziś Hırka-i Saadet owinięty jest w siedem jedwabnych aksamitnych tkanin ze złotym brokatem i chroniony w złotej skrzyni.
Święte relikwie islamu warte są obejrzenia, ale na mnie największe wrażenie w tych wnętrzach zrobiły kopuły. Islamska architektura wyróżnia się niesamowitym przepychem sufitu i nie sposób jest przejść obok nich obojętnie.
Kolejnym miejscem, do którego chcieliśmy jeszcze wejść, były pałacowe kuchnie, dlatego po wyjściu z muzeum świetych relikwii udaliśmy się w ich kierunku.
Po drodze ujrzeliśmy wielkie drzewo, które pomimo tej olbrzymiej deformacji ma się dobrze, sądząc po sporej ilości soczyście zielonych liści tworzących jego koronę. Niesamowicie wygląda.
Kuchnie znajdują się one na drugim dziedzińcu i zajmują całe wschodnie skrzydło. Wejście na teren kuchni znajduje się pod tymi arkadami.
Kuchnie są ogromne, ale to nie dziwi, bowiem gotowano tutaj dla ogromnej liczby ludzi. W pałacu mieszkało jednocześnie prawie 4000 osób, które były karmione przez 800 pracowników zatrudnionych w kuchni. W pomieszczeniach dawnych kuchni można obejrzeć przybory kuchenne, czasami bardzo zadziwiające, rzadką kolekcją porcelany, szkła, srebrnych naczyń wykonanych w Chinach i Japonii. Wśród tych licznie wystawionych serwisów szukałam zastawy stołowej w kolorze morskiej zieleni, która była ulubioną zastawą sułtanów. I to nie z uwagi na jej wygląd, lecz dlatego, że zmieniała ona kolor w przypadku kontaktu z żywnością, która została zatruta. Ponoć niejednemu uratowała życie. Jednak tej zastawy niestety nie udało mi się zobaczyć, a szkoda.
Po nacieszeniu się kuchennymi atrakcjami jeszcze chwilę pokręciliśmy się po drugim dziedzińcu.
Przez Bramę Szczęśliwości wróciliśmy na pierwszy dziedziniec.
Ludzi na terenie pałacu była już niewiele i powoli kierowali się do wyjścia z Pałacu Topkapi a my razem z nimi.
Ale nie wyszliśmy jeszcze na zewnątrz. Pomimo tego, że było już po godzinie 18-tej udaliśmy się jeszcze w jedno miejsce, a mianowicie do kościoła Hagia Eirene.
maslinka napisał(a):Piękny ten harem (i generalnie - Topkapı) Roślinność też robi duże wrażenie.
Faktycznie pięknie tam jest. Gdzieś przeczytałam, że Pałac Topkapi jest piękniejszy niż Wersal, ale się na ten temat nie wypowiem, bo w Wersalu nie byłam.
Kościół Hagia Eirene, czyli Bożego Pokoju wzniesiony został na planie prostokąta z dużą, centralną kopułą. Do jego budowy użyto głównie cegieł. Badacze przyjmują, że niższe fragmenty budowli sięgają VI wieku, czyli czasów Justyniana, natomiast wyższa część budowli pochodzi z okresu odbudowy po trzęsieniu ziemi za panowania Konstantyna V w VIII wieku. Kościół był dwukrotnie odbudowywany w VIII wieku po pożarze oraz po trzęsieniu ziemi i od tego czasu nie doczekał się istotnych zmian. Był pierwszą katedrą Konstantynopola aż do czasu, gdy wybudowana została bazylika Hagia Sophia. Hagie Eirene nigdy nie została zamieniona na meczet. Ale jednak krzyż, który znajdował się na szczycie kopuły został zastąpiony symbolem islamskim półksiężycem. Obecnie kościół jest remontowany, ale można go zwiedzać.
Było już kilka minut po 18-tej, ale kościół był jeszcze otwarty, więc skorzystaliśmy i weszliśmy do środka. Pomimo późnej godziny bilety musieliśmy pokazać.
Niestety wnętrze kościoła jest bardzo puste. Nie ma tam żadnego wystroju. Widać tylko gołe ściany i niestety czuć wszędobylską wilgoć, wydobywającą się z tych ścian. Odważyłabym się nawet powiedzieć, że czuć tam grzyba, bo po kilku minutach pobytu w tych wnętrzach zaczęliśmy mieć problemy z oddychaniem. Dlatego nasz pobyt tam nie trwał długo.
Najbardziej charakterystycznym zachowanym elementem wystroju Hagia Eirene jest mozaika dekorująca apsydę. Jest to rzadki przykład sztuki sakralnej z okresu ikonoklazmu, trwającego w Bizancjum w VIII wieku i w pierwszej połowie IX wieku. Podczas tego okresu obowiązywał całkowity zakaz oddawania kultu obrazom przez chrześcijan. Zwolennicy ikonoklazmu zastępowali symbolami obrazy, które przedstawiały świętych. Z tego powodu w półkopule nad apsydą umieszczono mozaikę przedstawiającą prosty krzyż, zamiast mozaiki Maryi z Dzieciątkiem. Mozaika przedstawia prosty czarny krzyż stojący na trójstopniowym podium i umieszczony na złotym tle. Trzy okna apsydy symbolizują Trójcę Świętą. Rozmieszczone półkoliście schody w apsydzie, które służyły jako siedzenie dla duchownych -- tzw. Synthronon symbolizują wzgórze Golgota, gdzie ukrzyżowano Jezusa.
Możliwe, że po remoncie wnętrze będzie zachęcało do dłuższego w nim pozostawania, ale my bez żalu dosyć szybko wyszliśmy na zewnątrz kościoła.
Udaliśmy się do wyjścia.
Pomieszczenia do kontroli bezpieczeństwa o tej porze już nie działały.
Jako jedni z ostatnich opuściliśmy Pałac Topkapi.
Nasza wizyta w pałacu trwała trzy i pół godziny. Byliśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się ten pałac obejrzeć. Bylibyśmy zadowoleni jeszcze bardziej, gdybyśmy mogli spędzić tam więcej czasu, ale i tak było super.
megidh napisał(a):Nasza wizyta w pałacu trwała trzy i pół godziny. Byliśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się ten pałac obejrzeć. Bylibyśmy zadowoleni jeszcze bardziej, gdybyśmy mogli spędzić tam więcej czasu, ale i tak było super.
Ciekawe ile trwa przejście w wersji minimalistycznej? Na pewno 3,5godz tam nie spędzę. Podziwiam.
megidh napisał(a):Nasza wizyta w pałacu trwała trzy i pół godziny. Byliśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się ten pałac obejrzeć. Bylibyśmy zadowoleni jeszcze bardziej, gdybyśmy mogli spędzić tam więcej czasu, ale i tak było super.
Ciekawe ile trwa przejście w wersji minimalistycznej? Na pewno 3,5godz tam nie spędzę. Podziwiam.
To nasze przejście było właśnie takie minimalistyczne. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej a mieliśmy na to mało czasu, więc musieliśmy się bardzo sprężać. W Pałacu Topkapi można spędzić dużo więcej czasu i nawet nie po to, żeby obejrzeć wszystkie zakątki, ale by spokojnie pospacerować po jego terenie i podelektować się tym miejscem.
piekara114 napisał(a):Sporo czasu udało Wam się jednak w Pałacu spędzić... pewnie nawet tego nie odczuliście...
Dziwne, ale czas tam dla nas jakby spowolnił. Wychodząc z pałacu miałam wrażenie, że byliśmy tam dłużej, niż pokazywał zegarek.
piekara114 napisał(a):A Eirene dla mnie bardzo ciekawa, ja lubię surowe świątynie.
To, że jest taka surowa, to w zasadzie nie jest zarzut wobec niej. Nam najbardziej nie odpowiadał tam zapach stęchlizny, który spowodował u nas kłopoty oddechowe. Dlatego musieliśmy się stamtąd szybko ewakuować. Gdyby nie to, to spędzilibyśmy tam jeszcze jakieś 10 minut dłużej.
te kiero napisał(a):Ciekawe ile trwa przejście w wersji minimalistycznej? Na pewno 3,5godz tam nie spędzę. Podziwiam.
To nasze przejście było właśnie takie minimalistyczne. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej a mieliśmy na to mało czasu, więc musieliśmy się bardzo sprężać. W Pałacu Topkapi można spędzić dużo więcej czasu i nawet nie po to, żeby obejrzeć wszystkie zakątki, ale by spokojnie pospacerować po jego terenie i podelektować się tym miejscem.
Zgadzam się - 3-4 godziny to jest absolutne minimum na Topkapi. Ja spędziłem tam (dokładnie, według zdjęć) 4 godz. 10 minut (i to bez Hagia Irene) i uważam, że spokojnie można było pochodzić jeszcze z godzinę.
O 18-tej byliśmy umówieni z naszymi znajomymi przy fontannie z mozaikami na placu pomiędzy Hagią Sophią a Błękitnym Meczetem, byliśmy więc spóźnieni. Ale nasi znajomi domyślili się, że pobyt w Pałacu Topkapi nam się przedłużył i spokojnie na nas czekali. Razem poszliśmy do Błękitnego Meczetu, którego oficjalna nazwa brzmi Sultanahmet Camii, od imienia fundatora tej budowli sułtana Ahmeta I. Natomiast nazwa Błękitny Meczet została nadana przez turystów za sprawą ponad 21 tysięcy ręcznie robionych kafelków z Izniku, którymi wyłożone jest wnętrze meczetu. Kolorem dominującym w tych kaflach jest właśnie kolor niebieski przeplatany bielą i zielenią. Meczet można zwiedzać, ale tylko w określonych godzinach. Przerwy dla turystów obowiązują w czasie trwania pięciu codziennych modlitw. Ale godziny wizyt w meczecie, widoczne na tej tablicy informacyjnej, mają się nijak do czasu naszej tam wizyty, bowiem do meczetu weszliśmy o godzinie 18:40 a wyszliśmy z niego o 19:10
Oczywiście wejść do środka można tylko w odpowiednim stroju. Panie muszą pamiętać o zasłonieniu włosów, ramion i nóg. Panowie też nie mogą wejść w krótkich spodenkach. No i wszyscy muszą zdjąć obuwie przed wejściem.
U podstaw wybudowania Sultanahmet Camii leży pasmo klęsk, które nawiedziły Imperium Osmańskie po śmierci Sulejmana Wielkiego. Sułtanem w tamtym okresie był Ahmet I, który postanowił wybudować meczet, aby w ten sposób prosić Allacha o pomoc. Na zlecenie Ahmeta I budowę rozpoczął Sedefkâr Mehmet Ağa, który był uczniem Mimara Sinana. Sułtan przeznaczył na budowę meczetu własne środki. Budowa trwała siedem lat od 1609 do 1616 roku. Sułtan Ahmet I nie nacieszył się długo tą budowlą, bowiem rok po skończeniu budowy, gdy miał 27 lat, zachorował na tyfus i zmarł. Na teren Błękitnego Meczetu prowadzi pięć bram. My zbliżaliśmy się do niego od strony Hagii Sophii.
Z zewnętrznego placu na wewnętrzny dziedziniec można wejść przez trzy bramy. Dziedziniec wewnętrzny otoczony jest krużgankami, które wsparte są na 26 kolumnach, podtrzymujących 30 kopułowymi sklepieniami. Pokręciliśmy się chwilę po tym dziedzińcu
te kiero napisał(a):Ciekawe ile trwa przejście w wersji minimalistycznej? Na pewno 3,5godz tam nie spędzę. Podziwiam.
To nasze przejście było właśnie takie minimalistyczne. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej a mieliśmy na to mało czasu, więc musieliśmy się bardzo sprężać. W Pałacu Topkapi można spędzić dużo więcej czasu i nawet nie po to, żeby obejrzeć wszystkie zakątki, ale by spokojnie pospacerować po jego terenie i podelektować się tym miejscem.
Zgadzam się - 3-4 godziny to jest absolutne minimum na Topkapi. Ja spędziłem tam (dokładnie, według zdjęć) 4 godz. 10 minut (i to bez Hagia Irene) i uważam, że spokojnie można było pochodzić jeszcze z godzinę.
Masz rację, jeszcze godzina lub półtorej i bylibyśmy w pełni usatysfakcjonowani.
Weszliśmy do wnętrza Błękitnego Meczetu, które od razu nas zachwyciło. Wielkość tego wnętrza, gra świateł wpadających przez wiele okien wypełnionych kolorowymi witrażami połączona z delikatnym oświetleniem z żarówek wielkich żyrandoli oraz olbrzymia ilość płytek z Izniku ozdabiających ściany spowodowała, że na moment stanęłam jak wryta z opadniętą szczęką.
43 metry nad podłogą unosi się kopuła o średnicy 22,4 metra.
Kopuła podtrzymywana jest przez olbrzymie kolumny, nazywane „nogami słonia”. Średnica tych kolumn ma długość aż 5 metrów.
Na górze każdej z tych kolumn zapisane są cytaty z Koranu.
Imponująca sala do modlitwy wyłożona jest czerwonymi tureckimi dywanami.
Wnętrze meczetu podzielone jest drewnianym płotkiem na dwie nierówne części. Mniejsza przeznaczona jest dla turystów, a do większej mogą wchodzić tylko te osoby, które chcą się modlić.
W części dla turystów też można się modlić. Ciekawe, czy ta pani czyta w telefonie modlitwę, czy coś innego.
Po wyjściu z Błękitnego Meczetu poszliśmy do toalety, do której skierował nas znak. Aby dojść do WC należy po wyjściu z wnętrza meczetu na wewnętrzy dziedziniec skierować się w lewo i wyjść znajdującą się tam bramą. Toalety z miejsca przy tej bramie są już widoczne w głębi placu.
W damskich toaletach oprócz kabin znajdują się stanowiska do obywania stóp.
Kilka kobiety myło tam nogi.
Natomiast stanowiska do obmywania nóg dla mężczyzn znajdują się w miejscu widocznym, pod ścianą okalającą wewnętrzny dziedziniec.
Wróciliśmy na wewnętrzny dziedziniec Błękitnego Meczetu, przeszliśmy na jego drugą stronę i skierowaliśmy się do tego samego wyjścia, którym tutaj weszliśmy, czyli od strony Hagii Sophii.
Naszym celem było teraz nabrzeże przy Złotym Rogu, więc udaliśmy się w tamtą stronę, oglądając po drodze co się tylko dało. Z alei, którą kroczyliśmy po wyjściu z Błękitnego Meczetu bardzo pięknie widać Hagię Sophię.
Na kasztany się nie skusiliśmy.
Szeroko otwarte wielkie okna tej restauracji kusiły, aby do niej wejść, ale my mieliśmy inny cel.
Kawałek naszej trasy przeszliśmy przez Park Gülhane, który przez wieki pełnił rolę parku pałacu Topkapı. Dla ludności został on otwarty dopiero w 1912 roku.