Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Primosten 2006

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3458
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 22.02.2007 16:57

Hej Meeg, fajnie ze znowu jestes :D
Az tylu wrazen z Primostenu nie mielismy ale jak wspominalem tez bylismy chociaz krotko :)
meeg
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1225
Dołączył(a): 17.06.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) meeg » 23.02.2007 11:28

Witam wszystkich!!!
Miałam chwilkę dlatego oderwałam się od pracy i nadrabiam spóźnienia.
W sumie teraz w zimie jest to fajna odskocznia - przypomina się lato i dzięki temu zima szybciej mija! A mrozik dzisiaj niezły, o 7 rano na termometrze -15.

Kolejny dzień stał pod znakiem rozkoszowania się chorwackim słońcem.
Obrazek
Nasi szanowni mężowie walczyli dzielnie z pergaminowym kolorytem skóry, a że leżenie na materacu jest niezwykle pracochłonnym zajęciem - w ramach relaksu rozpoczęli dogłebne zwiedzanie okolicy. Najpierw najbliższe tereny plaży północno-zachodniej, gdzie największą atrakcją był wodny aerobik. Tyle kobiet w wodzie wykonujących dziwny gimnastyczny taniec - to jest to co facet na wakacjach powinien oglądać!
Obrazek
Do tego niektóre panie bez skrępowania ćwiczą topless - to odkrycie zaowocowało tym, iż codzienne dbanie o ciało i ducha u naszych mężczyzn było stałym punktem programu dnia, a ławeczka w cieniu pinii z doskonałym widokiem na plażę była stale okupowana.
Fajnie im... My miałyśmy "super widoki" na grupkę niemieckich atletów o posturze uczestników programów z cyklu "Siłacze". Trzy góry mięśni - dwie damskie i jedna męska były wdzięcznym tematem naszych plotek.
Tego dnia rozpoczęłam testy aparatu z obudową do zdjęć podwodnych. Niestety nie jestem geniuszem fotograficznym i nie miałam pojęcia jak to się robi, co prawda kupiłam przed wyjazdem jakąś gazetkę z artykułem o fotografii podwodnej, ale z braku czasu nie zajrzałam do niej (dobrze że zabrałam ją ze sobą). No cóż człowiek uczy się na błędach... Zamknęłam aparat w obudowie i najpierw próba szczelności - tutaj wszystko ok, więc trzeba zacząć próby uchwycenia w obiektywie jakiejś rybki! No i tutaj zaczynają pojawiać się pierwsze problemy - rybki nie chcą pozować! co uchwycę ostrość to już jej nie ma. Z ławicami też nie jest łatwo - na zdjęciach pozostają same ogony... A ten aparat przez obudowę ciągnie mnie do góry... Skupiam się więc na tych łatwiejszych rzeczach - na płytkiej wodzie z dużą ilością światła i na nieruchomych obiektach. Ale gdy tylko pojawi się jakaś ciekawsza rybka to ganiam za nią niestrudzenie. Po zrobieniu ponad stu fotek mam dość a i aparat zaczyna tracić baterię, więc na dzisiejszy dzień wystarczy. Efekty obejrzę w apartamencie po zrzuceniu fotek - a teraz niech żyje słońce i opalenizna! Pogoda jest wyśmienita, choć po spojrzeniu w stronę głębi lądu widać formujące się chmury, co nie wróży dobrze na kolejny dzień.
Trochę zmęczeni upałem wracamy na obiad - po drodze oczywiście trg z owocami i wizyta w biurze podróży (tym obok sceny) gdzie na "ladzie" przyklejone są aktualne informacje pogodowe. Kolejny dzień zapowiada się upalnie i niestety burzowo. Ale kolejne notowania to zero chmur i temperatury w cieniu przekraczające znacząco 30 stopni - super!
Po prysznicu i obiedzie - na tarasie oczywiście oglądamy zdjęcia i niestety tylko kilka jest w miarę dobrych. Cała reszta do kosza.
ObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazekObrazek

A tak się starałam, moje podwodne wyczyny, zapewne doskonale widoczne z plaży dzięki przejrzystej wodzie musiały śmiesznie wyglądać. Wieczorem postanawiam przeczytać artykuły o fotografii podwodnej, może to coś da.
Ale wieczór jak to wieczór - trzeba spędzić w miasteczku. Więc czytanie odkładam do rana i korzystam z uroków zachodu słońca spacerując kamiennymi uliczkami starego Primostenu. Co tu dużo pisać - jest cudownie i niezwykle romantycznie.
ObrazekObrazek
Potem tradycyjna konsumpcja kalmarów na ławeczce w porcie, czas na zimne piwko, pizzę i deser lodowy. Kolorowe tłumy turystów wlewają się w ciasne uliczki, piętrząc się tworzą istna falę powodziową na rynku i promenadzie. Na scenie oczywiście rozpoczynają się występy. Jest ciepło, gwarno, rozbrzmiewa dalmatyńska muzyka przeplatając się ze szlagierami z minionych epok, a w głowach szumi od ekscytujących wrażeń. Piękna noc.
Iwona Baśka
Cromaniak
Posty: 1093
Dołączył(a): 15.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Iwona Baśka » 23.02.2007 11:57

Meeg,
pięknie piszesz. Gratuluję!Ja też mam miłe wspomnienia z Primosten. Najbardziej lubię tam jeżdzić w pażdzierniku. Jest cisza, spokój, a słoneczko jeszcze dobrze grzeje.
Pozdrav
arekwroc
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 715
Dołączył(a): 19.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) arekwroc » 23.02.2007 13:08

meeg czy można znalezc w Primosten mniej uczęszczane plaże?

Zdjęcia podwodne wyszły całkiem spoko :D
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4521
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 23.02.2007 13:15

Meeg, piękne pod każdym względem! :D
Aż miło poczytać i popatrzeć!



Pozdrav
Jola
Leszek Skupin
Cromaniak
Posty: 14062
Dołączył(a): 23.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Leszek Skupin » 23.02.2007 13:42

Ehhhh.... Przypominają mi się podwodne widoki.... Piękne. Fajnie się czyta, a ogląda tak samo jak nie lepiej. Obrazy też przemawiają a są fantastyczne :D.

Pozdrav :papa:
meeg
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1225
Dołączył(a): 17.06.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) meeg » 23.02.2007 19:53

Dzięki za miłe słowa pomimo mojego hiper opóźnienia.
Jeśli chodzi o mniej uczęszczane plaże, to i takie się znajdą - choć w centrum miasteczka w sezonie plaże są bardzo oblegane. Zdjęcie plaży z aerobikiem pokazuje sezonowy tłok - ale taki tłok był tylko na plażach płaskich i łagodnych. Już od strony południowej na skałkach było mniej osób. W dalszej części relacji umieszczę jeszcze zdjęcia innych plaż w Primostenie.

Pozdrawiam
a to ja
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4755
Dołączył(a): 18.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) a to ja » 23.02.2007 20:30

Od października trzymałam Cię za słowo.
Teraz puszczam ...

Pisz dalej :D
Fajnie się czyta letnie wspomnienia w środku zimy 8)
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 98507
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 23.02.2007 20:48

W Primosten byłem dwa razy, a za pierwszym razem wybierałem to miejsce, ze względu na widok odkrytego morza, co ze stałego lądu nie jest częstym widokiem w Chorwacji
(zawsze na przeciw jakieś wyspy i skały :wink: :lol: )
Dzięki meeg w lutym dałem nura do Jadranu :lol: :lol: :lol: :wink:
:papa:
Iwona Baśka
Cromaniak
Posty: 1093
Dołączył(a): 15.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Iwona Baśka » 23.02.2007 21:10

Primosten 2006 było pięknie.
Ostatnio edytowano 20.04.2007 10:11 przez Iwona Baśka, łącznie edytowano 2 razy
Iwona Baśka
Cromaniak
Posty: 1093
Dołączył(a): 15.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Iwona Baśka » 23.02.2007 21:25

:lol:
Ostatnio edytowano 20.04.2007 10:12 przez Iwona Baśka, łącznie edytowano 1 raz
meeg
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1225
Dołączył(a): 17.06.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) meeg » 26.02.2007 11:16

Kolejnego ranka obudził mnie warkot śmigłowca. Po długiej nocy smacznie spałam, a ten stale przybierał na sile by po chwili zabrzmieć tuż obok naszego pokoju. Co jest? Było jeszcze przed siódmą a ktoś bawi się w wycieczki śmigłowcem? Półprzytomna wyszłam na taras, patrzę, a tutaj tuż obok przelatuje duży helikopter z podczepioną beczką - podchodzi do lądowania a raczej wodowania beczki od strony półwyspu hotelowego, następnie leci zatoczką pomiędzy starówką i półwyspem "hotelowym" (właśnie tuż obok naszego tarasu), by już na bardziej otwartym terenie zawisnąć nad wodą i napełnić zbiorniki.
Obrazek
Potem szybko wraca, nad wzgórza za Primostenem w kierunku Sibenika, które są lekko zasnute od dymu. Już całkowicie wybudzona ze snu biorę lornetkę i aparat i obserwuję akcję. Po chwili pojawia się drugi śmigłowiec i tak regularnie na zmianę przelatują obok. Próbuję robić zdjęcia - ale mój cyfrowy automat nie jest biegły w zdjeciach w ruchu, więc lepiej popatrzeć przez lornetkę. Na krawędzi górek widać jak śmiglowiec opuszcza dno "beczki" i gasi płonące wzgórza. Akcja trwa około godziny (może trochę dłużej) po czym helikoptery odlatują, a my już spokojnie jemy śniadanie i planujemy co dzisiaj robić. Ranek jest wyjątkowo duszny i upalny - pogoda wręcz tropikalna, a na horyzoncie niebo już jest lekko zasnute, co chyba nie zwiastuje słońca w dniu dzisiejszym. Rezygnujemy z plażowania na rzecz wycieczki do Parku Narodowego Krka. Zabieramy też ręczniki - gdyż pod wodospadami można się kąpać. Idziemy na nasz parking, który znajduje się w nowszej części Primostenu mijając po drodze targ rybny. Nawet są rybki, które dzień wcześniej udało mi się sfotografować. Dzisiaj już nie pamiętam ich nazwy, ale to te z żółtymi pręgami wzdłuz ciała. Oprócz tego kalmarki - pychota i inne świeżo złowione cuda.
Nad Krkę jedziemy dwoma samochodami, nasz tym razem ma wolne. Za Primostenem mijamy spalone wzgórze i widok jest trochę przerażajacy ze względu na fakt iż ogien podszedł całkiem blisko zabudowań. Jedziemy w kierunku Sibenika, ale nie wjeżdżamy do centrum lecz mijamy miasto łukiem. Tuż przed celem naszej podróży niebo nagle czernieje i zaczyna się gwałtowna aczkolwiek dość krótka burza. Z nieba leją się "wodospady" wody, a góra z "wiatrakami" (elektrownia powietrzna) staje się niewidoczna. Gdy dojeżdżamy do górnego parkingu powoli zaczyna się przepogadzać, ale na wyjście z samochodów jest jeszcze za wcześnie. Siedzimy więc na parkingu i wyglądamy końca ulewy. Wreszcie przepogadza się, choć parująca po deszczu woda sprawia, że wszędzie unosi się mgiełka i jest niesamowicie parno. Czujemy się dosłownie jak w tropiku. Kupujemy w budce bilety, dostajemy foldery w naszym ojczystym języku i wsiadamy do autobusu. Rzeka Krka płynie poniżej w parowie, który zapewne przez tysiące lat żłobiła mozolnie w wapiennych skałach. Będąc na górze stoimy na płaskowyżu nie mając pojęcia, że tuż tuż może kryć się tak fascynująca osobliwość przyrody. Autobus rusza z parkingu za którym płaskowyż nagle stromo opada w dół ukazując piękno tego miejsca. Autobus zjeżdża w dół serpentynami, mijając się po drodze z samochodami jadącymi pod górę. Manewr mijania autokarów jest dość ciekawy. Ma się wrażenie, że nie ma możliwości, aby dwa duże samochody zmieściły się obok siebie nie ocierając się o murki albo kamienne słupki wyznaczające krawędź drogi. A jednak wprawa kierowców jest godna podziwu. Jacek z żonką są pod wrażeniem - oni po raz pierwszy widzą coś takiego. My jesteśmy już przyzwyczajeni po jeździe objazdami w Bośni czy po wycieczce na Biokovo. Na dole otacza nas już górski krajobraz, ale jakże inny niż też ten który wcześniej spotykaliśmy. Duża wilgotność sprawia, że roślinność tworzy tutaj niezwykle bujne skupisko, poprzecinane ciekami wodnymi, kaskadami i oczywiście wodospadami. Przez cały teren rezerwatu biegną ścieżki i alejki z drewnianych bali. Dróżka przecina rzeczne strugi w wielu miejscach małymi drewnianymi mostkami, pod którymi stoją w miejscu jak sparaliżowane stada pstrągów w oczekiwaniu na jakąś przekąskę.
ObrazekObrazekObrazek
Dzikie figi i całe kępy "bambusowych" trzcin przypominają taką niby dżunglę.
ObrazekObrazek

Z rzeki natomiast wzdłuż siklaw wiją się pióropusze wodnych roślin - wyglądają jak gigantyczne końskie ogony. Uroku dodaję wszechobecne ważki, które oprócz "stojących ryb" i oczywiście wodospadów także są wdzięcznym tematem fotografii.
Obrazek

W połowie trasy wchodzimy na galeryjkę z widokiem na wodospady, jednak jesteśmy trochę popędzani przez tłum turystów - taka mała procesja ludzi, która podobnie jak my chce wszystko dobrze zobaczyć.
ObrazekObrazek
Idziemy zatem dalej i po chwili jesteśmy przy dolnych wodospadach. Widząc tłumy ludzi kąpiących się i biegających po chyba śliskich kamieniach rezygnujemy z kąpieli. Idziemy na mostek przecinający rzekę i robimy kilka zdjęć.
Obrazek
Teraz czeka nas droga powrotna schodkami pod górę. Tutaj niemiłą niespodzianką jest zapach rodem z oczyszczalni ścieków, który niestety trochę niszczy pozytywną atmosferę i wręcz zmusza do opuszczenia tego miejsca. Na górze super widok na środkową część wodospadów - tutaj też strzelamy kilka fotek i wracamy na parking dla autokarów.
ObrazekObrazekObrazek
Obrazek
Po drodze mijamy małą knajpkę i oczywiście sprzedawców pamiątek i owoców. W sumie cały park podoba mi się, aczkolwiek po pierwszym zauroczeniu druga część trasy przysparza mniej miłych wrażeń. troche żałujemy, że wybraliśmy górną stację jako wejście do parku - na dole czekałaby na nas przejażdżka stateczkiem. Oczywiście można też popływać statkiem po rzecze w ramach dodatkowych platnych wycieczek.
W drodze powrotnej jedziemy przez centrum Sibenika wzdłuz twierdzy i starówki, słońce już pokonało chmury, więc wracamy "pobyczyć" się na plaży.
Obrazek

Wieczorem oczywiście tradycyjna wycieczka po starym Primostenie, kalmarki w porcie i pizza "na wynos" - jesteśmy po całym dniu trochę zmęczeni i dalszą część wieczoru spędzamy na tarasie apartamentu właśnie przy wytrawnym winku zajadając pizzę.
meeg
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1225
Dołączył(a): 17.06.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) meeg » 07.03.2007 12:40

Po krótkiej przerwie ciąg dalszy...

Kolejnego ranka kłęby dymu znowu spowijały wzgórza w kierunku Sibenika - widocznie pożar jakoś "przeżył" mimo akcji gaśniczej. Tym razem w gaszeniu uczestniczyły żółte samoloty.
Obrazek

Pogoda była piekna i bardzo upalna dlatego ten dzień poświęciliśmy w całości na plażowanie.
najpierw zajęliśmy nasze stałe miejsce na skałkach poniżej basenu, potem zaczęliśmy myśleć o podróży na niedaleką wyspę. Na krańcu półwyspu jest stanowisko firmy oferującej wynajem skuterów, łódek, rowerów i atrakcji w postaci latania spadochronem, szaleństw na kołach czy bananach. Cen niestety nie pamiętam, ale podróż łódką na wyspę nie była droga. Ponieważ było już po południu postanowiliśmy udać się na wyspę w dniu następnym, a dzisiaj pozostać na naszym miejscu. Plażowanie jak to plażowanie - materace na wodzie i luzik. Nasz duży granatowy materac "ochszczony" imieniem "Murzynka" dzielnie spisywał się w pełnym słońcu i z dużą dawką soli - w przeciwieństwie do sprzętów naszych znajomych nie dziurawił się i nie przeciekał. Ja tradycyjnie robiłam zdjęcia pod wodą i ćwiczyłam pływanie do boji i z powrotem. tego dnia nie miałam już problemów z pieczeniem oczu. Przyzwyczaiłam się już do soli i mogłam swobodnie pływać bez okularów czy maski. W sumie dzień prawdziwie urlopowy - lenistwo i błogi spokój.
Do apartamentu wracaliśmy strasznie przemęczeni tym ciężkim zajęciem jakim jest plażowanie. Słońce, woda i piekielna temperatura wyciągnęły z nas siły i po obiedzie ucięliśmy sobie drzemkę. Późnym popołudniem pospacerowaliśmy sobie po miasteczku - tutaj dopiero był skwar - kamienne uliczki nagrzały się niemiłosiernie.
Wieczór - już tradycyjnie wizyta w miasteczku i zakończenie dnia na tarasie.
Nazajutrz rozdzieliliśmy się ze znajomymi - my płynęliśmy na wyspę - oni pozostali obok basenu. Wyspa jest miejscem plażowania naturystów i część naszej ekipy miała opory przed obowiązującym tam "strojem".
Wyspa jest dla mnie przykładem niezłomności natury. Tutaj na małym skrawku skał wyrósł gąszcz roślin, które nie wiem jakim cudem żyją w takich warunkach - np. jak pobierają wodę?! W palącym słońcu zapach wydzielanych olejków eterycznych jest niezwykle intensywny - głęboko wdycham aromat o jakim marzę później przez cały rok. Karłowate pinie tworzą naturalne namioty będące jedynym ocienionym miejscem. Cierniowe krzaki imponują kolorem zieleni - właśnie ta niesamowicie soczysta zieleń połączona z lazurem wody i białymi skałami jest dla mnie takim idealnym połączeniem palety adriatyckich barw.
ObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Chodzę po wyspie i upajam się widokami. Rozciąga się tutaj fajna panorama Primostenu (zdjęcia poniżej).
ObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Od strony lądu i hotelu Zora wyspa jest łagodniejsza, tutaj można znaleźć kilka zejść do wody po drobnych kamyczkach (w tych kamyczkach można znaleźc dużo drobnych muszelek).
Obrazek
Jednak aby zająć fajne miejsce trzeba płynąć z samego rana. Od strony południowej i zachodniej wyspa jest bardzo skalista i dzika. Tutaj aby przejść wzdłuż brzegu trzeba wspinać się po ostro najeżonych skałach. Morze jest tutaj niezwykle przejrzyste a jego barwa to idealny lazur. Na środku wyspy są kamienne pozostałości po jakimś budynku.
Obrazek
Przez wyspę biegnie kilka wąziutkich ścieżek, trzeba uważać na krzewy cierniowe i na ruszające się kamienie (można skręcić nogę). Co chwila słychać szmer uciekających jaszczurek. Na skalistych brzegach rosną jakieś cebulkowe roślinki podobne do czosnku - właśnie kwitły przyciągając stada czarnych owadów - chyba jakiś gatunek pszczół lub trzmieli. Próbowaliśmy zrobić im zdjęcie ale zbyt szybko się ruszały.
Obrazek

Dzień na wyspie mija dość szybko - ja z uporem maniaka robię zdjęcia pod wodą, z których potem jestem niezadowolona (zawsze coś mi nie wyjdzie).
ObrazekObrazekObrazek
Jest szalenie gorąco i pomimo ciepłej wody w morzu po dłuższym pływaniu szczękam zębami, mam gęsią skórkę i na dodatek z nosa kapie mi krew. Prawie szok termiczny! Słońce robi swoje...
Około 15-stej po południu przypływa po nas łódka. Wracamy do apartamentu.
Iwona Baśka
Cromaniak
Posty: 1093
Dołączył(a): 15.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Iwona Baśka » 07.03.2007 13:09

Meeg,
Jak zwykle z przyjemnością przeczytałam Twoje wspomnienia z Primosten. Zdjęcia piękne!!!Primosten to również moja ulubiona miejscowość.
Pozdrawiam. Iwona
meeg
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1225
Dołączył(a): 17.06.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) meeg » 07.03.2007 16:36

Dzięki za miłe słowa!

Pozdrawiam!
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Primosten 2006 - strona 3
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019